Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Jaka będzie rola Tymoszenko? Różne zdania ekspertów

23.02.2014

Berdychowska: Tymoszenko bardzo poważnym konkurentem do urzędu prezydenckiego. Inaczej uważa natomiast Pisarski: Tymoszenko miała swoją szansę, którą zmarnowała.

Jeśli Julia Tymoszenko wystartuje w wyborach prezydenckich, będzie bardzo poważnym konkurentem do objęcia tej funkcji - uważa ekspertka ds. Ukrainy Bogumiła Berdychowska. 

Uwolniona w sobotę z więzienia przywódczyni ukraińskiej opozycji Julia Tymoszenko poinformowała dziennikarzy, że zamierza wystartować w wyborach prezydenckich, które odbędą się 25 maja. 

Berdychowska podkreśla, że w tym czasie, gdy Tymoszenko nie brała udziału w życiu politycznym, pojawili się nowi liderzy, którzy zagospodarowali elektorat. Jak dodaje, z badania z przełomu stycznia i lutego tego roku wynika, że numerem jeden, jeśli chodzi o zaufanie Ukraińców jest Witalij Kliczko, a tuż za nim są kolejni liderzy opozycji.

"Sobotnie powitanie Tymoszenko na Majdanie też nie było tak entuzjastyczne, jak by się mogło wydawać. W moim przekonaniu jest to następstwem jej nieobecności w polityce. To nie oznacza jednak, że ona nie jest w stanie odrobić tych zaległości, bo jest urodzonym trybunem ludowym" - powiedziała ekspertka. 

Jej zdaniem, w momencie gdy Tymoszenko będzie miała kontakt z tłumami i elektoratem, czy też zacznie brać czynny udział w polityce, jej szanse zaczną rosnąć. 

"Będzie bardzo poważnym konkurentem w każdych wyborach. Nie mówię, że jej wybór jest pewny i byłby najbardziej szczęśliwy dla Ukrainy, ale na pewno, jeśli wystartuje będzie bardzo poważnym konkurentem do urzędu prezydenckiego" - podkreśla Berdychowska. 

Jak dodała, ewentualne szanse wyborcze Tymoszenko nie polegają na tym, że ludzie zapomną, iż wywodzi się z oligarchii, a jej biografia jest "burzliwa". 

"Przecież w jej biografii był etap rozmów i współpracy z Wiktorem Janukowyczem przeciwko Wiktorowi Juszczence. Pytanie, co przeważy. Być może spora część Ukraińców uzna to za rzecz drugorzędną, a w tej chwili będzie liczyć się to, że jest politykiem zdecydowanym, który żelazną ręką przeprowadzi Ukrainę do szczęśliwego brzegu" - oceniła Berdychowska. 

Odmienną opinię prezentuje Zbigniew Pisarski, szef Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Jego zdaniem Julia Tymoszenko miała już w polityce swoją szansę, której nie wykorzystała. Nie ma moralnego mandatu w oczach społeczeństwa, aby ponownie objąć najwyższe stanowisko na Ukrainie.

"Można przypomnieć sobie starą prawdę - władzy się nie zdobywa, tylko się ją traci. Tymoszenko straciła ją w 2010 roku, tak samo teraz stracił ją Janukowycz. Tymoszenko straciła swoją szansę i nie ma moralnego mandatu w oczach społeczeństwa, aby ponownie objąć najwyższe stanowisko na Ukrainie" - powiedział PAP ekspert. 

Jak dodał, Tymoszenko wywodzi się według standardów demokratycznych "z nieco patologicznej elity politycznej". "To nie są standardy, których Unia Europejska oczekiwałaby od Ukrainy. Społeczeństwo ukraińskie już raz przetestowało oligarchiczno-polityczny układ i wydaje się, że Ukraińcy już tego nie chcą" - podkreślił. 

Według Pisarskiego ważne jest również to, iż Tymoszenko dała się ograć nie tylko Janukowyczowi, ale i prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. "Pamiętamy, że rola Rosji na Ukrainie była, jest i pewnie jeszcze długo będzie, bardzo duża. Dlatego jej potencjalna pozycja negocjacyjna z Rosją, a nawet próba budowania normalnych, dobrosąsiedzkich stosunków - bo te kraje są skazane na siebie - będzie po prostu bardzo trudna" - mówił szef Fundacji Pułaskiego. 

Według niego Tymoszenko już nie powinna wracać do polityki. "Myślę, że takie też jest w większości oczekiwanie stolic europejskich, które wspierały jej uwolnienie, ale niekonieczne chcą jej powrotu do polityki" - zaznaczył ekspert. 

Jak podkreślił, Tymoszenko będąc w sobotę w Kijowie odczuła to, że to już nie jest jej Majdan, który znała z 2004 roku. 

"To jest społeczeństwo, które raz zostało oszukane. Ta tolerancja wobec polityków jest znacznie mniejsza, większa jest roszczeniowość i mniejsza kompromisowość. Tymoszenko myśląc, że wróci i zostanie powitana z otwartym ramionami przez społeczeństwo, zaskoczyła się. To jest najlepszy test tego, jak jest postrzegana przez społeczeństwo. Można powiedzieć, że więcej entuzjazmu wczoraj na Majdanie wzbudzał europoseł Jacek Saryusz-Wolski, niż Julia, a to o czymś świadczy" - podkreślił Pisarski. 

Ekspert nie wyklucza jednak, ze Tymoszenko obejmie ważną funkcję w państwie. 

"Niestety na Ukrainie obywatele nie zawsze otrzymują to, czego by chcieli. To, co zostanie ustalone w gabinetach, w kuluarach, pod wpływem i pod presją oligarchów, nie zawsze musi być zbieżne nawet z popularnością niektórych osób. Przypominam, że Tymoszenko wobec ostatnich sondaży była mniej popularna niż Witalij Kliczko. To wskazuje, że według demokratycznej kalkulacji nie powinna być tym kandydatem numer jeden. Nie będę jednak zaskoczony, jeśli zostanie nominowana na najwyższe stanowisko. Pytanie, czy to będzie dobre dla Ukrainy" - dodał.

mc,PAP

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na facebooku!

[fot. PAP/EPA]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook