Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jednak coś więcej niż krwawa rzeź

04.08.2014

Piotr Zaremba recenzuje we „wSieci” film Jana Komasy „Miasto 44”.

W najnowszym numerze „wSieci” publicyści nawiązują do 70. rocznicy Powstania Warszawskiego. Piotr Zaremba pisze o filmie „Miasto 44”. Redakcja publikuje też niezwykłe fotografie z Powstania Warszawskiego wkomponowane w zdjęcia współczesnej stolicy – stolica wczoraj i dziś.

Refleksjami po obejrzeniu filmu Jana Komasy „Miasto 44” dzieli się Piotr Zaremba. - Piszę ten tekst w nocy po obejrzeniu tego filmu na przedpremierowej gali na Stadionie Narodowym. Gali, na której pojawił się prezydent i inni oficjele, i którą zapowiadał Marek Kondrat, ale na którą przyszło też mnóstwo ludzi w biało-czerwonych opaskach. Zwłaszcza to ostatnie zobowiązuje – zaznacza publicysta. - Dawno nie oglądałem filmu z tak mieszanymi uczuciami. (…) Ale może to wizja bliższa wrażliwości młodych Polaków? – zastanawia się Piotr Zaremba. - Zacznę od tego, że to nie jest „moje” Powstanie Warszawskie. To „moje” Powstanie jest zdecydowanie bliższe dawnym czarno-białym filmom. Piszę to symbolicznie, bo chodzi także o te już kolorowe, ale starsze. Myślę również o takich filmach, które budziły skądinąd uzasadnione dyskusje i wątpliwości, jak choćby „Kanał” Andrzeja Wajdy – pisze Zaremba.

Do tradycji polskich bohaterów nawiązują Jacek i Michał Karnowscy w rozmowie z Tadeuszem Płużańskim, prezesem Fundacji „Łączka”, autorem książek „Bestie: mordercy Polaków”, „Bestie 2”, „Lista oprawców”, szefem działu Opinie „Super Expressu”, synem więźnia stalinowskiego skazanego na karę śmierci (zamienioną ostatecznie na dożywocie). Karnowscy pytają m.in. o sprawę aresztowania czterech trumienek z wydobytymi przez zespół profesora Szwagrzyka szczątkami? - Widziałem, jakim szokiem było dla naukowców wejście policji i „aresztowanie” trumienek. Wszyscy płakaliśmy. Nawet niezwiązani ze Szwagrzykiem archeolodzy mówią, że takie odebranie sprawy nie ma precedensu – podkreśla prezes Fundacji „Łączka”.

Przybliża również m.in. skalę komunistycznej zbrodni na Służewie - Każdy, kto choć trochę poznał powojenną historię, wie, że na Służewie mogą znajdować się szczątki nawet trzech tysięcy Żołnierzy Wyklętych/Niezłomnych. A więc jest to skala dziesięciokrotnie większa niż w przypadku „Łączki”. To głównie więźniowie ze wspomnianej katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej, ale też Koszykowej, gdzie znajdowała się centrala Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (…), ofiary piwnic Informacji Wojskowej, także zamordowani w praskich więzieniach NKWD/UB okalających obecny pl. Wileński. Ten sam, na którym pani Hanna Gronkiewicz-Waltz zamierza przywrócić za chwilę pomnik sowiecko-polskiego braterstwa broni, czyli tzw. czterech śpiących. A pan minister Kunert, skądinąd jeden z apologetów upamiętnienia żołnierzy bolszewickich w Ossowie, uważa, że to świetny pomysł, bo oddaje klimat tamtych czasów. A może jednak ów klimat bardziej oddają stalinowskie katownie? Ale wszystko zależy od tradycji, z którą się utożsamiamy. Ja wybieram tradycję polskich bohaterów, a nie naszych oprawców – podkreśla Tadeusz Płużański.

Do pokolenia, które chce historii i chce Polski –  Piotr Zaremba i Tadeusz Płużański w rozmowie  z braćmi Karnowskimi – na łamach nowego numeru tygodnika „wSieci”, w sprzedaży od 4 sierpnia br., także w formie e-wydania. Szczegóły na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html.
CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook