Jedynie prawda jest ciekawa


Mniejszość niemiecka traktuje Polskę jak "dojną krowę"

18.01.2013

Finansowanie w tak pokaźnym wymiarze edukacji mniejszości narodowych - a jeśli chodzi o Opolszczyznę, mniejszości niemieckiej, która jest głównym beneficjentem tych środków finansowych - jest przykładem deprawacji, prowadzącej w konsekwencji do lekceważenia większości przez mniejszość - mówi poseł PiS Sławomir Kłosowski, były wiceminister Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Stefczyk.info: MEN przeznaczyło w 2012 r. blisko 80 mln zł na edukację niemiecką na Opolszczyźnie. To prawie 1/3 z całej puli zarezerwowanej na edukację mniejszości narodowych i etnicznych. Jak ocenia pan fakt coraz większego dofinansowywania mniejszości niemieckiej?
Sławomir Kłosowski: Jestem tym zaniepokojony o tyle, że powoduje to nierówny dostęp do edukacji oraz różnego rodzaju zadrażnienia na tym tle. Najlepszym tego dowodem jest szkoła przejęta przez Stowarzyszenie Mniejszości Niemieckiej w Koźlu-Rogach. Czwórka polskich dzieci z polskich rodzin nie była tam przyjmowana przez dwa tygodnie na lekcje, ponieważ rodzice nie chcieli podpisać zgody na nauczanie w języku niemieckim. To przykład karygodny. Finansowanie w tak pokaźnym wymiarze edukacji mniejszości narodowych - a jeśli chodzi o Opolszczyznę mniejszości niemieckiej, która jest głównym beneficjentem tych środków finansowych - jest przykładem deprawacji, prowadzącej w konsekwencji do lekceważenia większości przez mniejszość. W województwie opolskim jesteśmy do tego typu przykładów już niestety przyzwyczajeni.

To nadmierne uprzywilejowanie mniejszości niemieckiej jest jeszcze bardziej bulwersujące, gdy porówna się liczby. W Niemczech mieszka aż 1,5 mln Polaków, a w Polsce jest ich niespełna 150 tys. Jednak o edukację Niemców w Polsce troszczymy się bez wzajemności...
Wiadomo, że Polacy mieszkający w Niemczech niestety nie mają statusu mniejszości narodowej, jako takiej. Jest to niezrozumiałe, bo nie powinien wiązać Niemców dekret z czasów hitlerowskich. Powinniśmy uzyskać status mniejszości, o czym dokładnie mówił pan mecenas Hambura, z którym zgadzam się w zupełności. Powinniśmy być w Niemczech mniejszością, powinno się nam zwrócić majątek, który posiadał Związek Polaków w Niemczech przed delegalizacją na mocy dekretu Goeringa. Niestety w Niemczech, mimo że to kraj niewspółmiernie bogatszy od naszego, polska edukacja nie dostaje złamanego euro. To budzi mój głęboki sprzeciw, niezadowolenie i poczucie krzywdy. My, z naszego dziurawego budżetu, przy naszych niedostatkach, przy naszej biedzie, wydajemy krocie, a Polacy mieszkający tam, nie dość że nie mają żadnych praw, to jeszcze żadnej pomocy finansowej.

Zastanawiająca jest też kwota, którą przeznacza na to MEN. Z braku pieniędzy likwiduje szkoły, zamykając w jednym roku ponad 1000 placówek, a w tym samym czasie na edukację mniejszości narodowych przeznacza ponad 270 mln złotych. 1/3 trafiła do niemieckich ośrodków na Opolszczyźnie. Dlaczego te nakłady są aż tak duże? Z czego to wynika?
Przede wszystkim z subwencji oświatowej, z takiego a nie innego algorytmu podziału subwencji oświatowej, która z kolei jest konsekwencją uzgodnień ze stroną rządową, samorządową i mniejszościami narodowymi na podstawie ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych. Jest to przez mniejszość wykorzystywane z wielkim wyrachowaniem. Mniejszość niemiecka traktuje Polskę jak dojną krowę. Z premedytacją wykorzystuje wiedzę o tym, że subwencja oświatowa zakłada taki algorytm, który pozwala na zwiększenie finansowania edukacji mniejszościowej dwu- czy trzykrotnie nawet w stosunku do dzieci większościowych, czyli dzieci z rodzin polskich. W dobie kryzysu można do tego podejść dwojako. Można złagodzić swoje roszczenia albo też wzmagać "dojenie krowy" poprzez zakładanie coraz to nowych szkół, otwieranie coraz to nowych placówek i zagarniać jak najwięcej środków dla siebie kosztem większości. To są przecież pieniądze z jednego budżetu. Jeżeli weźmie je podmiot ich X, to zabraknie ich dla podmiotu Y. Pojawia się tu więc moje pytanie, które stawiam mniejszości niemieckiej o poczucie obywatelskości. Rozumiem, że jest to mniejszość narodowa, ale są to również obywatele Polski. Poczucie obywatelskości w trudnych chwilach nakazuje zadać i sobie i mniejszości tego typu pytanie: czy godzi się w tak trudnych chwilach doić państwo polskie?

Doświadczenie pokazuje, że mniejszość niemiecka na tym kryzysie zyskuje podwójnie. Samorządy, chcąc uniknąć likwidacji szkół, przekazują je w niemieckie ręce. Jak to wygląda z bliska? Można już coś powiedzieć o tym, jak przekłada się to na edukację polskich dzieci?

Tych zjawisk przekazywania szkół stowarzyszeniom niemieckim na Opolszczyźnie jest niestety bardzo wiele. Spora część tych przekazań osobom fizycznym, prawnym, bo taką możliwość daje ustawa o systemie oświaty, to są szkoły mniejszościowe to są szkoły prowadzone przez Stowarzyszenia Mniejszości Niemieckiej. Jak to się przekłada na poziom funkcjonowania czy edukacji tych szkół, trudno jeszcze na dzień dzisiejszy stwierdzić. Efekt edukacyjny to efekt odroczony w czasie. O wynikach kształcenia takiej szkoły można coś powiedzieć dopiero po 6 latach, a więc w momencie, gdy dzieci piszą sprawdzian na zakończenie edukacji. Zbyt wcześnie, by wyciągać tego typu wnioski. Natomiast nie ma co ukrywać faktu, że tego typu szkoły, prowadzone przez osoby fizyczne lub prawne, to są szkoły, które mają możliwość ominięcia Karty Nauczyciela i dają możliwość sięgania do płytkich kieszeni rodziców, żeby organizować zajęcia dodatkowe. Moim zdaniem jest to w tak trudnej sytuacji, do jakiej polskie rodziny zostały doprowadzone przez pięcioletnie rządy Tuska, to jest nieuczciwe i nieetyczne. Skandaliczne jest to, że rząd doprowadził do sytuacji, w której dostęp do edukacji jest zróżnicowany i uzależniony od statusu majątkowego. Zasobniejszych finansowo stać na szkoły lepsze, a całej reszty nie stać. To jest nieetyczne.


Rozm. mall
[fot. www.men.gov.pl]

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook