Jedynie prawda jest ciekawa


Juskowiak: rzucić się na Czechów

14.06.2012

Z jednej strony szybko zaatakować, z drugiej - zachować trochę sił na drugą połowę i wtedy szukać szczęścia pod bramką Petra Czecha - mówi Andrzej Juskowiak, były napastnik reprezentacji Polski i król strzelców Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 r.

Czy nasza reprezentacja jest już drużyną, która może walczyć o coś więcej niż ćwierćfinał? Czego dowiedzieliśmy się o Polakach po dwóch przeróżnych meczach na Euro?

Przede wszystkim ten ciężki gatunkowo mecz z Rosją pokazał, że mamy drużynę. Do tej pory przez dwa i pół roku graliśmy tylko towarzysko i nasi przeciwnicy nigdy nie pokazywali 100 proc. swoich możliwości. Dopiero teraz z całą pewnością możemy powiedzieć, jak ten zespół się prezentuje i czy może walczyć o najwyższe cele. Indywidualnie mamy niezłych zawodników. Pokazali to reprezentując różne kluby w Europie. Zwróćmy też uwagę, że w przeszłości bardzo rzadko udawało nam się odwrócić losy meczu. Jeżeli w spotkaniu o wielką stawkę przegrywaliśmy, było nam niezwykle trudno wszystko zmienić. Z Rosją nam się udało. Zawdzięczamy to charakterom zawodników. To szalenie istotne, bo może bardzo mocno podbudować morale reprezentacji i dobrze wróży na przyszłość.

 

Nie ma pan niedosytu? Zwycięstw jednak brak.

Musimy być zadowoleni połowicznie. Zwycięstwo zamiast jednego z tych remisów dawałoby nam bardzo komfortową sytuację. W tej chwili musimy wygrać z Czechami, żeby grać dalej. Może Czesi nie są najmocniejszym zespołem w naszej grupie, ale mimo wszystko mają trzy punkty i wystarcza im remis. Mogą więc więcej kalkulować i spokojnie rozpocząć mecz. Nie musza się angażować w grę ofensywną, bo wynik od pierwszej minuty ich satysfakcjonuje.  

 

Co w takim razie powinien zrobić trener Smuda? Z Czechami trzeba zagrać mniej zachowawczo. Wystawić Mierzejewskiego, Grosickiego, który pali się do gry czy supertechnika Wolskiego zamiast Obraniaka na popełniającą sporo błędów czeską obronę?

Warto ruszyć na Czechów tak, jak zrobiliśmy to w meczu otwarcia z Grekami. To może przynieść odpowiedni skutek, wystraszyć przeciwnika. Może uda nam się zdobyć gola. Niekoniecznie natomiast grałbym tak przez 45 minut. Czesi pokazali, że nie są tak dobrze przygotowani do tego turnieju pod względem motorycznym. Warto więc zachować trochę sił na drugą połowę i wtedy szukać szczęścia pod bramką Petra Czecha. A że jeden z najlepszych bramkarzy na świecie popełnia błędy, doskonale widzieliśmy w meczu z Grekami.

 

Czyli atakować, ale z umiarem?

Tak, musi być dobra równowaga. Mecz z Rosją pokazał, że w nieco innym ustawieniu, z trzema teoretycznie defensywnymi pomocnikami jesteśmy w stanie bardzo uprzykrzać życie przeciwnikowi. Dzięki temu Rosjanie nie mieli już takiej możliwości rozgrywania akcji, jak w potyczce z Czechami. Zamieniłbym zawodnika bardziej wysuniętego na kogoś, kto więcej wykreuje nam z przodu. Prawdopodobnie będzie grał na tej pozycji Adrian Mierzejewski, który dużo potrafi zrobić z piłką, a nie jest pazerny na bramki. A to dobrze wróży Robertowi Lewandowskiemu, że dostanie kilka dobrych podań w każdej z połówek. Obraniak zaprezentował się trochę poniżej oczekiwań, ale to jeden z ulubieńców trenera, więc nie należy spodziewać się zmian. Warto też zachować możliwość przebudowania ustawienia na bardziej ofensywne. Najchętniej widziałbym oczywiście Kamila Grosickiego, który dobrze pokazał się w czasie zgrupowania przed Euro. Potwierdził świetną dyspozycję, którą prezentował w klubie.

 

Nie tylko pan by go widział, ale i większość kibiców i to już w poprzednich meczach.

Tak, zabrakło go zwłaszcza w meczu otwarcia. Gdyby wszedł na boisko, mógł bardzo pomóc drużynie. Przecież aż prosiło się o zmianę. Kilku zawodników nie miało już sił, by kończyć spotkanie. Można było dać mu szansę. Z Czechami powinien się doczekać.

 

Rozmawiamy o tych młodych, szybkich, niegrających tylko na siebie, ale pod innych, którzy są koniecznością, jeśli chcemy, by Robert Lewandowski zdobywał więcej bramek. Pan – król strzelców Igrzysk Olimpijskich – coś o tym wie.

To szczególnie ważne w obecnej kadrze. W Barcelonie graliśmy dwoma napastnikami i zawsze mogliśmy z Wojtkiem Kowalczykiem rozegrać akcję dwójkową, jeżeli reszta zespołu nie nadążyła. A że byliśmy szybcy, to potrafiliśmy coś zbudować i uciec obrońcom. Teraz jest zupełnie inna taktyka. Gra skupia się przede wszystkim w środku boiska. Mamy szczęście, że Robert jest w tak dobrej dyspozycji. Gdyby nie on, mielibyśmy olbrzymie problemy z przedostaniem się pod bramkę przeciwnika. To, jak on potrafi – mimo asysty dwóch-trzech zawodników – utrzymać się przy piłce, jest klasą europejską. Dobrze by jednak było częściej go wykorzystywać przy dośrodkowaniach czy prostopadłych podaniach. Powinien grać bardziej w świetle bramki, bliżej pola karnego, wówczas obrońcy nie mogliby go traktować tak bezpardonowo jak na linii środkowej.

 

Kibice chcą oglądać w bramce już tylko Przemysława Tytonia. Jak rozwiązać ten ból głowy trenera: kogo wstawić do bramki na Czechów? Co powinno w takim momencie decydować?

Nie zawsze było tak, że w reprezentacji grał najlepszy bramkarz danego kraju, ale ktoś, kto akurat bardzo się przysłużył. Z opowiadań starszych kolegów wiem, że Janek Tomaszewski nie był najlepszym bramkarzem w Polsce, a jednak w reprezentacji bronił. Nie zawsze to idzie w parze. Trener Smuda ma twardy orzech do zgryzienia, bo przecież Wojtek Szczęsny bronił fantastycznie w meczach reprezentacji. Zmiana jest dużym ryzykiem. Może też zaszkodzić wewnątrz drużyny. Jestem zdania, że jeśli chodzi o pozycję bramkarza, powinien być zdecydowany numer jeden. Wtedy udziela mu się zaufanie trenera, łatwiej mu się broni i nie szuka się błędu. Jeżeli jest dwóch równorzędnych, za każdym razem dziennikarze, obserwatorzy, eksperci, szukają błędu i wskazują: jeśli broniłby Szczęsny, tej wpadki by nie zaliczył, a inny to samo powie o Tytoniu. Później odbija się to na psychice bramkarzy. Ale nie narzekajmy, lepiej mieć taką sytuację, jaką mamy. Inni trenerzy mogą zazdrościć trenerowi Smudzie, że ma taki wybór, a nie musi drżeć o to, kto ma stać w polskiej bramce.

ruk

[Fot. PAP / EPA]

 

 

Warto poczytać

  1. sleeping-giants-18072018 18.07.2018

    Zastraszali firmy bo chcieli zniszczyć prawicowe media. Działalność lewicowej grupy została zdemaskowana

    Prawicowy portal Daily Caller ujawnił tożsamość założyciela organizacji Sleeping Giants, zajmującej się zastraszaniem firm zamieszczających reklamy w prawicowych mediach. Okazało się, że jej założyciel, Matt Rivitz, sam jest pracownikiem przemysłu reklamowego

  2. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  3. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  4. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  5. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  6. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  7. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook