Jedynie prawda jest ciekawa

Krasnodębski: Głos Polski w UE musi być słyszalny

27.03.2014

Miejsce Polski jest w Europie, z nową siłą przekonujemy się o tym dzisiaj, gdy trwa kryzys na Ukrainie. W Europie nie tylko w sensie geograficznym czy kulturowym, ale w sensie wspólnoty politycznej, w sensie przynależności do Unii – pisze prof. Zdzisław Krasnodębski na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”.

Według niego dzięki tej przynależności odnosimy spore korzyści gospodarcze i polityczne, jesteśmy bezpieczniejsi i – „cokolwiek byśmy mówili – cywilizacja zachodnia umożliwia większe możliwości rozwoju, swobody, ochrony praw narodu i jednostek, naszej polskiej swoistości, niż cywilizacja rosyjska, że Unia jest związkiem politycznym, w którym Polska może trwać i rozwijać się nieporównanie lepiej niż w strefie wpływów posowieckiego imperium rosyjskiego, które wcale nie zamierza zejść ze sceny dziejowej”.

To nie oznacza jednak jego zdaniem, że tak będzie już zawsze. „Nie jest wcale rzeczą oczywistą, czym jest Unia, a zwłaszcza nie jest oczywiste, czym będzie w przyszłości. Nie jest pewne, czy nie zacznie ewoluować w kierunku, który będzie dla nas niepomyślny, a może nawet groźny – czy to pod względem politycznym, czy gospodarczym, czy kulturowym” – przekonuje Krasnodębski. Dlatego uczestnictwo w Unii wymaga zdaniem socjologa i kandydata PiS do europarlamentu od nas, od Polski, działania – aktywnej polityki – a nie bierności, kierowania się wolą i rozumem najsilniejszych państw Europy, ograniczania się do czekania na strumień pieniędzy z Brukseli czy reagowania dopiero w skrajnych sytuacjach kryzysowych, kiedy często jest już zbyt późno, by działać skutecznie.

„Wbrew temu, co często w Polsce się mówi, Unia nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów, nie jest spełnioną utopią, nie jest końcem historii. Nie wiadomo, w którym kierunku potoczy się historia, jak trwałe okażą się istniejące struktury. O tym, że są to uzasadnione wątpliwości, świadczą ostatnie wydarzenia, ale świadczy o tym również cała ostatnia dekada. Dzisiaj Unia jest inna niż wtedy, gdy wstępowaliśmy do niej 10 lat temu. Inna w sensie instytucjonalnym i w sensie realnej formy politycznej. W wielu aspektach są to zmiany negatywne” – ciągnie Krasnodębski dalej.

Według niego nie jest tak, że integracja europejska odbywała się i miała się odbywać kosztem stopniowego osłabiania państw narodowych, aż do ich zaniku. „Wręcz przeciwnie” – zaznacza. Integracja europejska miała służyć „ratunkowi państwa narodowego”. Interesy narodowe, zwłaszcza silnych państw, według Krasnodębskiego zawsze były motorem procesów integracyjnych. „Dziś wyraźnie widać, że nie wszystkie państwa się wzmocniły. Ostatnie lata przyniosły głęboką zmianę geografii politycznej Europy. Wyraźniej zarysowała się różnica między europejskim centrum a peryferiami. Jedni urośli w siłę, inni osłabli” – tłumaczy socjolog dalej.

Dotyczy to jego zdaniem głównie państw południa Europy, w tym także Francji i Włoch, a więc krajów, które należały do grona sygnatariuszy traktatów rzymskich. Istnieje jednak również wiele zagrożeń dla Polski, przy czym nie płyną one tylko ze wschodniej strony, choć bywają innej natury i inną przebierają postać. „Są wśród nich zagrożenia kulturowe – na przykład promowanie takiego obrazu przeszłości Europy, w którym rola i dokonania Polski są albo pomijane, albo przedstawiane w bardzo niekorzystnym świetle, czy walka z chrześcijaństwem” – ostrzega Krasnodębski.

Według niego choć Parlament Europejski nie jest parlamentem w ścisłym sensie pozostaje bardzo ważną instytucją, w której Polska musi być aktywna i dobrze reprezentowana, przez ludzi kompetentnych, znających politykę i Europę. „Głos Polski na tym forum musi być wyraźnie słyszalny i musi to być głos odważny. Nie może się ograniczać do potakiwania najsilniejszym i próśb o przywództwo” – twierdzi socjolog.

Ryb, GPC

fot.[PAP/Jacek Turczyk]

 

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook