Jedynie prawda jest ciekawa


Janusz Szewczak: Sojusz dwóch czarnych orłów ma się nadal świetnie

22.03.2014

Oby niemiecka, ekonomiczna dominacja ponownie nie przerodziła się w arogancję.

Niemcy nigdy nie tracą z pola widzenia swoich własnych interesów, a w dobie obecnego kryzysu gospodarczego znacząco jeszcze umocniły one swe partnerskie relacje z Rosją. To właśnie Niemcy, ich polityka zagraniczna, której forpocztą była po części polityka wschodniego resetu, uprawiana przez ostatnie 7 lat przez polski rząd, zwłaszcza przez ministra Sikorskiego i premiera Tuska w pełnym porozumieniu z kanclerz Merkel, a zwłaszcza wielki, niemiecki biznes i niemieckie elity gospodarcze, w znaczącej mierze odpowiadają dziś za imperialne zapędy Rosji i wydarzenia geopolityczne na Krymie.

Rosja bardzo konsekwentnie i z pełną świadomością przez ostatnie lata odbudowywała swe mocarstwowe ambicje i terytorialne plany, mogło to być możliwe, między innym dzięki działalności tysięcy unijnych i niemieckich firm, które robiły i nadal robią kokosowe interesy na współpracy gospodarczej, a nawet wojskowej z Rosją. Od 1922 r. do 1938 r. kontakty gospodarcze ZSRR z Niemcami były kluczową osią polityki zagranicznej w stosunku do całej Europy. Zakłady Junkersa działały pod Moskwą już od 1923 r., a firma Reihnmetall, obecna dziś też w Rosji, już w latach 30-tych testowała swoje czołgi w rosyjsko-niemieckiej szkole pancernej w Kazaniu. Dziś na terenie Rosji działa ponad 6,2 tys. niemieckich firm, każda większa niemiecka firma zarabia na tych kontaktach od kilkuset milionów euro do nawet 2-3 mld euro rocznie. Wartość niemieckiego eksportu do Rosji to corocznie ok. 40 mld euro.

We wszystkich ważniejszych inwestycjach i kontraktach na terenie Rosji uczestniczą takie niemieckie gospodarcze potęgi jak: BMW, Daimler, Krup, Thyssen, Reihnmetall, Siemens, Bayer, RWE, E-ON, BASF i tysiące innych. Uczestniczą one, nie tylko w projektach gazowych związanych z Nord Streemem, South Streemem, Gazpromem, ale dotyczą też rosyjskich kolei, jak i również przemysłu maszynowego, chemicznego, wydobywczego, zbrojeniowego, a nawet rolnictwa, przemysłu spożywczego czy wreszcie modernizacji rosyjskiej armii. Niemcy chętnie sprzedają swoje udziały w niemieckich firmach, w swojej infrastrukturze gazowej, paliwowej czy zbiorników zapasowych, a także w energetyce i przemyśle chemicznym, czego dowodem były ostatnie transakcje RWE, BASF czy firmy E-ON. Coroczna wymiana handlowa rosyjsko-niemiecka sięga kwoty ok. 80-85mld euro, niemieckie banki pożyczyły rosyjskim firmom blisko 20 mld euro, a niemieckie firmy zainwestowały w Rosji drugie tyle, Niemcy są głównym dostarczycielem wszelkiego rodzaju maszyn do Rosji i posiadają blisko 30 proc. tego rosyjskiego rynku - gospodarki obu krajów są więc dzisiaj jak dwa, zrośnięte syjamskie bliźniaki. To m.in. dzięki wielce zyskownemu handlowi z Rosją niemiecki eksport w dobie kryzysu gospodarczego lat 2008-2013 osiągał rekordowe wyniki z gigantyczną nadwyżką handlową rzędu ok. 160 mld euro. Koncerny kierują się bowiem zyskiem i zdobywaniem rynków zbytu, a nie bezpieczeństwem energetycznym, demokracją czy moralnymi zasadami. Zaangażowanie europejskich banków na terenie Rosji oscyluje dziś na poziomie ok. 150-200 mld euro i w tej dyscyplinie przodują banki francuskie. Ukraiński kryzys jest więc największym od lat zagrożeniem dla stosunkowo słabego wzrostu gospodarczego w Niemczech i powiązanych z nimi krajów Unii.

To m.in. dzięki gwałtownie rosnącym obrotom handlowym z Rosją niemiecki PKB wynosi dziś już ponad 2,6 bln euro, a oszczędności Niemców w bankach przekraczają 2 bln euro, mają też Niemcy jedno z najniższych w Europie, zaledwie o ok. 6 proc. bezrobocie, zaś dochód narodowy na głowę grubo przekracza 40 tys dol. Jeśli więc UE, a zwłaszcza Niemcy naprawdę chcieliby powstrzymać ambicje Rosji i marsz prezydenta W.Putina na Zachód, musieliby najpierw pogodzić się z potencjalnymi, poważnymi stratami finansowymi, a tego Niemcy wyraźnie nie chcą. Niemcy po prostu lubią Rosjan i dbają wyłącznie o własne interesy. Na oblicze dzisiejszej Rosji i obecnego prezydenta Putina olbrzymi wpływ miały i nadal mają właśnie Niemcy i osobiście kanclerz Merkel, to niemieckie elity wykreowały obecną Rosję i Putina na solidnego, obliczalnego partnera, dotrzymującego słowa.

To Niemcy i kanclerz Merkel odegrały kluczową rolę w sprawie uwolnienia Chodorkowskiego i Tymoszenko. Niewątpliwie Niemcy w Rosji nadal dużo mogą, pytanie tylko czy chcą i czego tak naprawdę chcą? Niemcy oparły swoją gospodarkę, nie tylko na rosyjskim gazie, ale też na wiarygodności prezydenta W.Putina. Z kolei o niesłychanie mocnej pozycji Rosji w Europie, a zwłaszcza w Niemczech można się było przekonać w czasie wizyty i pobytu prezydenta Putina w 2009 r. w Dreźnie. Putin doskonale zna Niemcy i niemieckie elity, ich sympatie i mentalne obawy, zna również niemiecką gospodarkę. Wcześniej takie pełne rozeznanie, równie skutecznie przeprowadził w Europie i Niemczech Piotr I. Nieprzypadkowo w swym ostatnim orędziu do narodu rosyjskiego rosyjski prezydent przypomniał o roli Rosji w zjednoczeniu Niemiec.

Dla dodatkowo zorientowanych mogła to być subtelna aluzja do sprawy przejęcia przez USA w 1990 r. akt agentów Stasi, znana pod kryptonimem "Rosenholz". Zawierały one akta agentów Stasi w Polsce, byłej NRD, RFN jak i innych państwach Zachodniej Europy. I tylko część tych akt wróciła do Niemiec w 2006 r. Bez wątpienia dokumenty te nadal są również w rosyjskich rękach. Rosja dobrze więc skalkulowała i to jeszcze grubo przed swym zaangażowaniem na Ukrainie i zagarnięciem Krymu, na kogo może liczyć i co realnie może jej grozić. To Niemcy w czasie prezydentury Obamy, a nie USA przejmują dziś militarno-gospodarczy ster na świecie, a zwłaszcza w Europie, wzmacniając swe partnerskie relacje gospodarcze i polityczne z Rosją.

Polska od wielu już lat jest niemiecką strefą wpływów, a częściowo tylko już polska gospodarka stała się obozem taniej pracy, montownio-hurtownią dostarczającą podzespołów dla wielkich niemieckich i europejskich koncernów. Również tzw. polityka resetu w stosunkach Polski z Rosją, uprawiana z taką bezmyślności i gorliwością przez ostatnie 7 lat przez premiera D.Tuska i MSZ R.Sikorskiego spacery po sopockim molo, haniebna postawa po katastrofie smoleńskiej, tchórzostwo i cicha zgoda na niemiecko-rosyjsko gazową rurę po dnie Bałtyku czy dramatyczne, wieloletnie zaniedbania w kwestii wydobycia gazu łupkowego, czy wreszcie, kompromitujące i bardzo kosztowne opóźnienie budowy Gazoportu w Świnoujściu dla katarskiego gazu, którego nie będzie i tak czym rozprowadzić po kraju, jak i co najmniej dziwne rozmowy w sprawie sprzedaży Lotosu czy Tarnowskich Azotów musiały pobudzić rosyjski apetyt i polityczne kalkulacje.

My, Polacy nadal będziemy płacili blisko 2 mld dol. miesięcznie za najdroższy gaz w Europie. Przez najbliższe kilka lat damy zarobić Rosji z tego tytułu blisko 100 mld dol., bo zawarliśmy absurdalne i wielce kosztowne umowy w tej kwestii. Właśnie dopiero co zorientowaliśmy się, że mamy słabo uzbrojoną armię, zdemolowane polskie służby specjalne, a premier Tusk jeszcze nie tak dawno przyjmował z wdzięcznością niemiecką nagrodę W. Rathenaua współtwórcy traktatu z Rapallo, który Polskę uznawał za kraj sezonowy, a co dopiero mówić o niepodległej Ukrainie. Jedno jest pewne, co jak co, ale w kontekście polityki wobec Rosji, my to sobie możemy jedynie pogadać i ponadymać się jak balon. Cień dwóch czarnych orłów nad Polską jest więc coraz bardziej wyraźny, a wnioski z historii bardzo smutne. W dobie Sejmu Czteroletniego poseł pruski L. Bucholz wysłannik króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II wspólnie z O.von Stackelbergem ambasadorem Rosji też obiecywali nam sojusz, ochronę, stabilność i bezpieczeństwo, by w kilka lat później w celu zabezpieczenia swych żywotnych interesów dokonać w Grodnie II -go rozbioru Polski.

Oby dziś niemiecka, ekonomiczna dominacja i pewność siebie ponownie nie przerodziła się w arogancję i lekceważenie ewidentnych zagrożeń, zwłaszcza w obliczu wyjątkowej słabości tzw. polskich elit.

Janusz Szewczak, główny ekonomista SKOK

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook