Jedynie prawda jest ciekawa

Kloczkowski: Polacy chcą międzynarodowego śledztwa

03.11.2012

O sondażu opinii publicznej, który pokazuje, że rośnie liczba zwolenników powołania międzynarodowej komisji śledczej portal Stefczyk.info rozmawia z Jackiem Kloczkowskim z OMP.

Stefczyk.info: Jeden z ostatnich sondaży opinii publicznej pokazuje, że Polacy są za powstaniem międzynarodowej komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej. Jej powołania chce 63 procent badanych. O czym to świadczy?

Jacek Kloczkowski: To oznacza, że Polacy uważają, że wiele spraw jest niejasnych w sprawie śledztwa smoleńskiego. Z drugiej strony to pokazuje, że społeczeństwo straciło zaufanie do instytucji państwa polskiego, które się tą sprawą zajmują. Gdyby uważali, że to, co najważniejsze jest ustalone, nie uznaliby, że należy angażować opinię międzynarodową w śledztwo smoleńskie. Nie popieraliby powołania komisji, gdyby było w nich przekonanie, że można w Polsce dojść prawdy o Smoleńsku.

Ten sondaż można wiązać z ostatnimi doniesieniami medialnymi? Wielu osobom zdawało się, że sprawą smoleńską mało kto się już interesuje...

Każda wątpliwość, każdy sygnał, że oficjalne wiadomości są nieprawdziwe czy nierzetelne, wzmacnia przekonanie, że trzeba badać sprawę, że trzeba dalej ją weryfikować. I jak widać Polacy uznają, że tym powinny się zająć gremia międzynarodowe, że działania instytucji w Polsce są niewystarczające. Różni ludzie, z różnych powodów uważają, że sprawę smoleńską trzeba badać na forum międzynarodowym. Motywacje są różne, jednak widać, że narasta presja społeczna, by rząd zaczął działać na forum międzynarodowym.

Komu politycznie opłaca się mówić o sprawie smoleńska? PiSowi, bo to pogrążą Platformę, czy też PO, ponieważ udaje się dzięki temu straszyć PiSem Polaków?

W mojej ocenie nie ma jednego schematu, który opisuje tę sytuację. Na pewno każda kolejna wątpliwość, kłamstwo czy nieścisłość osłabia Platformę. Oczywiście jedni uznają, że to kwestia braku kompetencji PO. Inni uznają, że to wynik złej woli. Jeszcze inni, że to splot tych czynników. Na wizerunek i notowania Platformy takie wiadomości wpływają źle. To jednak nie oznacza, że rozczarowani poprą PiS i jego retorykę. Są osoby przekonane, że PiS robi słusznie, ale jest wiele ludzi, uznających, że partia przesadza. Odpowiedź na Pana pytanie wymaga głębszej analizy, rozrysowania skomplikowanych schematów itd. Tu nie ma prostego przełożenia. Szczególnie, póki nie ma dowodów i nie mamy opracowanej jednej wersji wydarzeń.  Być może, gdy ona się pojawi, będziemy mogli więcej powiedzieć w tej sprawie.

Czego się Pan spodziewa w przyszłości?

W perspektywie spodziewam się, że więcej informacji będzie działać źle na notowania i ocenę partii rządzącej. To ona jest częściej przyłapywana na szerzeniu informacji nieprawdziwych czy niepewnych. Coraz więcej pokazuje, że nie stanęła ona na wysokości zadania. Choć oczywiście nadal część osób będzie odstraszała retoryka polityków PiSu, jeśli będzie ona radykalna. To będzie działać szczególnie na ludzi centrum, którzy się wahają.

Jaka może być reakcja Polaków, jeśli okaże się, że w Smoleńsku doszło do zamachu?

Wydaję mi się, że jeśli dowód będzie niepodważalny – dziś nie wiem jakie warunki musiałby spełnić, żeby tak było - to zostanie przyjęty przez Polaków. Sądzę, że wtedy dyskusja będzie się toczyła głównie wokół konsekwencji tego, co ustalono. Szczególnie na arenie międzynarodowej. Tu ciężko spekulować. Jeśli w Smoleńsku doszło do zamachu, mamy do czynienia ze sprawą zupełnie bez precedensu. Trudno mówić, czego należałoby się więc spodziewać. Na pewno znajdą się grupy, które odrzucą wiadomości o zamachu, ale jeśli dowody będą mocne, ta grupa nie będzie duża.

Rozmawiał TK
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
CS146fotMINI

Czas Stefczyka 146/2017

PDF (9,21 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook