Jedynie prawda jest ciekawa

Jan Rokita we "wSieci" o Ewie Kopacz: Osaczona

06.02.2015

"Spuścizna Tuska zawisła nad losem Ewy Kopacz jak miecz Damoklesa."

Zdaniem Jana Rokity początkowe uśmiechy i obietnice Ewy Kopacz okazały się gestami bez pokrycia i pustymi frazesami, które nie były w stanie przykryć programowej pustki.
 
Publicysta tygodnika „wSieci” podkreśla, że już na samym początku swojej kadencji Kopacz zaliczyła poważne potkniecie.

Kiedy nowa premier jesienią obejmowała władzę, neutralny względem rządów PO polityk lewicy Włodzimierz Cimoszewicz przedstawiał jako oczywistość to, że jedynym celem nowej ekipy musi być wygranie wyborów. I sama Kopacz zachowywała się przez jakiś czas tak, jakby miała zamiar potwierdzić trafność takiej diagnozy. Exposé poświęciła niezliczonej liczbie obietnic socjalnych, czasem nawet tak absurdalnych jak plan płacenia za studia „najzdolniejszym polskim studentom na najlepszych uczelniach zagranicznych”, który – jeśliby go wprowadzić w czyn – miał zostawić dla polskich uniwersytetów jedynie studentów z niezbyt wygórowanym ilorazem inteligencji. Ale w ramach współczesnego marketingu wyborczego każde głupstwo można usprawiedliwić - przypomina Rokita.
 
Zdaniem b. posła PO również dalsze poczynania pani premier mogły wzbudzać uśmiech politowania, ale Kopacz budowała na tym swój kapitał.

Dla nielicznej zapewne i nieco elitarnej grupy uważnych obserwatorów polityki rozpoczęte później tournée pani premier po kraju z hasłem „Bliżej ludzi” mogło robić wrażenie nieco komedianckie. W różnych bowiem miastach organizowano dla niej publiczne spotkania, na które Kopacz wchodziła, oznajmiając z teatralną (wyraźnie wyuczoną) afektacją, że przywozi niesłychanie ważną wiadomość: od dziś władza będzie bliżej ludzi. Złośliwi mogli się nabijać z pani premier, ale z perspektywy marketingowej Kopacz robiła coś, co ewidentnie zyskiwało jej społeczną aprobatę - wyjaśnia publicysta „wSieci”.
 
Ewa Kopacz nie mogła jednak odciąć się od faktu, że przejęła schedę polityczną po Donaldzie Tusku.

Wkrótce jednak miało się okazać, że spuścizna Tuska zawisła nad losem Ewy Kopacz jak miecz Damoklesa, który ma na dodatek tę magiczną zdolność, że może spadać wielokrotnie - zauważa Rokita.
 
Wówczas okazało się, że „król jest nagi” (w tym przypadku – królowa).

Tymczasem Ewa Kopacz nigdy nie miała i nadal nie ma żadnej własnej agendy rządzenia. Stało się to najzupełniej jasne zaraz po wygłoszonym przez nią exposé oraz po pierwszych nieporadnych i pustych programowo konferencjach prasowych - pisze Jan Rokita.
 
Więcej o polityce rządu Ewy Kopacz w najnowszym numerze tygodnika „wSieci” w sprzedaży od 2 lutego br., także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html

wSieci
[fot. PAP/

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook