Jedynie prawda jest ciekawa

Kościół francuski "wymilczał" sobie problemy rodziny

18.11.2012

Na ulice francuskich miast w obronie rodziny wyszły tłumy. O oporze przeciwko lobby homoseksualnemu, które swoimi żądaniami doprowadzają do podkopania fundamentów społeczeństwa rozmawiamy z Tomaszem Terlikowskim, redaktorem naczelnym "Frondy".

Co sądzi pan o masowych demonstracjach we Francji w obronie rodziny i przeciwko nadawaniu przywilejów parom homoseksualnym? Czy to początek społecznej rekonkwisty na Zachodzie?

Mam wrażenie, że to raczej zwyczajny odruch normalności wśród ludzi. O rekonkwiście jeszcze bym nie mówił. Szczególnie w kontekście Francji bym tego nie mówił. To odruch normalności. Nie trzeba być osobą wierzącą. Nie trzeba być katolikiem, żydem ani muzułmaninem, aby wiedzieć, że małżeństwo to po prostu związek kobiety i mężczyzny, bo tylko z takiego związku mogą być dzieci. Trzeba tego bronić, bo jeśli oddamy ten ostatni bastion, to przestanie istnieć społeczeństwo.

Czy jest pan zaskoczony masowością tych demonstracji? Według organizatorów w protestach wzięło udział 200 tysięcy ludzi. To bardzo dużo jak na tak świeckie państwo jakim jest Francja.

To jest rzeczywiście dobre zjawisko, bo pokazuje, że ludzie w obronie normalności potrafią się zmobilizować. Ale powiedzmy sobie szczerze – w Hiszpanii w demonstracjach w podobnej sprawie demonstrowało nawet ponad milion ludzi i niestety to nie pomogło.

Jak pan widzi rolę Kościoła katolickiego w obronie wartości jaką jest rodzina? Czy nie jest ona za słaba? Czy Watykan powinien ostrzej domagać się respektowania podstawowych praw człowieka?

Trzeba przyznać, że Kościół w Francji ostatnio bardzo mocno się uaktywnił. Bardzo dynamicznie oddziałuje i mocno walczy. Ale oczywiście można powiedzieć, że to jest niestety dość późno. Przeciwko temu trzeba było mocno protestować przypominając ludziom wierzącym, a także niewierzącym, że głosowanie na Hollanda, jest w istocie głosowaniem za takimi rozwiązaniami, które są obecnie dyskutowane. Jak już jest Hollande, to tak naprawdę robi to co chce. To, że teraz Francuzi muszą tak mocno protestować, to spowodowane jest między innymi tym, że przez całe lata Kościół francuski milczał w kwestiach naprawdę ważnych. Milczał i był stawiany za wzór Kościołom w innych krajach, które milczeć nie chciały. No więc milczał, milczał i milczał, aż się w końcu domilczał sytuacji, w której niszczy się już nie tylko religijność, ale absolutne fundamenty społeczeństwa.

Rozm: Slaw

[FOTO: scx.hu]


CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook