Jedynie prawda jest ciekawa

Krasnodębski: Wzmocnijmy kraje członkowskie UE

23.02.2017

PiS opowiada się za wzmocnieniem państw członkowskich i przeciwko dalszej centralizacji oraz Unii wielu prędkości; przyjęte rezolucje zmierzają w odwrotnym kierunku - powiedział w czwartek portalowi polskieradio.pl europoseł PiS prof. Zdzisław Krasnodębski. Mówił też, że trzeba zrezygnować z funkcji szefa Rady Europejskiej i "wrócić do koncepcji prezydencji".

W ubiegłym tygodniu Parlament Europejski przyjął trzy rezolucje poświęcone rozwojowi UE. Deklaracja przyjęta przez przywódców państw unijnych ma wyznaczyć nowy kierunek dla UE, osłabionej wskutek Brexitu, kryzysu gospodarczego i migracyjnego, niestabilności w sąsiedztwie oraz narastającego populizmu. 

Zdaniem europosła przyjęte rezolucje "prezentują albo skrajnie federalistyczną wizję Europy, jak ta przygotowana przez Guy'a Verhofstadta, albo, jak projekt Elmara Broka i Mercedes Bresso, proponują jej zacieśnienie w ramach obowiązujących traktatów, albo, jak ta przygotowana przez Reimera Boůge i Pervenche Bere`s, postulują Unię wielu prędkości". I choć - według Krasnodębskiego - w każdej z nich "zawarte są pewne dobre elementy", to ogólna ocena eurodeputowanych PiS jest negatywna. "Wynika to z faktu, że Prawo i Sprawiedliwość opowiada się za wzmocnieniem państw członkowskich i przeciwko dalszej centralizacji i Unii wielu prędkości. Natomiast przyjęte rezolucje zmierzają w odwrotnym kierunku" - mówił europoseł PiS. 

Krasnodębski pytany o to, na czym miałaby polegać reforma Unii Europejskiej, odpowiedział: "Chcielibyśmy wzmocnienia roli parlamentów narodowych, ponieważ obecnie jest ona niedostateczna. Powinny one móc, przy pomocy procedury czerwonej kartki, zatrzymać pewne regulacje, a jednocześnie mieć prawo inicjatywy legislacyjnej. Poza tym opowiadamy się za dokładnym rozdzieleniem kompetencji między Unią a krajami członkowskimi. Mam tu przede wszystkim na myśli tzw. kompetencje dzielone. Chcielibyśmy wprowadzić wyraźny zapis mówiący o tym, że dana kwestia nie jest przeznaczona do sfery działania UE. Jesteśmy za wyraźnym zdefiniowaniem wartości europejskich oraz utrzymaniem strefy Schengen. Opowiadamy się za wykreśleniem z preambuły traktatów zwrotu o coraz ściślejszej Unii. Sprzeciwiamy się podejmowaniu decyzji w Radzie Europejskiej kwalifikowaną większością głosów. Naszym zdaniem we wszystkich zasadniczych sprawach powinny one zapadać na zasadzie jednomyślności. Chcemy też wzmocnienia relacji państwo członkowskie-Komisja Europejska. Proponujemy, aby każdy kraj mógł odwołać swojego komisarza." 

Na pytanie, czy UE potrzebuje przewodniczącego Rady Europejskiej, Krasnodębski odpowiedział, że "trzeba zrezygnować z tej funkcji i wrócić do koncepcji prezydencji sprawowanej kolejno przez państwa członkowskie, na zasadach jakie obowiązywały w przeszłości". A to dlatego, że - w ocenie europosłów PiS - "kompetencje przewodniczącego Rady Europejskiej są dublowane z zadaniami, jakie wykonuje państwo sprawujące prezydencję". 

Natomiast stanowiska szefa Komisji Europejskiej, zdaniem europosła, musi być zachowane. Krasnodębski podkreślił przy tym, że Komisja Europejska powinna "wrócić do wykonywania zadań, do których pierwotnie została powołana, a nie stale rozszerzać swoje uprawnienia, co obecnie obserwujemy". "Proponujemy również zwiększenie uprawnień RE wobec KE o możliwość zgłoszenia wotum nieufności, co dziś ma prawo zrobić jedynie Parlament Europejski. W naszej ocenie takie rozwiązanie wzmacnia role państw członkowskich" - mówił Krasnodębski. 

Zdaniem europosła PiS, marcowy szczyt "będzie pierwszą deklaracją ideową". "Powód jest historyczny, bo odbędzie się w rocznicę podpisania Traktatów Rzymskich. Zapoczątkuje on otwarcie procesu politycznego, ale dziś nie wiemy, co będzie na jego końcu. Istnieje uzasadniona obawa, że propozycje zmian ujawnią głębsze różnice polityczne i doprowadzą do większej niezgody" - powiedział Krasnodębski. 

"My uważamy, że jeśli nie dojdzie do reformy Unii Europejskiej, to w wielu państwach członkowskich dojdą do władzy ugrupowania eurosceptyczne, które opowiadają się za jej likwidacją. Wzrost popularności tych partii dowodzi, że obywatele dostrzegają, że mamy do czynienia ze zbyt daleką ingerencją Unii w funkcjonowanie państw członkowskich. Mieszkańcy nie chcą, aby urzędnicy brukselscy decydowali o ich życiu. Właśnie dlatego należy wzmocnić państwa członkowskie. Na marcowym szczycie padną pierwsze deklaracje dotyczące zmian, zapewne nie będą jednak one tak jednoznaczne, jakbyśmy oczekiwali" - dodał. W jego ocenie, wewnątrz Unii ścierają dziś trzy obozy, z których każdy ma inną wizję na temat jej przyszłości.

ak/PAP

[fot. YouTube/Blogpressportal]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook