Jedynie prawda jest ciekawa

Kochanowska: to musiał być wybuch

26.01.2014

Rozmowa z Ewą Kochanowską, żoną śp. Janusza Kochanowskiego, który zginął w Smoleńsku.

Stefczyk.info: tygodnik „wSieci” opisuje raport polskich archeologów, którzy byli obecni w Smoleńsku w październiku 2010 roku. Na miejscu tragedii odnaleźli ponad 20 tys. szczątków rządowego tupolewa, który uległ katastrofie. Liczba kawałków, na które rozpadł się samolot, jest ważna?

Ewa Kochanowska: nie znam raportu polskich archeologów, ale fakt odnalezienia 20 tys. szczątków tupolewa, jest znaczący. Moim zdaniem w Smoleńsku samolot rozpadł się w wyniku wybuchu. Mówię o tym od początku, od momentu, gdy dotarło do mnie właśnie to, na ile elementów rozpadł się samolot oraz jak bardzo rozczłonkowane są ciała ofiar. Dla mnie przyczyna tragedii nie ulega wątpliwości od kilku tygodni po 10 kwietnia 2010 roku. Badania przeprowadzone przez archeologów ponad trzy lata potrzebowały, by przedostać się do opinii publicznej. Być może te właśnie badania stanowiły zwrot w podejściu prokuratury, która zaczęła badać inne wątki niż te lansowane na początku, czyli błąd pilota i zwykła katastrofa.

To mogło zmienić podejście śledczych? Tak mocne są ustalenia archeologów?

Te doniesienia są poruszające. To pokazuje przecież, że wielki samolot rozbił się w pył, na malutkie części. Utrzymywanie, że stało się to w inny sposób niż w wybuchu, jest nieuzasadnione. Liczba kawałków, na jakie rozpadł się tupolew, jest wstrząsająca. Trudno mi jednak powiedzieć, czy zmieni to podejście prokuratury na poważnie. Biorąc pod uwagę, że znaczna ilość akt z nieznanego powodu jest utajniana, że nie mamy dostępu do dużej części zdjęć, można wnioskować, że prokuratura ma w zanadrzu jeszcze więcej bardziej szokujących materiałów. Jednak z nimi śledczy nie chcą się dzielić ani z opinią publiczną, ani rodzinami.

Niezależni eksperci, którzy badają tragedię smoleńską, od dawna wskazują na silne rozczłonkowanie wraku. Jako pierwszy wskazywał na to, dr inż. Grzegorz Szuladziński, który zaznaczył, że stopień zniszczenia tupolewa to silna sugestia, że doszło do wybuchu. Takie doniesienia ośmieszano...

Warto przy tej okazji podziękować publicznie dr. inż. Grzegorzowi Szuladzińskiemu, który swoje ogromne doświadczenie wykorzystuje na rzecz badania przyczyn tragedii smoleńskiej. Jego wkład w te działania jest nieoceniony. On zrobił wielką pracę na rzecz wyjaśnienia przyczyn tej tragedii. Trudno mi nadążyć za rozumowaniem tych, którzy zaprzeczają oczywistym faktom. Nie mogę zrozumieć, dlaczego lansuje się pewne osoby, jako ludzi honoru, podczas gdy są one zbrodniarzami. Ten sposób rozumowania jest mi obcy. Nie umiem sobie wytłumaczyć, dlaczego ośmiesza się i podważa tak oczywiste dowody na rozpad samolotu w powietrzu. Nie potrafię tego zrozumieć.

W pani ocenie prokuratura wykorzystuje takie materiały? Czy chowa gdzieś do szuflady?

Nie znam tego materiału, więc trudno mi to oceniać. Sądzę jednak, że prokuratura doskonale zdaje sobie sprawę, że rozwijanie pewnych wątków nie jest preferowane. Zaczęło się to od prokuratora Krzysztofa Parulskiego, który zapoczątkował tę niezrozumiałą manię utajniania materiałów ze śledztwa. Zaczęło się od utajniania materiałów wrażliwych, a skończyło na ukrywaniu dowodów wskazujących na inny przebieg katastrofy niż się lansuje.

Rozmawiał Nal
[Fot. MAK.ru]

CS149FOTMINI

Czas Stefczyka 149/2017

PDF (4,39 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook