Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Klijnstra: nie mogę mieć zaufania do premiera

28.03.2014

Rozmowa z aktorem i reżyserem Redbadem Klijnstrą.

Stefczyk.info: w związku z sytuacją na Ukrainie pojawiają się w Polsce komentarze, wskazujące, że nie byłoby agresji na Ukrainę, gdyby nie doszło do katastrofy smoleńskiej, gdyby żył śp. Lech Kaczyński. W pana ocenie jest jakiś związek między Smoleńskiem a agresją na Ukrainę?

Redbad Klijnstra: Rzeczywiście można znaleźć pewne powiązania. Po pierwsze te dwa wydarzenia łączy osoba śp. Lecha Kaczyńskiego. Widać wyraźnie, że go bardzo brakuje. Ja to wiedziałem już wcześniej, ponieważ popierałem to, co robił prezydent w 2008 roku w Tbilisi. Wraz z prezydentami krajów Europy Środkowej interweniował w Gruzji. Wtedy było dla mnie jasne, że Lech Kaczyński był świadomym politykiem, mężem stanu w sytuacji kryzysowej, która ma bezpośredni czy pośredni wpływ na bezpieczeństwo naszego państwa. Po tragedii smoleńskiej wiele osób odczuwało brak prezydenta zadając pytanie: „co z nami będzie?”

Kto takie pytania zadawał?

Je słyszało się przed Pałacem Prezydenckim. Ludzie zastanawiali się, kto będzie w stanie w sytuacji kryzysowej odpowiednio zareagować, na podstawie swojej wiedzy historycznej, doświadczenia, w związku z działaniem sił, które na nas mają chrapkę. Widać, że obecnie brakuje konkretnych osób, które zginęły w Smoleńsku.

Po katastrofie smoleńskiej wiele razy widzieliśmy, że Polska nie reaguje należycie na deptanie po narodowych interesach, deptanie pamięci ofiar. To miało znaczenie?

To jest drugi aspekt sprawy. Przypomnijmy sobie, jak polskie władze walczyły o wymierne i symboliczne wartości Polski... Jeśli sami siebie nie szanujemy, jeśli nie szanujemy tego, co do nas należy, czyli np. samolotu, śledztwa i innych dowodów, które do dziś nie zostały odebrane Rosji, to dajemy znak, że nie zależy nam tak bardzo na tym, co uchodzi za nasze symbole, za symbole naszego państwa. Jeśli nie szanujemy symboli naszego państwa, to prosta droga, by druga strona uznała, że może robić co chce.

Co Rosja mogła pomyśleć?

Moskwa mogła uznać, że skoro Polska w takiej sprawie się nie zachowała po męsku, to nic nie zrobi, gdy Moskwa zajmie część Ukrainy. Przecież Ukraina jest jedynie krajem sąsiadującym. Zapewne Rosjanie mogli po tragedii smoleńskiej wyliczyć i oszacować ryzyko, że napotkają na większy opór ze strony Polski. Sądzę, że oni wiedzieli, iż prawdopodobieństwo takie jest znikome.

Znaczący zdaje się również brak pomocy świata dla Polski.

Rzeczywiście. Rosja widziała, jak inne kraje wspierały nas po 10 kwietnia, jak wspierały nas w walce o interesy narodowe. Władze Polski nie prosiły o pomoc ani NATO, ani UE, z zupełnie niezrozumiałych względów. Z tego również można było wyciągać wnioski. I zapewne Rosja je wyciągnęła, analizując kręgosłup moralny rządzących. Rosjanie widzieli, co jest dla władzy w Polsce ważne. Katastrofa pozwoliła wyciągnąć daleko idące wnioski dotyczące reakcji w podobnych sytuacjach, stanowiących pośrednie i bezpośrednie zagrożenie dla Polski.

Mówił Pan, że śp. Lech Kaczyński dawał gwarancje, że podejmie odpowiednie działania i aktywność w związku z zagrożeniem. Dlaczego premier Donald Tusk takiej gwarancji nie daje? Przecież jest bardzo aktywny, spotyka się, jeździ itd.

Premier Donald Tusk nie daje takich samym gwarancji, ponieważ jest niestały w swoich uczuciach i poglądach. Zbyt krótkie odcinki czasowe są utrzymane, jeśli chodzi o poglądy i postawy premiera. Dlatego nie mogę mieć zaufania do premiera. Żeby nabrać zaufania potrzeba czasu, a póki co zbyt krótko premier prezentuje poglądy, które wyglądają na zgodne z interesem państwa. Szczególnie, że nie odcina się od swoich poprzednich poglądów. Gdyby powiedział, że mylił się, to sytuacja byłaby inna. Nie można nagle zacząć mówić coś zupełnie innego niż wcześniej nie odnosząc się do tego, co się mówiło. Premier próbuje natomiast przedstawić spójność wobec tego, co mówił wcześniej. Dlatego nie mogę tego uznawać za wiarygodne.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. MG/Blogpress.pl]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook