Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kostrzewa-Zorbas: "Powrót do poboru byłby pułapką"

09.03.2014

Im słabsza jest reakcja Zachodu, tym Rosja będzie bardziej stanowcza i ekspansywna. To testowanie widać na przykładzie pełzającej inwazji - zajmowania na Krymie biur wojskowych. Ostatnio zajęto biuro rekrutacyjne. Nie jest to sukces na miarę zdobycia Berlina, ale takie działania tworzą nieustający nacisk na Zachód. Zwłaszcza Unia Europejska jest krytykowana za zbyt słabą reakcję, choć ta krytyka często jest przesadna - zauważa politolog Grzegorz Kostrzewa - Zorbas, publicysta "wSieci".

Jak zaznacza ekspert, Ukraińcy nie oddali Rosjanom na Krymie ani jednej placówki wojskowej.

- Nie chcę  przedstawiać sytuacji w zbyt optymistyczny sposób, ale jest prawdą, że żadna broniona placówka wojskowa nie została zdobyta - podkreślał Kostrzewa-Zorbas w Polsat News.

Odniósł się też do propagandowych zabiegów Rosji, mających stworzyć wrażenie, że zwykli Ukraińcy popierają politykę Putina.

- Żadnego masowego poparcia nie ma. Udowodniono natomiast użycie przez proklemlowską telewizję wynajętej aktorki, która w pięciu miejscach i w pięciu rolach udawała zwolenniczkę Putina. Są propozycje żeby jej dać Oskara - mówił Kostrzewa-Zorbas.

Politolog przypomina też, że gdy w Kijowie rządził Wiktor Janukowicz, wódką lub pieniędzmi  płacono za udział w prorządowych manifestacjach.

Analizując reakcję Zachodu na kryzys ukraiński, Kostrzewa-Zorbas porównuje Unię Europejską do wieloryba, którym trudno sterować.  

- Tresura wielorybów chyba jeszcze nigdzie na świecie nie istnieje - zauważył obrazowo.

- Jestem realistą co do UE. Tylko z nadmiernych oczekiwań wobec  niej może wynikać  krytyka, że Unia nic nie zrobiła i kpiny typu "Rosja zajmuje Krym, a Unia stanowisko". Już częściowe sankcje wprowadzone przez Unię i wiarygodna  zapowiedź, że kolejne kosztowałyby rosyjskich oligarchów miliardy euro, są jednak sukcesem Unii , która nie jest stworzona do zajmowania się bezpieczeństwem międzynarodowym, a już najmniej wojnami - przypomina ekspert.

Jak zaznacza Kostrzewa-Zorbas, Rosja powinna bać się NATO jako całości oraz samych Stanów Zjednoczonych.

- To, co robią Amerykanie to są kroki wojskowe, częściowo o charakterze manifestacji siły,  ale dalej idące, bo polegające m.in. na  przysłaniu samolotów wojskowych. Manifestacją siły, która może przerodzić się w coś więcej jest wysłanie na Morze Czarne jednego z najnowocześniejszych okrętów do walki na powierzchni morza.  Jest to niszczyciel uzbrojony w tarczę antyrakietową i rakiety Tomahawk,, który przewyższa większość krążowników - jeden z najpotężniejszych okrętów na świecie - relacjonował w Polsat News Kostrzewa-Zorbas.

Nawiązał też do dyskusji o stanie obronności Polski.

- Ta debata idzie w złą stronę, np. w kierunku powrotu do starych osiemnastowiecznych koncepcji wojskowych. Mamy wiek XXI, a nie XVIII, kiedy każdy żołnierz więcej - z dodaniem muszkietu i plecaka -  to było lepiej, bo zwiększało obronność kraju - przestrzega Kostrzewa-Zorbas.

Jego zdaniem, idea powrotu w Polsce do poboru powszechnego, która wypłynęła na tle konfliktu ukraińskiego, jest wielkim niebezpieczeństwem i pułapką.

- Może prowadzić do stworzenia wielkich sił, głównie lądowych, które byłyby słabe technologicznie, uzbrojone w broń osobistą zamiast w nowoczesne systemy. Tego rodzaju armia - liczna, ale słabo uzbrojona - byłaby zakładnikiem dla nowoczesnych potęg - uważa Kostrzewa-Zorbas.

Niebezpieczeństwo  - jak twierdzi ekspert - stwarzają również pomysły przygotowywania biernej obrony terytorialnej typu partyzanckiego, czyli  "kopanie po lasach na wschodniej i północnej granicy rowów i ziemianek,  rozmieszczenie tam słabo przeszkolonych obywateli , niby na wzór szwajcarski, ale bez szwajcarskich warunków naturalnych (np. wysokich gór)."

- Wszystkie wojny partyzanckie Polska niestety przegrała. Jedynym wielkim zwycięstwem  w XX w.  było zwycięstwo Józefa Piłsudskiego w 1920 r.  i Wojska Polskiego pod jego rozkazami . To była regularna armia, bez żadnych elementów partyzantki - przypomina Kostrzewa-Zorbas.

I dodaje:  - Obrona terytorialna jest oddaniem inicjatywy przeciwnikowi. Wróg uderza tam gdzie chce, a my siedzimy w lesie i czekamy na śmierć, nabożeństwa żałobne i pomniki. To kolejne wielkie niebezpieczeństwo. Polska tzw. klasa polityczna powinna przejść przyspieszone studia w dziedzinie strategii wojskowej. I to nie ucząc się od weteranów Układu Warszawskiego , ale od Amerykanów, Brytyjczyków czy Francuzów, którzy potrafią wygrywać wojny XXI wieku.

Zainteresował Cię artykuł? Śledź nas na Facebooku!

JKUB/Polsat News

[fot. mon.gov.pl/chor. Artur Zakrzewski/DPI MON]
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook