Jedynie prawda jest ciekawa

Kołodziejski odpowiada na ataki Żakowskiego

19.08.2016

Konrad Kołodziejski napisał dla "Rzeczypospolitej" felieton, w kontekście sprawy grobu Bieruta, w którym stwierdził, że liberalna lewica broni komunistycznych zbrodniarzy. Spotkało się to z szybką reakcją Jacka Żakowskiego.

"Jeżeli cokolwiek w tej sprawie urąga przyzwoitości, to nie napis na grobie Bieruta, lecz sama obecność jego grobu wśród kwater bohaterów" - stwierdził Kołodziejski w felietonie. 

"Jeśli ktokolwiek został tu poniżony, to nie Bierut, lecz jego ofiary. Bierut jest po prostu wrzodem na Powązkach, który już dawno powinien zostać stamtąd usunięty i przeniesiony w ustronne miejsce na zwykłym cmentarzu" – napisał dalej. 

Autor zwrócił uwagę, że nie będzie zgody w tej sprawie, ponieważ liberalnej lewicy bliżsi są enkawudziści niż akowcy, a bohaterką nazywa się komunistkę, która wymyła grób Bieruta. 

"Liberalna lewica, gotowa domagać się głów – i słusznie – za każdą namalowaną na murach swastykę czy antysemicki napis, przestaje być wrażliwa, gdy chodzi o symbole komunizmu. Trudno to odczytywać inaczej, jak życzliwość wobec ideologii, która skazała na śmierć dziesiątki milionów ludzi i doprowadziła połowę Europy do cywilizacyjnej katastrofy" – stwierdził Kołodziejski. 

Zauważył, że próba przywrócenia historycznej sprawiedliwości ofiarom komunizmu i potępienie zbrodniarzy spotyka się z agresją lewicy. Ocenia, że postępowcy solidaryzują się bardziej z katami, niż dzielnymi ofiarami. 

Wkrótce felieton doczekał się odpowiedzi Jacka Żakowskiego, który w Radiu TokFM postawił Kołodziejskiemu parę "zarzutów". Tę sytuację autor felietonu opisał na swoim profilu na Facebooku. 

"... najpierw dokonał drobnej manipulacji, sugerując, że mam na myśli starych lewicowców w rodzaju Daszyńskiego czy Pużaka i zarzucając mi nieuctwo, a potem przeszedł do tradycyjnych insynuacji, że teksty, które piszę są formą poszukiwania posady - jak rozumiem w rządzie pisowskim" - czytamy we wpisie Kołodziejskiego. 

Dowiadujemy się również, że określono go jako "szajsowatego redaktora".  

"Nie będę nawet polemizował z tymi bredniami, każdy kto mnie trochę dłużej zna, wie, jakie mam poglądy. Bardziej niesmaczne są rozważania Żakowskiego na temat mojej obecności w Rzepie w stylu: co taki faszysta jak jak ja, tam właściwie robi?" - napisał. 

"Odpowiem tak: po prostu piszę, co myślę i dopóki nikt mnie za to z łamów Rzepy nie wyrzuca, pisał będę. Na szczęście to nie Żakowski i jego środowisko o tym decyduje" – stwierdził Kołodziejski. 


ak/Rp.pl/Facebook

[fot. YouTube]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook