Jedynie prawda jest ciekawa

Konstytucjonalista: Wyrok TK budzi zastrzeżenia

12.12.2015

Sytuacja jest na tyle zawiła pod kątem prawnym, że trudno znaleźć dobre rozwiązanie. Możemy się spodziewać, że konflikt będzie eskalować. Nie widać w tej chwili „światełka w tunelu”. Sprawa będzie się jeszcze długo tlić. Jej podłoże jest polityczne, więc obecnie wszelkie rozwiązania również będą musiały mieć charakter polityczny - wyjaśnił konstytucjonalista dr Marek Dobrowolski w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Tymczasem odnosząc się do wyroku TK dotyczącym nowelizacji ustawy o Trybunale autorstwa PiS, dr Dobrowolski podkreślił, że TK uznał iż były uchybienia proceduralne, ale nie prowadzi to do niekonstytucyjności.

- Jeśli chodzi o merytoryczną stronę, to najwięcej zastrzeżeń budzi stwierdzenie niekonstytucyjności dotyczące kadencji prezesa i wiceprezesa. W moim przekonaniu teza, jakoby była to niedozwolona ingerencja władzy ustawodawczej, jest – delikatnie mówiąc – bardzo dyskusyjna - wyjaśnia dr Marek Dobrowolski i dodał, że właśnie w Konstytucja upoważnia władzę ustawodawczą do określenia w ustawie organizacji Trybunału.

- Jest oczywiste, że kwestia prezesa (jego kadencji, ścieżki wyboru) mieści się w tej organizacji. Pamiętać należy, że doktryna prawa od dawna proponowała wprowadzenie kadencyjności prezesa i wiceprezesa TK - wyjaśnił ekspert.

Jednocześnie donosząc się do stwierdzenia niekonstytucyjności zapisu dotyczącego 30-dniowego okresu złożenia ślubowania sędziów przed prezydentem podkreślił, że zastrzeżenie o włączeniu prezydenta w wybór sędziów jest absurdalne.

- Prezydent jest włączony w ten proces, ponieważ zarówno według starej ustawy o TK z 1997 r., jak i nowej z czerwca 2015 r. jest przewidziane, że ślubowanie sędziów (…) następuje w obecności prezydenta - dodał dr Dobrowolski.

Konstytucjonalista podkreślił jednocześnie, że obecny spór dotyczący Trybunału jest mocno osadzony w sporze politycznym.

- W Stanach Zjednoczonych Sąd Najwyższy wypracował doktrynę pytań politycznych. Sąd wskazał, że niektóre kwestie prawne trafiające do niego są tak naprawdę wtórne, a pierwotny jest konflikt polityczny, który niejako rykoszetem zahacza też o kwestie prawne. Forma sporu prawnego jest więc tylko prawnym wyrazem sporu politycznego. W takich sytuacjach Sąd Najwyższy stwierdza, że mamy do czynienia z pytaniem o charakterze politycznym, i uchyla się od rozstrzygania - tłumaczył ekspert i dodał, że ta doktryna powinna być już wcześniej zaszczepiona przez Trybunał.

mmil/ „Nasz Dziennik”

[Fot. Fratria]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook