Jedynie prawda jest ciekawa

Kiejdo: Rosjanie winni napięcia wokół pomnika sowieckiego generała

09.05.2014

Narasta sprzeciw Polaków przeciwko pozostawienia w spokoju pomnika sowieckiego generała w Pieniężnie. Obelisk jest miejsce spotkań Rosjan z nieodległego obwodu królewieckiego. O kontrowersjach jakie wywołuje monument rozmawiamy z burmistrzem Pieniężna, którego rada podjęła uchwałę o likwidacji pomnika, a przeciwko czemu protestuje Kreml.

Jak pan ocenia sprawę pomnika? Jest blisko rozstrzygnięcia?

Jak zauważył w programie Jana Pospieszalskiego pan Andrzej Kunert (szef  Rady Ochrony Pamięci Walk i męczeństwa) załącznik do polsko-rosyjskiej umowy o ochronie miejsc pamięci i spoczynku, na podstawie którego stoi pomnik, powstał kilka lat po podpisaniu umowy. Umowa mówi o cmentarzach, zaś w załączniku wspomina się o takich miejscach jak obiekt w Pieniężnie. Tak więc sposobem na rozwiązanie sprawy byłoby wykreślenie tego załącznika, który został napisany bardzo niechlujnie.

Skąd taki opór przeciwko likwidacji pomnika po polskiej stronie?

On nie jest już taki duży. Dałbym tu proporacje 80 procent „za” do 20 „przeciw”. To wynika z kilku względów. Po pierwsze ludzie przez lata przyzwyczaili się do obiektów. Po drugie ludzie nie lubią napięcia i konfliktów, a to napięcie Rosjanie mocno podkręcili. Temat demontażu pomnika prowadziliśmy po cichu od 2007 r. Na sesję, gdy podejmowaliśmy uchwałę o demontażu obiektu, mediów nie zapraszaliśmy. To Rosjanie wywołali tę sprawę, bo im na tym zależy w polityce wewnętrznej. Chcą zaprzątnąć czymś uwagę swojej opinii publicznej. To oni ponoszą winę za napięcia.

Jednak pośród tej liczby przeciw likwidacji świadectw chwały Związku Sowieckiego są np. publicyści „Gazety Wyborczej”.

Tak, czytałem ten artykuł. Warto postawić sobie pytanie w jakim miejscu byłaby Polska, gdyby nie pakt Ribbentrop-Mołotow i zagarnięcie połowy kraju przez Sowietów. Moi rodzice po kres swoich dni wracali wspomnieniami do ziem, z których ich wygnano. Oni się o to nie prosili.

Daleki echem paktu Ribbentro-Mołotow są tezy prezentowane przez publicystów „Wyborczej”...

Odnośnie tez prezentowanych w „GW” wystarczy przeczytać książkę „Resortowe dzieci”, aby co nieco zrozumieć. Szkoda nawet więcej dyskutować na jej temat. 

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: Wikipedia: gen. Iwan Daniłowicz Czerniachowski]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook