Jedynie prawda jest ciekawa

Kochanowska: Rodziny nie wywierały presji

05.12.2012

Ewa Kochanowska w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" wyjaśnia, że rodziny będące w Moskwie nie naciskały, by ciała ofiar katastrofy smoleńskiej zostały pochowane jak najszybciej. Rodziny w żaden sposób nie artykułowały pośpiechu - zaznacza wdowa po Januszu Kochanowskim.

O rzekomej presji na jak najszybsze pochówki ciał ofiar tragedii smoleńskiej mówił w ostatnim wywiadzie dla dziennika "Fakt" Paweł Deresz. Ewa Kochanowska komentujące jego wypowiedź mówi, że mija się on z prawdą. "W Moskwie nie było absolutnie żadnego nacisku ze strony rodzin! Oczywiście chcieliśmy zabrać ciała naszych bliskich do kraju. Ale rodziny w żaden sposób nie artykułowały pośpiechu! Rodziny artykułowały staranność badań oraz nadzieję, że ciała zostaną zbadane w Polsce. Byłam w Moskwie, wiem, jak to wyglądało. Na identyfikacje ciał przez rodziny przeznaczono czas od poniedziałku do czwartku. Wiedzieliśmy, że wiele szczątków musi zostać poddanych badaniom DNA na podstawie materiału genetycznego, co postulowała moja córka, a pan Andrzej Melak i jeszcze kilka innych osób domagali się otwarcia trumien w Polsce" - tłumaczy Kochanowska.

Wskazuje, że kwestią podstawową jest wyjaśnienie, dlaczego nie doszło w Polsce do otwarcia trumien i nie przeprowadzono badań szczątków ofiar Smoleńska.

Ewa Kochanowska odnosi się również do słów Deresza, który twierdzi, że ujawnienie zapisu rozmowy Jarosława Kaczyńskiego z śp. Lechem Kaczyńskim pokaże, że w rozmowie padły słowa "Lądujcie koniecznie w Smoleńsku". "Niestety, nie mam jak pan Deresz takich znajomości w wywiadzie amerykańskim czy rosyjskim, by takie rzeczy stwierdzać czy nawet cytować. Więc nie mogę żadnych tego typu supozycji podnosić, że wiem, kto co powiedział lub ujawni" - zaznacza Kochanowska. Przyznaje, że w tej sprawie trudno nie ironizować.

Cały wywiad w "Naszym Dzienniku"

TK
[Fot. Youtube.pl]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook