Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jan Pietrzak: „Solidarność” miłością mojego życia

03.02.2014

Polskość bez Mickiewicza, Słowackiego, Chopina? Bez nich polskości by nie było. Trwa, celowo i świadomie prowadzona, akcja niszczenia polskości i przekształcania dumnego narodu w rezerwuar taniej siły roboczej i rynek zbytu. Prowadzona zupełnie jawnie na zlecenie naszych odwiecznych wrogów, zaborców, którzy dorwali się do rządzenia Polską.

Artur S. Górski: – Wrócił Pan szczęśliwie ze Stanów Zjednoczonych ogarniętych zimą. Okazuje się, że nie trzeba zamykać państwa na kluczyk, gdy temperatura spada poniżej zera i mówić jak wicepremier Bieńkowska marznącym pasażerom uwięzionym w pociągach: „Sorry, taki mamy klimat”?

Jan Pietrzak: – To taka pani wicepremier, utrzymująca się w stylu pana premiera, czyli sama bezczelność, a nie dbałość o sprawy publiczne. Odbyłem w Stanach Zjednoczonych udaną trasę, mam za sobą ciekawe spotkania ze wspaniałymi Polakami, także z pokolenia „Solidarności”, które zostało wyrzucone przez Jaruzelskiego z Polski.

– Czy jest jeszcze miejsce na kabaret, skoro życie polityczne mocno konkuruje z twórczością satyryków?

– Proszę się o mnie nie martwić. Daję sobie radę.

– W ostatniej dekadzie skręcił Pan w stronę krzewienia patriotyzmu...


– Ależ ja nigdzie nie skręciłem. To są sprawy kraju, w którym żyję, kraju pięknego i narodu niezwykłego, historii niesamowitej. Od początku w moją twórczość wpisywałem poważniejsze nuty. Od dziesiątków lat uważam, że praca satyryka ma sens, kiedy ma głębokie motywacje. Nie wystarczy opowiedzieć kawału, ale istotne jest i to, co jest w zanadrzu, co jest podtekstem tych żartów. Bez silnej motywacji sam bym się zapewne rozczarował do tego zawodu.

– Nieco prowokacyjnie zapytam...

– Niech Pan nie będzie taki prowokator. Od prowokacji to mamy tutaj lepszych specjalistów... (śmiech)

– Zapytam więc o przewrotny wierszyk z 1981 roku, który szedł mniej więcej tak: „Nie chciałbym być Polakiem, Polakiem być to wstyd”. Jak się czyta niektóre kolorowe tygodniki, przełączy odbiornik na większość stacji TV czy niektóre rozgłośnie, to się okaże, że trendy jest wyobcowanie z polskości, a nawet wstyd być Polakiem, bo jakoby pod biało-czerwoną chowa się co najmniej nacjonalista, a być może i faszysta, oczywiście z Ciemnogrodu…

– Tym nurtem zawiadują zdrajcy ojczyzny, kupieni przez wrogów Polski, których zadaniem jest niszczenie Polski, niszczenie polskości, polskiej wspólnoty, niweczenie patriotyzmu. I niszczą, demolują naszą historię, rugują ją ze szkół, wykreślają z lektur dzieła narodowe. Polskość bez Mickiewicza, Słowackiego, Chopina? Bez nich polskości by nie było. Trwa, celowo i świadomie prowadzona, akcja niszczenia polskości i przekształcania dumnego narodu w rezerwuar taniej siły roboczej i rynek zbytu. Prowadzona zupełnie jawnie na zlecenie naszych odwiecznych wrogów, zaborców, którzy dorwali się do rządzenia Polską.

– Ten jakoby modny i nowoczesny nurt zyskał medialną przewagę. Czy jest recepta, by jego wpływy skutecznie ograniczyć?

– Trwa walka. Przyjmuje ona rozmaite formy. Nie zawsze jest ona walką zbrojną o obronę polskości. Tym razem toczy się walka medialna, finansowa, gospodarcza, fiskalna. Nie jesteśmy krajem spokojnie rozwijającym się, który buduje z mozołem swoją przyszłość, ale jesteśmy krajem niszczonym na sto sposobów. Brońmy się...

– Ta broń to humor, satyra, ironia, na którą nam panujący nie są odporni. Stefan Kisielewski w 1968 roku mówił o „skandalicznej dyktaturze ciemniaków”, problem w tym, że dzisiaj ubrani są oni w szaty i fryzury tzw. Europejczyków. Kiedy obserwuje Pan np. politykę zagraniczną realizowaną przy pomocy ćwierkania i Twittera, to chce się Panu jeszcze śmiać i żartować?

– Raczej się uśmiecham, bo są to prymitywne, głupie, żałosne poczynania tej władzy. Może dlatego jej zależy, by ludzie byli słabo wykształceni, nie zanadto mądrzy, żeby łatwiej można było manipulować, oszukiwać. Zastanawiam się, jak w ogóle można tak funkcjonować publicznie, tak realizować politykę zagraniczną. Tak wyszło, że Polska od z górą 20 lat nie buduje lepszej przyszłości, ale walczy o przetrwanie.

– To z rodakami coś się porobiło? Uwierzyliśmy, że możliwy jest tylko jeden model Europy, lewicowo-liberalnej, proponującej eksperymenty społeczne?

Naród został w dużym stopniu ogłupiony poprzez masową akcję oszustwa. Media – jak je nazywam, „gównego” nurtu – służą wszystkim, tylko nie Polsce. Ludzie spragnieni byli spokoju, normalności, budowania. Ale to się nie udało przy tym rządzie, więc takie jest ich zadanie, by tworzyć świat fikcji.

– Przechodzimy zapaść demograficzną, bezrobocie, absolwentom proponuje się emigracje lub żałosną płacę za wykonaną pracę, a w tym czasie przekaz medialny zdominowała dyskusja pod hasłem „gender”, tematy pseudorównościowe, okołopłciowe…

– Ależ to jest metoda, takie podrzucanie tematów, by mącić, by konfliktować. Celem jest niszczenie psychiki, działalnie na psychologii społecznej poprzez podrzucanie jako temat ostrej dyskusji rzeczy kompletnie drugorzędnych. My się kłócimy, a w tym czasie kolejna waliza z pieniędzmi odpłynęła z kraju. Kradną jak cholera. To jest podstawowy numer, a propaganda służy temu, by ten temat zamazać.

– Czyżbyśmy mieli do czynienia z dyktatem właścicieli rynku medialnego i kilku tzw. oficerów prowadzących?

– Polakom ukradziono media, które w Polsce powinny służyć Polakom. Te z „gównego” nurtu służą obcym siłom i nie mówią polskim głosem. Są w rękach niepolskich, w rękach służb i służą do robienia wody z mózgów.

– Czyżby główni nadawcy nie byli po polskiej stronie?


– A choćby w głównej sprawie – tragedii smoleńskiej te media bronią Putina, jego komisji i tych niby ustaleń przez nią poczynionych. Z jakiego powodu, skoro są mediami polskimi, nie prezentują polskiego punktu widzenia na tę ogromną tragedię?

– W PRL sprawa była jasna. Cenzura, która zwalniała teksty…


– I okazało się, że i w tym komuna była głupia i główny urząd przy ul. Mysiej niepotrzebnie zatrudniał tysiące cenzorów. Dzisiaj nie ma urzędu cenzury, a ta jak istniała, tak istnieje. Jest nieformalny zapis na obecność niewygodnych ludzi, ktoś tego pilnuje. Dają radę innymi środkami, by niszczyć Polskę.

– Mawia Pan: „Jest śmiesznie, będzie jeszcze śmieszniej”. Rzeczywiście?


– Po prostu jest to przewrotne, satyryczne puentowanie tego, co się dzieje. Za żartem stoi poważniejsza myśl.

– Ta poważniejsza myśl to też jest Towarzystwo Patriotyczne, któremu Pan prezesuje?

– Prowadzimy akcje nienagłaśniane przez media „gównego” nurtu. Mieliśmy przyjemność wręczyć nagrody „Żeby Polska była Polską”, organizujemy Koncert Niepodległości. W październiku znakomici artyści, aktorzy, recytowali wiersze przy pomniku Adama Mickiewicza w proteście przeciwko wyrzucaniu arcydzieł polskiej poezji spośród lektur szkolnych. 29 sierpnia 2013 roku, w rocznicę ogłoszenia mobilizacji, cały plac Zamkowy śpiewał z nami „Czerwone maki na Monte Cassino” i inne piosenki patriotyczne, noszone w duszach i sercach Polaków. II wojna światowa była wojną faszyzmu i komunizmu z Polską. Polacy tę wojnę wygrali. Kosztowało to nas pół wieku, miliony ofiar, rozkradzenie kraju. Wmawiają nam ciągle martyrologię, a my jesteśmy narodem zwycięzców. 3 Maja na placu Zamkowym pół Warszawy tańczyło poloneza. W tym czasie prezydent Komorowski obchodził święto flagi na różowo, pod żyrandolem.

– Jakiego państwa flaga ma kolor różowy?

– Może teraz nasz kolor będzie różowy, jak w burdelu? My pokazaliśmy Polakom, że powinniśmy świętować godnie nasze święta narodowe, a nasze barwy nosić i szanować nie tylko od święta.

– A co w tym roku?

– Organizujemy wielką Maturę Orła Białego, adresowaną do młodzieży. Jednym z projektów Fundacji Towarzystwo Patriotyczne jest przeprowadzenie rzetelnej matury z prawdziwej historii Polski. Chcemy, by chociaż grupa młodych Polaków znała doskonale historię, w sytuacji, gdy z liceów wyrzucono naukę historii własnej ojczyzny. Chętni mogą się zgłaszać za pośrednictwem naszej strony internetowej www.towarzystwopatriotyczne.org. Znajdą tam też najważniejsze 45 zagadnień.

– Będzie Pan czynnie angażował się w kampanię wyborczą do Europarlamentu? Czy już spływają propozycje od partii politycznych?

– Co wybory ktoś mi proponuje miejsce na liście wyborczej, ale na to nie mam siły. Mam po pierwsze swój bardzo atrakcyjny zawód. Parę razy w tygodniu widzę się z publicznością i raduję się, że mimo upływu lat ma ona do mnie jeszcze cierpliwość.  Po drugie, jestem za stary na politykę. Kandydowałem na urząd prezydenta w 1995 r. Spróbowałem, jak polityka funkcjonuje. Bez przekupnych mediów, bez ostrej gry, nie udało się.

– A jak Pan patrzy dzisiaj na „Solidarność”, na związki zawodowe?


– „Solidarność” jest wielką miłością mojego życia. Mam o niej jak najlepsze zdanie. „Solidarność” jest jedną z bardzo niewielu sił, które jeszcze mogą realnie wpłynąć na los Polski. Wszystkich przyjaciół i kolegów z „Solidarności” zachęcam, by nie rezygnowali, by się nie podłamywali. „Solidarność” ma jeszcze wiele do zrobienia w Polsce.


Rozmawiał Artur S. Górski
[fot. Jan Lorek]

Wywiad ukazał się w lutowym „Magazynie Solidarność”. Jan Pietrzak wystąpi na zaproszenie NSZZ „Solidarność” w Gdyni 3 lutego (teatr Miejski) i w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej 5 lutego b.r. podczas spotkania organizacji związkowych Regionu Gdańskiego.

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Słowa kluczowe:

Polska

,

polskość

,

media

,

wybory

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook