Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Konsekwencje Smoleńska porównywalne z Jałtą

12.04.2014

"Mataczenie Rosjan podczas śledztwa, logika geopolitycznego planu Putina potwierdzona ostatnio agresją wobec Ukrainy oraz zdroworozsądkowa świadomość, że niewygodni politycy i przywódcy wojska nie giną na terytorium wroga w przypadkowej katastrofie - to argumenty, które potwierdzają przekonanie o zamachu" - mówi poeta i publicysta Wojciech Wencel w wywiadzie dla tygodnika "wSieci".

Putinowskie służby, wykorzystując kolejną próbę upokorzenia Lecha Kaczyńskiego przez rząd III RP, dokonały udanego zamachu na polską elitę. Przez wiele miesięcy nie byłem tego pewien i, jak większość Polaków, liczyłem na uczciwe śledztwo. Teraz, mając świadomość, że prawda będzie skrywana przez dziesięciolecia, nie widzę powodu, by ukrywać swoje głębokie przekonanie - mówi poeta w rozmowie z Jackiem i Michałem Karnowskimi.

Jego zdaniem są trzy oczywiste argumenty, które przemawiają za taką tezą: mataczenie Rosjan podczas śledztwa, logika geopolitycznego planu Putina potwierdzona ostatnio agresją wobec Ukrainy oraz zdroworozsądkowa świadomość, że niewygodni politycy i przywódcy wojska nie giną na terytorium wroga w przypadkowej katastrofie.

Zwłaszcza że, jak podkreśla Wencel,  tym wrogiem jest Rosja, zdolna – jak dowodzi jej historia i teraźniejszość – do dokonania najbardziej nieprawdopodobnej zbrodni bez obaw o sankcje międzynarodowe.

Ktoś pytał, jaką korzyść miałby odnieść Putin z ewentualnego zamachu. Dziś tę korzyść widać gołym okiem: zniszczenie podmiotowości państwa polskiego, zablokowanie zdolności do kreowania przez nie własnej polityki. Geopolityczne konsekwencje Smoleńska są porównywalne ze skutkami Jałty. III RP jest dryfującym wrakiem i musi zatonąć. Wariant optymistyczny to odrodzenie narodowe i odnowa wewnętrzna, wariant pesymistyczny to jakaś forma kolejnego rozbioru Polski - mówi poeta.

Opisując swoje przeżycia po tragedii 10 kwietnia Wencel wspomina:

"Pamiętam, że przez pierwszy tydzień po Smoleńsku niemal nie mogłem jeść ani pić, schudłem dziesięć kilo. Kiedy wreszcie wyszedłem do centrum handlowego, poczułem się dziwnie. Jakbym ze świata żywych, ludzi przeżywających tę tragedię bardzo osobiście, przedostał się do świata umarłych. Fakt, że nadal trwały promocje, że z głośników leciała muzyczka umilająca zakupy, wydał mi się absurdem. Oczywiście, rozumiałem, że życie musi toczyć się dalej. Jednak ja już byłem kimś innym, dotychczasowe przyzwyczajenia stały mi się obce, zna- lazłem się w duchowym podziemiu."

Odnosząc się do podziałów społecznych na tle stosunku do katastrofy smoleńskiej podkreśla: -To my jesteśmy realistami, bo nie zamykamy oczu na fakty i wyciągamy wnioski. Ostatnie tygodnie przyznały nam rację: historia nie tylko się nie skończyła, ona zaczyna znów pędzić.

Wencel rozważa też kondycję polskiej kultury próbuje zdiagnozować jej najsłabsze strony.

"Jednym z fundamentalnych grzechów kultury III RP jest niezdolność do ukazania ciągłości polskiej historii. Odrzucono testament wojennej emigracji niepodległościowej, zwłaszcza tej londyńskiej, niezłomnej, która ze wszystkich sił starała się tę ciągłość opisywać, się- gając daleko w głąb dziejów. Postawiono na tradycję peerelowską, na wspomnienia le- wicowych opozycjonistów, dla których naj- ważniejszymi wydarzeniami w naszej historii są wewnętrzne przełomy komunistycznego państwa: Czerwiec ’56 czy Marzec ’68. Nawet z tradycji „Solidarności” usunięto romantyczne mity, wrogość wobec Rosji, nie tylko sowieckiej, wreszcie chrześcijańskie budowanie ducha podsycane pielgrzymkami Jana Pawła II czy kazaniami ks. Jerzego Popiełuszki" - mówi poeta dodając, że gubimy dziś w Polsce ten nurt, który wywodzi się z „Ksiąg narodu i pielgrzymstwa polskiego” Adama Mickiewicza.

"Przekonanie o posłannictwie wolności, o powołaniu do pełnienia duchowej misji wśród innych narodów to kościec polskości, rdzeń naszego zbiorowego myślenia. Świadomość ta była przez dziesięciolecia ożywcza dla kultury, ale funkcjonowała także jako idea polityczna. Chodziło o stworzenie wokół Polski federacji czy wspólnoty państw, która oparłaby się imperialnym dążeniom Rosji i Niemiec" - tłumaczy.

Jego zdaniem receptą na zachowanie tożsamości i odzyskiwanie tej części społeczeństwa, która ma problem z jej zdefiniowaniem, jest tworzenie "drugiego obiegu" kultury.

Na pytanie co robić - odpowiada: "Iść własną drogą. Tworzyć "drugi obieg" kultury, czytać książki, pisać wiersze, wydawać niezależne gazety, organizować spotkania, angażować się społecznie w lokalnych środowiskach, być świadkami polskości w szkołach i na uniwersytetach. Musimy rozmawiać o historii w rodzinach, szukać żywej relacji z Bogiem i kształcić się po to, by zastąpić tradycyjną polską inteligencję, która została wycięta przez Sowietów. Powinniśmy zostawić po sobie tysiące trwałych śladów, którymi będą mogły podążyć następne pokolenia. A jeśli chodzi o realną politykę? Mobilizować się przed wyborami i liczyć, że w końcu uda się je wygrać. Wtedy nasz „drugi obieg” zostanie wzmocniony przez instytucje państwowe i będzie miał szansę stać się w przyszłości kulturą narodową." - podkreśla rozmówca tygodnika "wSieci".

Całą rozmowę znajdziesz w 15-tym numerze tygodnika "wSieci".

ansa/ wSieci

Słowa kluczowe:

poeta

,

katastrofa smoleńska

,

kultura

,

wSieci

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook