Jedynie prawda jest ciekawa


Janusz Szewczak: "Nasz wzrost PKB to prawie recesja"

14.08.2013

Media głównego nurtu oraz prorządowi dziennikarze informują o wielkim sukcesie gospodarczym i o ożywieniu, które stoi tuż za rogiem.

Chodzi o Produkt Krajowy Brutto, który według danych GUS w II kwartale 2013 roku urósł o 0,8 proc. Tak jest według danych zmienianych się do ostatniej chwili i - zaznaczmy - danych niepewnych, bo należy dodać, że wewnętrzny skład wzrostu PKB za drugi kwartał poznamy dopiero pod koniec sierpnia.

0,8 proc. to niby-sukces, który ma świadczyć o tym, że rzekomo jest już po dołku gospodarczym. Przypomnijmy, że w pierwszym kwartale było 0,5 proc. wzrostu.

Widać, że te wysokie temperatury w ostatnich dniach i tygodniach niektórym zaszkodziły, bo przecież wzrost PKB o 0,8 proc. rok do roku to jest katastrofa. Jeśli w Niemczech wzrost PKB jest 0,9 proc., to żeby co nieco gonić niemiecką gospodarkę, powinniśmy rosnąć w tempie 6-7 proc. Czyli nasz wzrost, 0,8 proc. to właściwie jest recesja. Zaznaczmy także, że ten nasz wynik to jest relacja do ubiegłego roku, kiedy zaczęła się wyraźna jazda w dół polskiej gospodarki. Nie rośnie przecież ani budownictwo, ani konsumpcja. Ten ułamkowy wzrost zawdzięczamy różnicy między eksportem, a importem. Polacy mniej kupują, zatem mniej importujemy cudzych towarów. A ten rosnący nieco eksport i tak oparty jest przecież na zagranicznych firmach działających w Polsce. Cóż to za polski eksport Fiata, Siemensa czy Volkswagena?

To pokazuje, że kryzys tak naprawdę rozwija się w niekorzystnym kierunku bardzo niskich poziomów stagnacji, albo nawet recesji. Oczywiście, jeżeli za chwile będziemy się porównywali do IV kwartału 2012 roku, kiedy sytuacja była najgorsza, to być może tegoroczny IV kwartał będzie nieco lepszy. W żadnym wypadku nie przekłada się to na poprawę życia Polaków, na wyższe wynagrodzenia, na większą konsumpcję, na większe inwestycje. Dopóki nie będzie pieniędzy unijnych, a te będą opóźnione i trafią do nas najwcześniej na początku 2015 roku, to będziemy się turlać po takim dnie. I oczywiście rządowi zaklinacze polskiej rzeczywistości gospodarczej szukają tego dna, ogłaszają, że właśnie oto do niego dotarliśmy, a to dno jakoś złośliwie wciąż im się odsuwa.

Ten wzrost o 0,8 proc. bez całkowitych danych, które poznamy pod koniec sierpnia może niepokoić. No bo skąd wiemy, że nie ma jakiegoś naciągania tych danych makroekonomicznych ze strony GUS? Podobno prace nad ustaleniem końcowego wskaźnika trwały do ostatniej chwili przed publikacją. To rodzi obawę, że można manipulować takim wskaźnikiem, choć on i tak jest dramatycznie niski. To oznacza, że mamy więcej ożywienia w propagandzie prorządowej i urzędowej niż w rzeczywistości, w realiach gospodarczych.

Widzimy wszak, jak ludziom po 50. roku życia trudno znaleźć pracę w Polsce, jak gwałtownie znów wzrośnie bezrobocie, kiedy kolejna fala absolwentów szkół ponadpodstawowych wróci z wakacji. To jest około 400 tys. osób, oni wszyscy za granicę przecież nie wyjadą. Niestety może być zgodnie z powiedzeniem, że jest źle, ale może być jeszcze gorzej. Nie zanosi się bowiem na żadne poważne inwestycje gospodarcze, nie zanosi się na wzrost zakupów ze strony Polaków. Wrócą przecież Polacy po wakacjach z pustymi portfelami, bo wakacje w Polsce są drogie, a płace nie rosną. Raczej dojdą do skutku grupowe zwolnienia, które już się zapowiada. Nie ma właściwie żadnego optymistycznego elementu poza czystą propagandą.

Dopiero teraz z pewnością będziemy mogli zaobserwować różne sztuczki podczas liczenia PKB, choćby z tego tytułu, że niedługo okaże się, że musimy raportować, że Polaków jest mniej o 1-1,5 miliona niż sądzono. Jeśli PKB podzielimy przez mniejsza liczbę Polaków, to wynik będzie lepszy. Jeśli od nowego roku pan minister Rostowski będzie wliczał do polskiego PKB wpływy z prostytucji, przemytu i handlu narkotykami to też oczywiście sobie poprawi statystykę, ale rzeczywistość jaka jest, każdy widzi. Sytuacja się gwałtownie pogarsza i nie ma żadnych realnych podstaw do wyrażania opinii, że jest już po kryzysie, że mamy ożywienie gospodarcze. To są wyłącznie zaklęcia propagandowe, które mają na celu pomóc przetrwać tej koalicji jeszcze kilka miesięcy. Nas natomiast prowadzi to na skraj przepaści...

Janusz Szewczak

fot. sxc.hu

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook