Jedynie prawda jest ciekawa

Kownacki: Państwo nie działa

14.12.2012

Rozmowa z pełnomocnikiem części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej mec. Bartoszem Kownackim, posłem PiS.

Stefczyk.info: "Gazeta Polska Codziennie" informuje, że protokoły sporządzone przez polskiego prokuratora na przełomie września i października w Smoleńsku nadal pozostają w Rosji. W tych dokumentach znajdują się m.in. wyniki badań próbek pobranych z wraku rządowego tupolewa oraz gleby z miejsca, w którym spadł samolot. Te dokumenty są ważne dla Polski?

Bartosz Kownacki: Każdy dokument jest bardzo ważny. Wyniki badań są dla nas kluczowe w tej sprawie. Co również oczywiste nie ma żadnego uzasadnienia dla decyzji, by nam tych materiałów nie przekazać. Ten dokument jest, on może zostać skopiowany w ciągu kilku minut. Nie ma żadnego powodu, by procedura przesłania nam tych dokumentów miała trwać dłużej niż to potrzeba. Jednego dnia można było przyjąć dokument, skopiować i następnego nam odesłać. Nie ma żadnego powodu, by przetrzymywać takie dowody. Cała sprawa świadczy więc po raz kolejny, jak strona rosyjska nas traktuje. Czyni to z resztą od początku. Wspomnę jedynie o sprawie dokumentacji sądowo-medycznej. Jeśli tej dokumentacji nie wytwarzano później, jeśli nie fałszowano zapisów protokołów, to nie było żadnych powodów, by te materiały nie trafiły do nas. Praktyka Rosjan pokazuje od dawna, że Rosja sobie z nas kpi. Oni nawet dokumentów, które są u nich, nie zamierzają nam przekazywać.

Pojawiają się komentarze, że wiarygodność próbek, które pobrano w Smoleńsku ostatnio, obecnie jest jeszcze niższa.

To jednak jest jedynie element całej oceny postawy Rosjan. Ich postępowanie i działanie nakazuje uznawać, że wiarygodność tych próbek jest bardzo poważnie ograniczona, a być może nawet zerowa. Tu nie chodzi o jeden dokument. Przecież oni wielu dokumentów nie przekazali nam, utrudniali nam wiele czynności. Współpraca z Rosją powinna wyglądać zupełnie inaczej. Dokumenty i wyniki badań przekazane z Rosji okazały się już wielokrotnie fałszywe. To sprawia, że również do próbek znajdujących się tak długo w Rosji, należy mieć niezwykle obniżone zaufanie.

W tej konkretnej sprawie brak wymienionej dokumentacji jest ważny?

Pytaniem ważnym jest pytanie, czy strona polska ma zabezpieczone w jakiś sposób te materiały. To jest niezwykle ważne, ponieważ te dokumenty stanowią punkt odniesienia. Potrzebne są badania robione w Smoleńsku, podczas pobierania próbek. To są niezwykle ważne dokumenty. Szczególnie, że nie wiem, czy można wykonać stosowne opinie i ekspertyzy bez nich. Możemy mieć taką sytuację, że nie poznamy ostatecznych opinii bez wydania nam tych możliwości. To z kolei oznacza, że możemy być zwodzeni.

Portal wPolityce.pl publikuje informacje, że Służba Wywiadu Wojskowego miała wiedzę o zagrożeniu samolotu jednego z krajów UE. Informacje takie pozyskano w kwietniu 2010 roku. SWW zasłania się tajemnicą i nie udziela szczegółowych informacji w tej sprawie. O czym to wszystko świadczy?

To niezwykle istotna wiadomość. Jedna z bardziej doniosłych i smutnych wiadomości. Myśmy mieli wiedzę o tym, myśmy mieli takie sygnały, jednak te doniesienia zasmucają i bulwersują. To bowiem pokazuje, jak źle funkcjonuje państwo polskie. Ono właściwie nie funkcjonuje. Mieliśmy sygnał o zagrożeniu dla najważniejszych osób w państwie - prezydenta, premiera. Takie informacje są przekazywane drogą oficjalną. I nasze służby nie podejmują żadnych działań. Nie podejmują działań, które zmierzają do wzmocnienia poziomu ochrony lotu z polską delegacją. Wiemy, że było nawet inaczej. Mieliśmy serię awarii, nie działał system rejestrujący wyjścia i wejścia na wojskowe Okęcie. Wiemy, jak traktowano podróż tupolewa do Smoleńska. To pokazuje, że polskie służby nie funkcjonują. Być może gdyby służby działały w sposób zgodny z prawem, nie byłoby katastrofy. Wzmocnienie ochrony lotu prezydenta spowodowałoby, że do katastrofy by nie doszło. Okazuje się, że możemy dysponować wiedzą o zagrożeniu, ale urzędnicy i funkcjonariusze mogę uznać, że nic w tej sprawie robić nie należy.

BOR twierdził, że wzmocniono poziom bezpieczeństwa.

Biuro ujawniło, że uznawano lot premiera do Smoleńska jako bezpieczny, zaś lot prezydenta, jako bezpieczny z zastrzeżeniami. I mimo tego ochrona BOR w trakcie drugiej wizyty nie tylko nie była lepsza, ale wręcz była słabsza. To mówi samo za siebie.

Rozmawiał TK
[Fot. Stefczyk.info, kam]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook