Jedynie prawda jest ciekawa

Krasnodębski: Wszystko zaczyna się układać w całość

30.10.2012

O ostatnich doniesieniach prasowych dot. śledztwa smoleńskiego oraz działaniu polskiego rządu portal Stefczyk.info rozmawia z socjologiem prof. Zdzisławem Krasnodębskim.

Stefczyk.info: "Rzeczpospolita" informuje, że na wraku tupolewa znaleziono ślady materiałów wybuchowych. Jak pan ocenia te doniesienia?

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Obserwuję reakcję na te wiadomości. To nie są dane, które można zlekceważyć, czy wyśmiać. Tak próbowano zrobić z konferencją naukowców. W tym znaczeniu te wiadomości są niezwykle ważne. W najbliższym czasie trzeba patrzeć na reakcję w tej sprawie. Warto przypomnieć, jak sprawa śmierci Remigiusza Musia została przekazana. Informacja o śmierci wywołała wstrząs, ale potem szybko nastąpiło przejęcie narracji i dyskursu. Szybko znaleziono jakieś wytłumaczenie. Sądzę, że i teraz cały sztab ludzi pracuje nad tym, w jaki sposób powinno się reagować na tę sprawę. Już pracuje się nad tym, by Polakom jakieś wytłumaczenie zaproponować.

O czym to świadczy?

To jest niebywały skandal. Nikt chyba już nie ma wątpliwości, że śledztwo w tej sprawie było prowadzone wbrew wszelkim standardom. Zaniechano wielu czynności, m.in. nie wykonano potrzebnych badań. Obecnie słyszymy, że być może materiały wybuchowe znalazły się na miejscu tragedii już po katastrofie. To najlepiej świadczy o tym, dlaczego wrak samolotu nie został zabezpieczony. Słychać również, że być może samolot wpadł na minę itd. Tworzą się piramidalnie absurdalne tłumaczenia. Jednak widać, że po woli fragmenty układanki zaczynają się układać w całość.

W jaką?

Badania naukowców, zeznania świadków sprawiają, że hipoteza dot. zamachu staje się coraz bardziej prawdopodobna. Ona wciąż jest hipotezą, ale kolejne wydarzenia ją zdają się potwierdzać. Dla każdego, kto nie był zaślepiony, ta hipoteza była możliwa. Było jasne, że to nie był zwykły wypadek lotniczy, co również sugerowało zachowanie czynników oficjalnych. Jednak mimo tego stanowiska władz, mimo ogromnej presji medialnej udało się wiele ustalić m.in. dzięki zespołowi smoleńskiemu, czy naciskowi społecznemu i niezależnym mediom oraz uczciwym ludziom w instytucjach publicznych. To jest pocieszające.

Czego się pan spodziewa obecnie?

Wydaje się czymś oczywistym, że za ostatnie lata odpowiada rząd Donalda Tuska. To rząd ponosi odpowiedzialność za kłamstwa, za zaniedbania. Dla mnie od dawna jest oczywiste, że ta władza musi odejść. To było dla mnie oczywiste już dawno.

Polaków straszy się od dawna wojną z Rosją. Co się stanie jeśli prokuratura przyzna, że w tupolewie doszło do eksplozji?

Mówienie o wojnie z Rosją to jakieś idiotyczne straszenie Polaków. To niestety świadczyło o tym, że jesteśmy półkolonią albo wręcz kolonią. Mamy milczeć o śmierci swojej elity politycznej, Prezydenta i Pierwszej Damy, żeby się nie narażać. Ci, którzy mówią, że mamy milczeć, by nie toczyć wojny z Rosją uznają, że nie jesteśmy krajem suwerennym. Od samego początku jest oczywiste, że istnieją różne środki dyplomatyczne, które pozwoliłyby nam działać. Jesteśmy członkiem NATO, UE, mamy prawo weta w różnych sprawach i gremiach itd. Możemy wykorzystywać różne działania i fora międzynarodowe, by domagać się prawdy, możemy zawiesić stosunki dyplomatyczne czy wydalić ambasadora. Od samego początku mamy wiele różnych instrumentów, by naciskać na stronę rosyjską. Warto również zaznaczyć, że nie wiadomo, kto tego zamachu dokonał. Uznanie, że doszło do wybuchu, to pierwszy krok.

Rosji powinno zależeć na prawdzie o Smoleńsku?

Rosji jako państwu oraz narodowi rosyjskiemu na pewno powinno zależeć na wyjaśnieniu tej sprawy. Tak samo, jak było na korzyść Rosji wyjaśnienie sprawy zbrodni katyńskiej. Znalezienie śladów materiałów wybuchowych nie oznacza wojny. Jest cała gama możliwości, którą można było stosować w tej sprawie. Jednak rząd tego nie robił. Władze od razu przyczepiły się do fałszywych teorii o czterech podejściach do lądowania, rząd oddał śledztwo stronie rosyjskiej. Pocieszające jest, że się im nie udało. Liczono na obojętność Polaków w tej sprawie i prowadzono politykę zagraniczną, która oznaczała całkowitą uległość wobec Rosji. Wątpliwe jest, by ten rząd był w stanie prowadzić działania inaczej. Wydaje się, że kluczem jest w tej sprawie nacisk społeczny. Tylko on może wymusić coś na władzach.

Rozmawiał TK
[Fot. Wikiediap.pl]
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook