Jedynie prawda jest ciekawa

Kowal: To sygnały bezkarności terrorystów

24.08.2014

Czy rebelia by w ogóle jeszcze trwała gdyby nie broń dostarczona w cieniu białego konwoju?

Dlaczego wszyscy są zdziwieni, że doszło do czegoś takiego? Przecież to jest normalne w relacjach Rosji z innymi państwami.

Paweł Kowal: Myślę, że ten element – próba publicznego upokorzenia Ukraińców – jako część walki propagandowej, niestety mieści się w standardach tego co się dzieje na wschodzie Ukrainy. Ja na to patrzę szerzej – mam wrażenie, że w sensie dyplomatycznym Zachód zabrnął w jakąś ślepą uliczkę. Wszystkie ostatnie dyplomatyczne ruchy Zachodu, niezależnie od intencji działających, de facto poszerzają pole działania dla rebelii. Tego typu wydarzenie to jest korzystanie z tego pola działania. Niestety musimy to widzieć jako skutek tej polityki Zachodu, która w tej chwili powinna sprowadzać się do dwóch punktów: do zagwarantowania, że Rosja nie będzie udzielała wsparcia militarnego i finansowego rebelii oraz do umożliwienia Ukraińcom swobodnego działania na swoim terytorium. Ciągłe mówienie o zawieszeniu broni jest presją na Kijów – presją ze wschodu i z zachodu. Ta presja jest w gruncie rzeczy podobna, ponieważ Moskwa wywierając na Kijów bezpośrednią presję, ten sam komunikat przekazuje na Zachód i on potem jest transferowany do Kijowa.

Działania, takie jak te wobec jeńców, wykraczające poza wszelkie normy, nie są czymś nowym jeśli chodzi o rebeliantów. Oni w sposób demonstracyjny popełnili zbrodnie wojenne w sprawie zestrzelonego samolotu oraz w sprawie ostrzelania autobusu z uchodźcami.

Czy Ukraińców to rozsierdzi?

W istocie to jest tak, że długofalowo to wszystko wzmacnia Ukraińskość. Te działania mobilizują Ukraińców i dają pewną energię, mocną energię, obywatelom ukraińskim do działania w obliczu kryzysu. Cały problem polega na tym, że doraźnie to są sygnały bezkarności terrorystów na wschodzie Ukrainy. Za takim cichym przyzwoleniem wspólnoty międzynarodowej przekraczane są kolejne bariery: psychologiczne, prawne. Polska przy tym wszystkim całkowicie wytraciła inicjatywę. Odsunęły się od tego Stany Zjednoczone. Obrano kompletnie błędną strategię namawiania do zawieszenia broni.

Ludzie, którzy już i tak bali się o swoje życie są jeszcze dodatkowo ciemiężeni. To jest coś niewiarygodnego. Nie wiem skąd tym terrorystom przychodzi to do głowy...

To nie jest tak, że ci terroryści się wykreowali na grupę zupełnie niezależną od Rosji. W opinii publicznej jest błędne mniemanie, że mamy do czynienia z jakąś grupką, która jest całkowicie, autonomicznie odrębna. Podtrzymywanie tego stanu rzeczy może prowadzić w przyszłości do takiej sytuacji, ale dzisiaj jest połączenie między rebelią, a Kremlem. I wystarczy to połączenie przeciąć, żeby rebelia została ugaszona w ciągu kilku tygodni czy miesięcy, a winni zbrodni wojennych postawieni przed trybunałami. Określanie ich jako terrorystów – słuszne, bo oni stosują terrorystyczne metody – tworzy też ryzyko, że sugerujemy, że jest to grupka, której nikt nie kontroluje. Na tym etapie ważne jest podkreślanie łączności politycznej i faktycznej z Kremlem. Należy zapytać czy rebelia by w ogóle jeszcze trwała gdyby nie broń dostarczona w cieniu białego konwoju?

rozmawiał Sławomir Sieradzki
[fot. PAP/EPA]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook