Jedynie prawda jest ciekawa

Kownacki: „PO nie ma żadnego programu i odpowiedzi na pytania”

14.05.2017

Platforma Obywatelska nie zmieniła zdania w sprawie uchodźców i programu "Rodzina 500 plus" - powiedział w niedzielę szef klubu PO Sławomir Neumann. Platforma Obywatelska nie ma żadnego programu - skomentował wiceszef MON Bartosz Kownacki. Także inni politycy goszczący w audycji Radia Zet i Polsat News ocenili, że PO ma problem ze spójnością przekazu.

"Nie zmieniliśmy przekazu. (...) Rozumiem, że ma macie państwo wszyscy swoją wersje wydarzeń od tygodnia. (...) Naprawdę nie wiem, w którym momencie zmieniliśmy zdanie przy 500 plus. Cały czas mówimy, że chcemy dać na pierwsze dziecko, (...) mówimy o połączeniu go z pracą" - mówił Neumann. 


Pytany o wypowiedzi PO, że nie ma środków na program "Rodzina 500 plus", że budżet się zawali Neumann odparł: "mówiliśmy tak, kiedy była kampania wyborcza, kiedy mieliśmy inne pomysły na politykę prorodzinną". "W momencie kiedy PiS to uchwaliło, myśmy przecież nie głosowali przeciwko. Mówiliśmy, że tego programu już nikt nie wycofa, trzeba go zrobić sprawiedliwym. Trzeba korygować swój program, kiedy są rzeczy, które już się stały i nie da się tego odkręcić" - stwierdził. Jak dodał, świadczenie 500 plus jest i będzie. 

"I mówimy to od pierwszego dnia, kiedy program był głosowany w parlamencie" - podkreślił. Odnosząc się do kwestii uchodźców Neumann powiedział, że "Unia Europejska i premier Ewa Kopacz przyjęła decyzję, jaka ma być pomoc dla uchodźców". 

"Polska nie zgodziła się na automatyczny podział kwot uchodźców i nie ma tego w porozumieniu. Takie są fakty" - wskazał. Jak dodał, do dzisiaj uchodźcy do Polski nie przyjechali. 

"Założyliśmy blokady, które pozwalały nam bezpiecznie przyjmować uchodźców, którzy są sprawdzeni i mają potwierdzoną tożsamość. (...) W ramach porozumienia z 2015 r., o którym mówimy, do Polski chęć przyjazdu wyraziło sześciu uchodźców, którzy potem nie byli w stanie potwierdzić swojej tożsamości" - podał. "Myśmy nie zmienili zdania" - stwierdził Neumann. Pytany czy to nie sondaże narzuciły PO obecną narrację, Neumann powiedział, że "sondaże są raz lepsze, raz gorsze". Podkreślił, że PO ma swoją strategię, swój plan i swoją politykę. Szef klubu PO stwierdził, że Polskę i Europę czeka kolejna debata jak pomagać uchodźcom. Wiceszef MON Bartosz Kownacki pytany czy PiS "cieszy się, że PO potyka się o własne nogi" powiedział, że "to pokazuje, że Platforma Obywatelska nie ma żadnego programu i nie potrafi odpowiedzieć na żadne pytanie". "Stań do debaty chłopie i będziemy dyskutować o programie" - skomentował te słowa Neumann. 

"Panie pośle, jak pan przeprowadzi debatę sam ze sobą i ze swoim przewodniczącym (Grzegorzem-PAP) Schetyną i będziecie wiedzieli, co chcecie powiedzieć, i przestaniecie mówić sami do siebie, to wtedy będzie można rozmawiać" - odparł Kownacki. Kownacki ocenił, że PO zrujnowało polską politykę zagraniczną. Wskazał, że nie było jednolitego przekazu w Europie w sprawie uchodźców. Dodał, że kiedy powstał rząd Beaty Szydło, to pierwsza rzecz, z której musiał się tłumaczyć na każdym spotkaniu to to, dlaczego rząd polski w sprawie uchodźców zachował się inaczej niż inne państwa Grupy Wyszehradzkiej. "Dlaczego my zostawiliśmy Europę Środkową i postanowiliśmy robić wszystko tak, jak każe Angela Merkel" - powiedział. 

"Nie wiem, czy jesteście za uchodźcami, czy przeciw. Wiem jedno, gdyby był dzisiaj rząd Platformy Obywatelskiej, to mielibyśmy kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy uchodźców" - ocenił wiceszef MON. Neumann zareagował na te słowa stwierdzeniem: "niech pan nie kłamie". 

"Wszyscy pamiętamy, jaki był głos Ewy Kopacz, wszyscy pamiętamy głos Donalda Tuska, wszyscy pamiętamy co mówił pan (Cezary-PAP) Tomczyk i politycy PO" - powiedział Kownacki. "Dzisiaj jeżeli chce pan być racjonalny i Grzegorz Schetyna zmienił zdanie, a rzeczą ludzką się mylić, to powinien wyciągnąć konsekwencje względem tych osób, które postawiły Polskę w takiej czy innej sytuacji i jeszcze w tym tygodniu usunąć z partii Ewę Kopacz i innych" - powiedział Kownacki. Neumann apelował: "niech pan na ziemię zejdzie, panie ministrze". Szefowa Kancelarii Prezydenta Małgorzata Sadurska pytana o "potykającą się o własne nogi Platformę" powiedziała, że wolałaby, żeby opozycja była merytoryczna i włączała się w debatę publiczną z jednolitym przekazem". 

"Jak można nawoływać do debat i co chwilę o 180 stopni zmieniać swoje zdanie i swoje poglądy, swój program. To trochę śmieszne" - oceniła. Jarosław Kalinowski (PSL) ocenił, że zapominanie o ludzkim dramacie uchodźców i koncentrowanie się na politycznych przesłankach i kłótniach tylko przez pryzmat zysków politycznych jest niemoralne. Marek Jakubiak (Kukiz'15) uznał, że działanie PO związane jest m.in. z sondażami. 

"PO zapłaci za to spadkiem poparcia, prędzej czy później" - ocenił. Jego zdaniem, Platforma Obywatelska "zrobiła się niepoważna". Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) powiedziała, że PO w ostatnim czasie często zmienia zdanie. 

"PO nigdy nie była dla mnie wiarygodna przez ostatnie osiem lat, nie spełniała swoich obietnic. My znaleźliśmy się w Sejmie w sprzeciwie do polityki PO i PSL" - wskazała. Jej zdaniem, uchodźcom nie można pomagać tylko w miejscu, z którego pochodzą. 

"Trzeba być przyzwoitym, trzeba pomagać ludziom, którzy uciekają przed wojną" - dodała. Dyskusja dotyczyła również kwestii zakupu samolotów dla VIP-ów. Kownacki podczas audycji Radia ZET i Polsat News poinformował, że poprosił przewodniczącego sejmowej komisji obrony narodowej o rozwiązanie wszelkich wątpliwości ws. transportu najważniejszych osób w państwie i przetargów na samoloty do ich przewozu. 

"Prosiłem, żeby była komisja obrony w tej sprawie i każdy, nawet poseł, który nie jest członkiem w tej komisji, dziennikarze będą mogli (na nią) przyjść" - dodał. Podkreślił, że w tej sprawie zostanie wyjaśniona każda wątpliwość i każdy dokument. Wiceminister był pytany, czy środowe głosowanie nad wnioskiem PO ws. kontroli NIK w resorcie obrony narodowej podczas posiedzenia sejmowej komisji obrony narodowej było "wypadkiem przy pracy". W środę komisja obrony - na wniosek posłów PO - zaproponowała, żeby wśród zagadnień do planu pracy NIK na 2018 r. znalazły się m.in. zakup samolotów do przewozu VIP-ów z wolnej ręki oraz przestrzeganie procedur ochrony informacji niejawnych w MON. Jak zauważył na twitterze były szef MON Tomasz Siemoniak (PO), wnioski te poparła część posłów PiS. Propozycje komisji obrony trafią teraz do sejmowej komisji ds. kontroli państwowej i to ona zdecyduje, czy NIK przeprowadzi te kontrole. "Jest zwyczaj, że jeżeli chodzi o kontrole NIK-owskie, to komisja zazwyczaj przekazuje wniosek o kontrolę z każdej partii, która go zgłasza i nie ma w tym nic nadzwyczajnego" - wyjaśnił Kownacki. 

"Jakby komisja głosowała przeciwko, to by wtedy mówiono, że chcemy coś ukryć" - zauważył. 

"My naprawdę w tej sprawie nie mamy nic sobie do zarzucenia, przeprowadziliśmy ten kontrakt perfekcyjnie" - dodał. Szef klubu PO Sławomir Neumann skomentował, że od pół roku w Sejmie leży wniosek Platformy o komisję śledczą ws. zakupu śmigłowców. "Chcielibyśmy, żeby marszałek Sejmu, jeżeli wy nie macie nic przeciwko, żeby badać tę sprawę, ten wniosek postawił, a PiS za tym zagłosował. Powołajmy komisję i sprawdźmy czy (Wacław, b. szef podkomisji smoleńskiej - PAP) Berczyński nie miał rzeczywiście nic wspólnego z przetargiem na śmigłowce" - mówił. Przetarg na wielozadaniowe śmigłowce dla wojska rozpisano wiosną 2012 r. W kwietniu 2015 r. MON wstępnie wybrało ofertę europejskiej grupy Airbus Helicopters z maszyną caracal, a we wrześniu 2015 r. rozpoczęły się negocjacje umowy offsetowej, której podpisanie było warunkiem zawarcia kontraktu. Na początku października 2016 r. 

Ministerstwo Rozwoju uznało dalsze rozmowy za bezprzedmiotowe i kontraktu nie podpisano. Według rządu, oferta nie odpowiadała interesom ekonomicznym i bezpieczeństwa Polski, a wartość proponowanego offsetu była niższa od oczekiwanej. W połowie kwietnia ówczesny szef podkomisji do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej Wacław Berczyński w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" powiedział, że to on "wykończył" caracale. Przedstawiciele rządu i politycy PiS zapewniali, że Berczyński nie miał nic wspólnego z negocjacjami offsetowymi. Po wywiadzie Berczyński zrezygnował z kierowania podkomisją smoleńską i przewodniczenia radzie nadzorczej Wojskowych Zakładów Lotniczych nr 1 w Łodzi, gdzie według zapowiedzi Airbusa miała powstać linia montażowa carcali. Według szefa MON Antoniego Macierewicza rezygnacja Berczyńskiego wynikała "ze względów osobistych, głównie rodzinnych i zdrowotnych".

wkt/PAP

[fot. fratria]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook