Jedynie prawda jest ciekawa

Jakubowska we „wSieci”: Chyba jestem „moherem”

07.04.2017

„Stosuję kalendarzyk małżeński od 18. roku życia. Nigdy nie zawiódł. Jak nie byłam pewna, to szklanka wody zamiast” - mówi Aleksandra Jakubowska, była polityk Sojuszu Lewicy Demokratycznej, w rozmowie z Dorotą Łosiewicz w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”.

Żartobliwym tonem była rzeczniczka rządu opowiada o konflikcie z niektórymi osobami związanymi z lewicą:  

„Od dłuższego czasu podpadałam swojemu dawnemu środowisku politycznemu. Pierwszy raz panie lewicy rzuciły się na mnie, gdy skomentowałam zachowanie rzeczniczki prasowej SLD, która podczas wiecu KOD, pierwszego dnia „okupacji” Sejmu przez opozycję, stała wraz z Joanną Muchą u boku Bronisława Komorowskiego, gdy ten cieszył się z napaści na posłankę Pawłowicz. Nie mogłam uwierzyć, że dwie kobiety śmiały się z tych skandalicznych słów. Moim zdaniem one powinny były odejść na znak protestu. Jak kobiety mogą się cieszyć, że ich „siostra” jest, po pierwsze, atakowana, a po drugie, kibicuje temu były prezydent?” 

Aleksandra Jakubowska przypomina także o tym, że nie jest największą miłośniczką tzw. „czarnych marszów”: 

„(…) Razi mnie potworna wulgarność haseł głoszonych podczas tych marszy. Ciężko znaleźć inny ich cel niż całkowicie wolny dostęp do aborcji. A ja nie rozumiem, czemu to jest takie ważne. Śmieszy mnie, gdy teoretycznie wykształcone celebrytki opowiadają o swoich aborcjach. Po pierwsze, o takich sprawach nie należy mówić publicznie, a po drugie, to świadczy o głupocie”. 

Co ciekawe, związana z lewicą i otwarcie mówiąca o swoim ateizmie dziennikarka mówi niezwykle ciepło o Kościele:  

„Przede wszystkim teraz mniejszość chce narzucić swoją wizję świata i relacji międzyludzkich większości. Kościół pokazywany jest też tylko z jednej, gorszej strony. A ja i większość Polaków mamy inne doświadczenie Kościoła. Nie znam tego oskarżanego o dewiacje, zapominającego o ubóstwie, wtrącającego się do polityki. Na co dzień widzę Kościół, który zajmuje się chorymi, biednymi, prowadzi hospicja czy ośrodki dla niepełnosprawnych. Do jednego z nich uczęszcza mój syn. Tam nie ma żadnej indoktrynacji. Dzieci mają zajęcia komputerowe, plastyczne, jeżdżą na zawody sportowe, robią przedstawienia (nie tylko jasełka)”.

Więcej o kobiecie nazywanej onegdaj „lwicą lewicy” w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”, dostępnym w sprzedaży od 3 kwietnia, także w formie e-wydania na http://www.wsieci.pl/e-wydanie.html. Zapraszamy też do subskrypcji tygodnika w Sieci Przyjaciół – www.siecprzyjaciol.pl.


[fot. Fratria/Julita Szewczyk]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook