Jedynie prawda jest ciekawa

Kloczkowski: Podział to sprawa naturalna

23.12.2012

Rozmowa z Jackiem Kloczkowskim z Ośrodka Myśli Politycznej. O podziale polskiego społeczeństwa oraz debacie publicznej.

Stefczyk.info: Od lat w Polsce słyszymy, że społeczeństwo jest podzielone. Pojawiają się nawet opinie, że już nie ma jednego polskiego społeczeństwa, ale dwa żyjące obok siebie. Podział wśród Polaków jest w Pana ocenie czymś niepokojącym?

Jacek Kloczkowski: To, że Polacy są wewnętrznie mocno podzieleni nie jest sytuacją nadzwyczajną. Jak przeanalizujemy historię Polski to zobaczymy, że linie podziału były zawsze ostre. Obecny podział to nie jest nic nadzwyczajnego. Wydaje się, że nie nad podziałem należy ubolewać. Problemem jest przekraczanie elementarnych granic przyzwoitości, kultury, czy brak sprawiedliwych warunków rywalizacji. Podziały są znaczące, podziały są naturalne. Nie rozdzierałbym szat nad samym ich istnieniem.

Co jest gorsze?

Poszczególne przejawy podziału, poszczególne wydarzenia świadczące o podziale są często skandaliczne. Jednak to jest odrębna sprawa. Sam podział nie jest nietypowy. Wiele społeczeństw dzieli się mocno. Często mówi się, że w USA po wyborach obie strony współpracują zgodnie. To jest godne pochwały. Jednak, gdy wsłuchamy się w głos mas amerykańskich obu obozów, okaże się, że ich język i retoryka jest bardzo ostra. Nawet w Polsce mogłoby to wzbudzić spore zadziwienie.

Jakie strony biorą udział w podziale w Polsce?

Na ogół skupiamy się na podziale szeroko rozumianego obozu PO i szeroko rozumianego obozu PiS. Pozostałe partie są mniej znaczące, jeśli chodzi o potencjał mobilizowania emocji Polaków. Jednak jest jeszcze trzecia grupa, o której często się zapomina. To są ludzie, którzy są zupełnie obojętni na sprawy publiczne. Ta grupa jest również w dużej kontrze wobec dwóch pozostałych. O tej grupie często się zapomina, skupiając się na zwolennikach PiS czy PO, zwolennikach teorii zamachu w Smoleńsku, czy jej przeciwnikach. Natomiast ta grupa obojętnych jest bardzo liczna. I im większe są emocje między dwoma obozami politycznymi tym głębiej wycofani są ci, którzy sprawami publicznymi się nie chcą interesować.

Kto ma dziś ostateczny wpływ na debatę publiczną?

Nie wskazywałbym jednego środowiska, osoby czy ugrupowania. To zależy od danej chwili, zależy od tego, kto trafi z przekazem, jak się ułoży sytuacja. Polska debata publiczna jest według mnie dziełem przypadku, jest bardzo reaktywna. Coś się dzieje i wtedy następuje reakcja. Nikt nie panuje nad przekazem. Mamy reakcję na to, co się dzieje aktualnie.

Święta Bożego Narodzenia, czas wyciszenia emocji to dobry moment, by zasypywać linie podziału?

Oczywiście dobrze jest ładnie się różnić, jeśli to jest możliwe. Jednak naturalnym jest, że się różnimy. Nie wiązałbym ze Świętami żadnych szans na pogodzenie się czy zakończenie podziałów. To jest myślenie utopijne. Przecież Święta miną i nic się nie zmieni jeśli chodzi o sprawy Polski. Będzie tak samo. Jeśli uznajemy, że sprawy dotyczące Polski nie idą w dobrym kierunku, trudno, żebyśmy chowali sztucznie emocje. Wyzbywajmy się tego, co złe, nie przekraczajmy granic. Jednak to nie ma związku ze Świętami. To powinniśmy robić na co dzień. Wielu uczestników debaty publicznej się do tego nie stosuje. Ale to inna rozmowa.

Rozmawiał Nal
[Fot. Stefczyk.info]
Słowa kluczowe:

Polska

,

Polacy

,

społeczeństwo

,

polityka

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook