Jedynie prawda jest ciekawa

Kłosowski: "PO skopiowała od nas pomysł na jeden podręcznik"

02.02.2014

Platforma Obywatelska lansuje swój "nowy pomysł" - chce wprowadzić jeden podręcznik do klasy pierwszej podstawówki. Problem w tym, że pomysł nie jest nowy, a jego wdrażanie przez partię Donalda Tuska tak późno naraża dobrą ideę na porażkę. O pomyśle, który PO wzięła za swój rozmawiamy ze Sławomir Kłosowskim, byłym wiceministrem oświaty w rządzie PiS, obecnie posłem tej partii.

STEFCZYK.INFO: Dlaczego największej partii opozycyjnej nie podoba się idea jednego podręcznika do pierwszej klasy podstawówki, którą właśnie forsuje partia rządząca?

Sławomir Kłosowski: A dlaczego ma nam się ta idea nie podobać? Założenie stworzenia jednego podręcznika była przecież przez nas lansowana. Pracowaliśmy nad tym intensywnie w latach 2005-2007. A to, że PO dopiero teraz o tym mówi, to potwierdzenie tego, że pani Joanna Kluzik-Rostkowska jako nowa minister edukacji ten pomysł skopiowała z programu Prawa i Sprawiedliwości, w którym niegdyś była. Szkoda, że zatrzymała się w jednej trzeciej drogi, dlatego że w naszym pomyśle, opisanym w programie jest jeden podręcznik nie tylko do pierwszej klasy, ale jeden podręcznik do każdego przedmiotu w kształceniu ogólnym.


Co znaczy, że jeden podręcznik do każdego przedmiotu w kształceniu ogólnym?

System edukacji składa się czterech poziomów: kształcenie zintegrowane w klasach 1-3, drugi poziom, to kształcenie ogólne w klasach 4-6, kolejny poziom – gimnazjum i ostatni to szkoła średnia. My w swoim programie zakładaliśmy, że podręcznik będzie jeden dla poziomu edukacji zintegrowanej. I ten właśnie pomysł skopiowała PO. My zakładaliśmy, że w klasach 4-6, gdzie kształcenie jest przedmiotowe, będzie również obowiązywał jeden podręcznik do nauki z jednego przedmiotu, a nie jak jest dzisiaj, gdy np. do nauki j. polskiego dopuszczonych jest sto kilkadziesiąt podręczników. Za taki jeden podręcznik, do jednego poziomu nauczania i do jednego przedmiotu odpowiedzialny miał być wiceminister.


A czy termin podjęcia tej decyzji przez rząd o jednym podręczniku jest wystarczający, aby wszedł on do szkół od 1 września tego roku?

Tu jest bardzo duży znak zapytania właśnie dlatego, że po prostu brakuje czasu na opracowanie koncepcji takiego podręcznika. Nie wyobrażam sobie, aby to było zrealizowane bez udziału specjalistów-praktyków, czyli nauczycieli, a nie tylko przy udziale Centralnego Ośrodka Rozwoju Edukacji. My przygotowując się do realizacji programu jednego podręcznika zakładaliśmy więcej czasu na to. Samo przygotowanie i zrealizowanie przetargu na producenta podręcznika może potrać do września, a przecież nauczyciele powinni mieć czas na zapoznanie się z nim i przygotowanie do lekcji.


Będzie bałagan?

Tak, tym bardziej, że w klasach 1-3 będziemy mieli do czynienia z „łączonym wahadełkiem”, czyli będziemy mieli klasy łączone z 6 i 7-latków. Tu zagrożenie jest o wiele większe, że nie dość, że będzie to bałagan związany z łączeniem roczników dzieci, to równocześnie będzie wchodził nowy podręcznik.

Tak więc reasumując, lepszy rydz niż nic, ale nasz niepokój jest duży i będziemy zgłaszać poprawki. Wejście z jednym podręcznikiem do kolejnych klas jest o tyle ważne, że pozwoliłoby zaoszczędzić dwa miliardy złotych, które są wyciągane z kieszeni rodziców.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: sxc.hu]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook