Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kownacki: Rząd przyzwala na rosyjskie kłamstwa

27.05.2014

Rozmowa z mec. Bartoszem Kownackim, posłem PiS, reprezentującym część rodzin ofiar tragedii smoleńskiej.

Stefczyk.info: Rosyjski MAK odmówił sprostowania informacji dotyczącej alkoholu we krwi śp. gen. pilota Andrzeja Błasika. Wiadomo, że polskie badania wykluczyły tezy rosyjskie. List w tej sprawie dotarł do Pana z Rosji. Spodziewał, się Pan takiej odpowiedzi?

Bartosz Kownacki: Było do przewidzenia, że Rosjanie w taki sposób odpowiedzą. To nie jest zaskoczenie, wiemy bowiem, jak zachowują się Rosjanie, że są butni, aroganccy, że im nie zależy na wyjaśnieniu przyczyn tragedii, ale na obronie swoich interesów, a także swojego dobrego imienia. W sprawie smoleńskiej oni będą to robili kosztem Polski i Polaków. Jednak to nie mogło nam przeszkodzić w wysłaniu pisma do MAK. Musieliśmy wysłać taki wniosek.

W jakim celu, skoro wiadomo było, że to się nie uda?

Jeśli byśmy nie wystąpili z takim żądaniem, Rosjanie mogliby powiedzieć, że nic nie robią, ponieważ nie było żadnego wniosku w tej sprawie. Nasza inicjatywa pokazuje, że zła wola jest po stronie rosyjskiej, a nie polskiej. Wiemy, że po tamtej stronie nie ma dobrej woli, ale to powoduje tym bardziej, że nie możemy dawać Rosji żadnych argumentów, by mogła się wybielać.

Co napisał MAK w reakcji na Państwa wniosek?

Odpowiedź strony rosyjskiej jest niemerytoryczna i nie odnosi się do treści wniosku ani przyczyn jego wysłania. Tam jest jedynie stwierdzenie, że raport MAK miał za zadanie wyjaśnić techniczne przyczyny tragedii smoleńskiej i nie ustala niczyjej winy. A sprawa alkoholu we krwi gen. Błasika jest wynikiem badania rosyjskiego, która wcześniej została przeprowadzona. MAK nie odnosi się zupełnie do tego, że są badania pełniejsze, rzetelniejsze, profesjonalne. Strona rosyjska tych badań w ogóle nie zauważa. Jeśli prawda jest inna niż ustalił MAK, to tym gorzej dla prawdy...

Rosjanom nie powinno zależeć na prostowaniu nieścisłości?

Ta sytuacja ośmiesza MAK, ponieważ wskazuje, że ich raport zawiera nieprawdę. A jeśli okazuje się, że raport dotyczący badań katastrofy lotniczej jest w którymś miejscu nierzetelny, powinien zostać sprostowany. Żadna instytucja nie powinna godzić się na to, by w jej dokumentacji znajdowała się nieprawda. Jeśli okazuje się, że coś jest błędem czy nierzetelnością, również MAK powinien być zainteresowany poprawieniem raportu.

Mimo tego MAK nie chciał nic prostować

Rosjanie od początku mieli jasny cel. Oni, również przy pomocy agencji PRowskich, nie byli zainteresowani tym, by dochodzić do prawdy. Teraz mają problem, ponieważ coraz więcej ustaleń przeczy ich tezom, nie pozwala szerzyć swobodnie rosyjskiej propagandy po świecie. Szkoda jedynie, że polski rząd pomaga w tym.

Czy w związku z listem do MAK i od MAK oczekuje pan czegoś od polskiego rządu?

Nieoficjalnie przedstawiciel polskiego rządu zadzwonił do mnie i pytał, czy dokument do MAK został wysłany. Mówiłem, że tak. On zapewniał o poparciu dla tej inicjatywy. Jednak to nie na tym powinno polegać. Oczekiwałbym realnego wsparcia politycznego premiera i rządu. Tego zabrakło. Ciche poparcie urzędnika to za mało. Można było natomiast podjąć uchwałę Sejmu oddającą honor gen. Błasikowi, premier mógł nakazać poprawienie raportu komisji Millera. Wtedy Rosjanom trudniej byłoby udzielać tego rodzaju odpowiedzi.

Skąd takie przypuszczenie?

Rosjanie widzieliby, że polski rząd i polskie dokumenty mówią zupełnie co innego niż strona rosyjska. Jeśli jednak polski rząd milczy, nie zmienia stanowiska, nie wywiera presji, to daje przyzwolenie, by ten raport w pierwotnym brzmieniu wciąż obowiązywał. To jest największe zaniechania rządu. Niestety sądzę, że władza czyni to z racji merkantylnych i politycznych.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Archiwum rodzinne E. Błasik]

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook