Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kownacki: nie ma atmosfery, by wyjaśnić Smoleńsk

23.05.2014

Rozmowa z posłem PiS, mecenasem Bartoszem Kownackim.

Stefczyk.info: Po ponad czterech latach od tragedii smoleńskiej trafiły do polski nowe kopie zapisu rejestratorów rządowego tupolewa, który uległ tragedii. Śledczy liczą, że uda się odczytać więcej z tych materiałów. Jak Pan to ocenia?

Mec. Bartosz Kownacki: Cały czas mówimy o kopiach, ja natomiast czekam na oryginały. Uważam, że metoda bezpośredniości powinna polegać na tym, że nawet jeśli obecnie wydana zostanie nowa opinia, to i tak prędzej czy później biegli wykonają nową, na podstawie oryginałów. Skoro śledczy po raz kolejny muszą materiały kopiować, ponieważ nagranie nie jest dobre, to znaczy, że żadna kopia może nie być tak dobra, jak oryginał. Dziwi mnie również, że do dziś śledczy zajmują się odczytami z rejestratorów. Ich analiza powinna być gotowa dość szybko. Sprawa powinna zostać zamknięta na pewno w rok po tragedii. Mnie to opóźnienie trochę niepokoi.

Dlaczego?

Nie zdarzyło się w międzyczasie nic w polskiej nauce, że nagle okazuje się, że można odczytać więcej niż wcześniej. Technika nie zrobiła tak dużego kroku naprzód. Zastanawia mnie również procedura przesyłania materiałów do Polski. Kopie zostały wykonane kilka miesięcy temu. Widać, że materiały są przekazywane w różnym tempie, niektóre szybko, na niektóre musimy czekać miesiącami czy latami. To pokazuje, że coś tu jest nie tak. Tymczasem takie materiały – zarówno próbki pobierane w Smoleński, jak i zapisy rejestratorów – są w tym śledztwie kluczowe. To są najważniejsze dla jego przebiegu dowody.

Jaką możemy mieć pewność, że przekazane nam do tej pory materiały są rzetelne, skoro po czterech latach okazuje się, że dotychczasowe kopie rejestratorów są niedostatecznie czytelne?

W tej sprawie nie mamy żadnej pewności. Za rok, za dwa, czy trzy może się okazać, że trzeba znów jechać po jakieś materiały, że trzeba pozyskać nowe... Oczywiście jeśli jest szansa, by poznać nowe okoliczności i informacje dotyczące tragedii smoleńskiej, to trzeba ją wykorzystać. Jednak niepokoi to, że śledczy wracają obecnie do spraw, które już dawno powinny być zamknięte. Może się okazać, że będziemy jeszcze wiele razy wracali do Rosji. Póki nie otrzymamy oryginałów.

„Przy okazji przesłuchania w Prokuraturze Wojskowej dowiedziałem się, że zadaniem prokuratorów jest służenie grupie, która nie życzy sobie, aby prawda ujrzała światło dzienne” - mówił prof. Wiesław Binienda w jednej z rozmów. Co Pan sądzi o tej tezie?

Nie chcę oceniać słów prof. Biniendy. To jest jego relacja. Wiem jednak, że prokuratorzy powinni stać na straży interesów Rzeczypospolitej, a nie tej czy innej grupy.

Stoją? Czego dowodzi śledztwo smoleńskie?

Nie chcę nikogo obrażać, czy postponować, ale widać poważne błędy i nieprawidłowości w śledztwie smoleński. W tej sprawie toczyło się nawet postępowanie. Nawet sąd odrzucając zażalenie na umorzenie śledztwa wyliczał błędy i nieprawidłowości w działaniu śledczych. Te błędy, szczególnie w pierwszej fazie, były bardzo poważne.

Co ze śledztwem smoleńskim powinno się stać obecnie? Potrzebne są gruntowne zmiany?

Nie chciałbym gruntownych zmian, ponieważ obecny klimat w Polsce nie sprzyja, by taka zmiana przyniosła jakieś zmiany. Jakiekolwiek zmiany dziś byłyby zmianami pozorowanymi. Nie ma dziś atmosfery, by śledztwo smoleńskie było prowadzone lepiej.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. KBWLLP]

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook