Jedynie prawda jest ciekawa

Jaki do PO: „Grupy, których bronicie, idą prowokować i opluć"

14.05.2017

Goście Michała Rachonia w programie „Woronicza 17” dyskutowali między innymi na temat wydarzeń, które miały miejsce na Krakowskim Przedmieściu podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Jak stwierdził Paweł Mucha z Kancelarii Prezydenta, można mieć różne oceny i spierać się politycznie, ale tego rodzaju aktywności są niezrozumiałe.

"Z przykrością stwierdzam, że na Krakowskim Przedmieściu pojawiają się osoby, których celem jest zakłócanie uroczystości, przeszkadzanie tym, którzy przyszli się pomodlić. Możemy mieć różne oceny i spierać się politycznie, ale nie rozumiem tego rodzaju aktywności. Niezależnie od tego, jaki rekwizyt będą te grupy trzymały w ręku, to te zachowania zasługują na dezaprobatę. To do niczego dobrego nie prowadzi"— powiedział Paweł Mucha.

Jan Grabiec z Platformy Obywatelskiej zapytany o akcję kolegów z opozycji z białymi różami w sejmie odpowiedział, że nikt nie zamierza używać przemocy.

"Emocje są już na takim poziomie, że pojawiają się zarówno między uczestnikami manifestacji jak i kontrmanifestacji. W czasach rządów PO miesięcznice przebiegały bardzo swobodnie i spokojnie. Niestety 5 miesięcy temu, kiedy wprowadzono ustawę zakazującą kontrmanifestacji, pojawiły się problemy. Coraz więcej osób jest na kontrmanifestacjach. Te miesięcznice się wypalają wraz z ucieczką Berczyńskiego, który skompromitował śledztwo"— stwierdził Grabiec.

Zapytany o to, jak zinterpretuje udział polityków PO w skandalu, jakim było budowanie krzyża z puszek po piwie, prowokowanie ludzi w tygodniach bezpośrednio po samej katastrofie, Grabiec odpowiedział, że insynuacje stały się modelem przekazu w TVP.

"Fakty są takie, że za czasów PO było spokojnie. Happeningi nie są metodą polityczną PO. Źródłem tego napięcia są słowa pełne nienawiści, które padały ust polityków PiS. Pamięć ofiar smoleńska jest brukana przez polityków. Prezes Kaczyński wykorzystuje katastrofę do celów politycznych. Te haniebne słowa to tego efekt"— dodał Grabiec.

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki podkreślił, że rozmowa dotyczy spraw fundamentalnych. Przypomniał, że kiedy jeden z posłów PO został zaatakowany, to stanął w jego obronie, bo takie są zasady.

"Jeżeli politycy PO tłumaczą to, co stało się na Krakowskim Przedmieściu, to tak, jakby przyznawali się do winy. Są jednak kwestie ponadto wszystko. Każdy z nas był na grobie kogoś bliskiego. To świadectwo naszego człowieczeństwa. Mamy obowiązek dbać o pamięć po zmarłych. Kiedy brat pojechał do brata, próbuje się za niego pomodlić, w tym czasie grupa nachalnych ludzi mu przeszkadza. Wyobraźcie sobie, jak wy idziecie na grób i ktoś was prowokuje. Najgorsze jest to, że politycy opozycji nie umieją tego potępić tylko przyznają temu rację i winą obarczają Jarosława Kaczyńskiego. Polska podzieliła się na dwie grupy. Dla pierwszej z nich pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej jest ważna. Idą się modlić i oddać cześć. Druga grupa to ludzie, dla których ten dzień nic nie znaczy. Grupy, których bronicie, idą prowokować i opluć. Ich przekaz jest taki: „będziesz siedział”. Każdy z nas może wybrać, przy której grupie jest mu bliżej. Ta grupa to spadkobiercy tych wydarzeń, które zdarzyły się na Łączce. To prowokatorzy, którym w głowie tylko jedno – agresja. Ubecji tam pełno. To ludzie, którzy cieszą się z tego, że Lech Kaczyński leżał w błocie. Wy nie próbujecie tego potępić i to najlepiej o was świadczy"— powiedział Jaki odnosząc się do słów Grabca.

Zdaniem Piotra Zgorzelskiego, widać, że w Polsce następuje konfrontacja dwóch środowisk.

"Dziwi, że skoro PiS potrafi przeforsować w nocy wiele rozwiązań legislacyjnych, nie jest w stanie zabezpieczyć spokoju takich demonstracji. Potępiamy takie zachowania. Dla nas jest to niedopuszczalne. Rozmawialiśmy z rodzinami posłów PSL, którzy zginęli i oni mówią, że comiesięczne demonstracje nie pozwalają im zakończyć żałoby i normalnie żyć. Chcą, żeby nie było tego napięcia, które coraz częściej ma charakter polityczny"— powiedział poseł PSL.

Posłanka Kukiz‘15 Elżbieta Zielińska, odnosząc się do słów ciele Lecha Kaczyńskiego w błocie, powiedziała, że są skandaliczne i obrzydliwe.

"Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek ich bronił. Wszyscy powinni się od nich odciąć. Zaczęło funkcjonować przyzwolenie na przemoc wobec człowieka o innych poglądach. Skandaliczne było pobicie Adama Borowskiego. Nie ma usprawiedliwienia na tego typu zachowania. Gdyby poszarpano np. pana Borusewicza, wszyscy by krzyczeli, że to faszyzm. Nie jest tak, ze mamy 2 grupy. Mamy też 3 grupę: która nie ma bezpośrednich związków z katastrofą smoleńską. Ale patrzy z pewnym zażenowaniem na to, co się dzieje, nie chce wojny polsko-polskiej. Ludzie są zmęczeni przemocą słowną i fizyczną. Chcieliby innego podejścia do debaty i drugiego człowieka. Społeczeństwo nie chce takiego funkcjonowania przestrzeni publicznej"— stwierdziła posłanka Kukiz‘15.

Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej stwierdził, że katastrofa smoleńska nas podzieliła, ale sam stara się być obiektywnym w tym procesie.

"Nie odbieram prawa czczenia ofiar katastrofy, nawet co miesiąc, ale jeżeli to by się odbywało przede wszystkim w świątyniach czy na cmentarzu to jest to zrozumiałe. Mimo wszystko ta miesięczni przed Pałacem Prezydenckim ma charter wiecu politycznego"— mówił poseł.

"Czy tego nie wolno robić? Dopominać się o wyjaśnienie tego rodzaju sprawy? Czy w przestrzeni politycznej nie należy poruszać także tak trudnych spraw?"— dopytywał Michał Rachoń.

"Można i trzeba dyskutować. Przypominam, że PiS ma wszelkie instrumenty, żeby tę sprawę rozwiązać. Te działania, które podejmują Obywatele RP, czy inne osoby, zaapelowałbym do nich, że tego typu działania wywołują odwrotny efekt niż zamierzony. Zatrzymajmy przemoc i agresję. W przyszłości może to być niebezpieczne"— stwierdził Gryglas.

Według Jana Grabca, nie ma czegoś takiego, jak uroczystości partyjno-religijne.

"Nie może być też tak, że Polaków nazywa się gorszym sortem, a innych nie"— mówił Grabiec.

Odpowiadając mu Patryk Jaki przypomniał o „cyrkach”, które miały miejsce w Sejmie za czasów PO.

"Znam ludzi, którzy chodzą na groby swoich najbliższych codziennie. Proszę sobie wyobrazić, ze w Polsce jest taka grupa ludzi, która ma taką potrzebę co miesiąc i nie powinno się im tego zabraniać. Za czasów Janusza Palikota, co miesiąc były cyrki w Sejmie i przy tęczy i to było ok. Jeżeli wyjdziemy z założenia, że w sprawach homoseksualistów możemy manifestować co miesiąc, a w sprawach religijnych co rok, albo rzadziej, to to już jest patologia"— podkreślił Patryk Jaki.

wkt

[fot. screen/tvp.info]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook