Jedynie prawda jest ciekawa

Kownacki: "Nie wyobrażam sobie zamknięcia śledztwa bez wraku"

04.04.2014

"Nie mamy podstawowych dowodów i jest to wina polskiego rządu, więc nie można teraz mówić, że śledztwo trwa za długo" - mówi pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej.

Przywołane spekulacje przekraczają zasady, jakie powinny panować w cywilizowanym świecie - mówi w rozmowie z „Naszym dziennikiem” mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik rodzin pokrzywdzonych w katastrofie samolotu Tu-154M. Wypowiedź dotyczy tego, że „Gazeta Wyborcza”, tym razem ze wsparciem dr. Macieja Laska, wraca do tezy naciskowej; po wejściu generałów do kokpitu ktoś mówi „siadajcie, siadaj”, a to w lotnictwie często znaczy „lądujcie”.

Proszę pamiętać, że dr Lasek jest urzędnikiem państwowym opłacanym przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, jest szefem „zespołu ds. wyjaśniania opinii publicznej treści informacji i materiałów dotyczących przyczyn i okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem”. Zatem wypowiadając tego rodzaju opinie, wyraża też zdanie premiera. Niedopuszczalne jest zatem na tym etapie formułowanie hipotez czy gdybanie, co znaczą dane słowa. Pan dr Lasek nie działa bowiem jako prywatna osoba czy wróżka, ale jako urzędnik państwowy” — oburza się mec. Kownacki.

Pan Lasek miał czas i możliwości, by sporządzić rzetelne, profesjonalne opinie, również fonoskopijne. Co więcej, jako członek powołanej komisji był nawet do tego zobowiązany. Na etapie badań mógł korzystać z różnych ekspertyz czy badań i tak uzasadniać stawiane tezy. Dorabianie dziś filozofii do ustaleń Instytutu Ekspertyz Sądowych to dramatyczna próba obrony swojego stanowiska, które upada, kawałek po kawałku. (…) Gdyby takie oceny padły z ust lotnika, można by jeszcze przejść koło nich z pobłażaniem. Tu jednak mamy do czynienia z urzędnikiem państwowym, który spekulując, sam wydaje o sobie świadectwo” — twierdzi pełnomocnik rodzin ofiar, dodając, że „domyśl się tylko, jakie trzeba mieć intencje, aby wysnuwać tego rodzaju wnioski ze strzępów słów”.

„Na pewno tego rodzaju aktywność jest związana ze zbliżającą się czwartą rocznicą katastrofy, a także z tym, że społeczeństwo ma coraz lepszą świadomość, iż w sprawie przyczyn tej katastrofy wciąż niewiele wiemy. Wychodzą kolejne błędy, już nie tylko strony rosyjskiej, ale i polskiej, i ktoś chce podsycić atmosferę, zagrać na emocjach i rozegrać całe zamieszanie w sposób dla siebie wygodny. Drugim powodem tego typu działań jest zapewne chęć przykrycia ustaleń prokuratury wojskowej dotyczących bezpośrednio gen. Andrzeja Błasika, bo one skompromitowały stronę rosyjską. Widać jednak, że komuś zależy, by nie mówić o tych błędach i prowokacjach strony rosyjskiej, ale by bronić tez z raportu MAK” — zwraca uwagę Bartosz Kownacki.

Mecenas zauważa także ostatnia wypowiedź Marka Biernackiego, który uznał, że śledztwo toczy się za długo i jest niejasne dla społeczeństwa.

„Rozumiem, że pan minister przyznaje, iż reforma prokuratury sprzed kilku lat była nieudana, i poniekąd zgadzam się z tą oceną. Bo gdyby minister sprawiedliwości sprawował nadzór nad śledztwami, był równocześnie prokuratorem generalnym, to tych niejasności byłoby mniej. I to minister ponosiłby odpowiedzialność polityczną za jakość postępowania, ale też za nadinterpretacje, jakimi posługiwał się np. prokurator Andrzej Seremet. A przypomnę tu tylko jego nietrafione opinie dotyczące chociażby prowadzenia ekshumacji ciał ofiar katastrofy” - przypomina Kownacki.

„Nie wyobrażam sobie, by śledztwo można było zamknąć przed zwrotem wraku i czarnych skrzynek. Niestety, nie mamy podstawowych dowodów i jest to wina polskiego rządu, więc nie można teraz mówić, że śledztwo trwa za długo albo że biegli zwlekają z opinią” - ocenia mecenas.

źrodło: naszdziennik.pl/run

fot. wikimedia commons
CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook