Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Kapelan Lecha Poznań: Modlę się ze wszystkimi piłkarzami

23.02.2015

Ks. Jacek Markowski od 16 lat jest opiekunem duchowym piłkarzy poznańskiego Lecha.


„W „Lechu” mówią, że jestem jedynym takim kapelanem w Polsce, bo mam najdłuższy, nieprzerwany staż kapelański” − mówi w rozmowie z KAI ks. Jacek Markowski, kapelan poznańskiego klubu.

Małgorzata szewczyk (KAI): Jest Ksiądz związany z "Lechem" już od szesnastu lat. To długi staż...

 

Ks. Jacek Markowski: W „Lechu” mówią, że jestem jedynym takim kapelanem w Polsce, bo mam najdłuższy, nieprzerwany staż kapelański. Posługę kapelana zaproponował mi w 1999 r. Adam Topolski, ówczesny trener poznańskiej drużyny. Ze wszystkimi trenerami Lecha, a było ich szesnastu, miałem dobre kontakty. Podobnie jest zresztą teraz, z obecnym trenerem Maciejem Skorżą.

 

Każdy nowy trener wprowadza swoje zasady, jest to zawsze duża zmiana. Inaczej wygląda to w przypadku piłkarzy. Jedni przychodzą, inni odchodzą z drużyny, ale zawsze jest kilku, którzy mnie znają. Zmiana zawodników odbywa się stopniowo. Podczas ostatniego meczu z Pogonią Szczecin miałem możliwość poznać dwóch nowych zawodników, którzy pochodzą z Węgier.

 

KAI: Towarzyszy Ksiądz drużynie podczas rozgrywek?

 

− Na meczach w Poznaniu jestem zawsze. W poprzednim sezonie uczestniczyłem też we wszystkich spotkaniach wyjazdowych drużyny. Jesienią nie udało mi się być na żadnym wyjazdowym meczu. W tym roku byłem już w Szczecinie. Na początku rundy − wiosną i jesienią − jest Msza św. dla zawodników i kibiców Lecha.

 

Muszę przyznać, że z wszystkimi piłkarzami wzajemnie darzymy się sympatią. Zawsze, kiedy jestem obecny na meczu, wchodzę do szatni. Witam się z drużyną, potem stajemy wszyscy w kręgu i się modlimy. Modlę się z nimi i za nich. Wśród zawodników są i katolicy, i protestanci, i muzułmanie. Oni też włączają się w modlitwę, choć muzułmanie odmawiają swoje modlitwy. Formuła od 2000 r. jest zawsze taka sama: Panie Boże, pobłogosław nasz wysiłek…, Zdrowaś Maryjo, wezwanie do św. Antoniego i błogosławieństwo.

 

KAI: W jaki sposób Ksiądz kibicuje drużynie?

 

− W czasie meczu kibice śpiewają, kibicują. Pomyślałem, że jako ksiądz też powinien włączyć się w kibicowanie. Wspieram więc ich modlitwą. Kiedyś powiedziałem zawodnikom: wy gracie, a ja cały czas mówię zdrowaśki. A w podbramkowych sytuacjach, jak jest rzut wolny albo rzut rożny, to mówię Aniele Stróżu, żeby ich chronił.

 

KAI: Czy ma Ksiądz jakieś konkretne dowody świadczące o wysłuchanej modlitwie?

 

− W ostatnim meczu z Pogonią Szczecin, kiedy zdobyliśmy bramkę w doliczonym czasie gry, w 93. minucie, to trener powiedział mi: Proszę księdza, to dzięki księdzu jest to zwycięstwo. Pamiętam też mecz sprzed trzech lat. Lech obchodził 90. rocznicę powstania klubu. Podczas uroczystej Mszy św. odwołałem się do powiedzenia jednego z poprzednich trenerów, że w piłce nożnej chodzi o to „trochę”, o przysłowiowe „pół centymetra”. Jakoś nam wtedy nie szło w rozgrywkach. Powiedziałem, że jestem przekonany, że od jutra to „trochę” będzie po naszej stronie. Następnego dnia Lech grał mecz ze Śląskiem Wrocław i w 90. minucie zawodnik Śląska kopnął piłkę w stronę naszej bramki, piłka uderzyła w słupek i wpadła wprost w ręce naszego bramkarza. W tym momencie piłkarze siedzący na ławce rezerwowej wstali i pokazali gestem w moją stronę to „trochę”, te pół centymetra. Ostatecznie wygraliśmy ten mecz 2:0.

 

KAI: Jak Ksiądz typuje ten sezon dla Lecha?

 

− Do każdego sezonu podchodzę bardzo emocjonalnie. Chciałbym, żebyśmy w tym roku zdobyli Puchar Polski. Jesteśmy na dobrej drodze. Mistrzostwo Polski też jest w zasięgu naszej drużyny. Z Bożą pomocą wszystko jest możliwe.

KAI

Fot. YouTube

Słowa kluczowe:

Lech

,

Poznań

,

ksiądz

CS141fotMINI

Czas Stefczyka 141/2017

PDF (4,89 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook