Jedynie prawda jest ciekawa


Jak można było być aż tak głupim?

19.09.2013

Z Józefem Grzybem, współautorem i bohaterem książki-wywiadu rzeki "Całe życie kradłem" rozmawia portal Stefczyk.info.

Pana życie dzieli się na dwie części. W pewnym momencie przeżył Pan punkt zwrotny - co o tym zdecydowało?


Jestem teraz w tej lepszej połowie życia. Żyję, jestem zdrowy, nie piję i nie ćpam. Kiedyś było inaczej. Żyłem z dnia na dzień.

Kiedy zaczął Pan pić?


Wychowywałem się w środowisku, gdzie alkohol był rzeczywistością codzienną. Teraz w wielu rodzinach jest zresztą podobnie. Rodzice piją albo ćpają, a dzieci w takich środowiskach rosną. Tak to się u mnie zaczęło. Alkohol dawał mi „powera”.

A co Panu zabierał? Miał Pan w ogóle świadomość, że coś Panu zabiera?


Wtedy nie miałem takiej świadomości. Byłem ukształtowany w takim systemie, w którym alkohol był naturalną rzeczywistością. Pili prawie wszyscy. Dobrze, że wtedy jeszcze narkotyki nie były tak popularne. Alkohol mnie dowartościowywał. Mówię to oczywiście w przenośni. Obracałem się w środowiskach przestępczych i „rozwijałem się” w tym kierunku. W tym środowisku alkohol był wszechobecny. Zacząłem też brać narkotyki i tak żyłem z dnia na dzień. Aż nastąpił przełom.

Co takiego wydarzyło się wtedy w Pana życiu?


Opisuję to w swojej książce pt. „Całe życie kradłem”. Punktem zwrotnym był moment, kiedy dowiedziałem się, że jestem chory na raka. Zabrzmiało to dla mnie jak wyrok. Wtedy dotarło do mnie, że mnie już właściwie nie ma i że jeśli nie przestanę pić, zwyczajnie umrę. Poszedłem na terapię. Była tam pewna pani psycholog, która bardzo mnie zdołowała. Uświadomiła mi, że niczego w życiu nie osiągnąłem i niczego wartościowego ze swoim życiem nie zrobiłem. Nie mogłem się z tym pogodzić. Zaakceptowanie tego faktu było dla mnie niewygodne. Pani psycholog oprócz uświadomienia mi prawdy o moim życiu, jednocześnie jednak mnie dowartościowała – uświadomiła mi, że mogę się zmienić. Po pewnym czasie okazało się, że nie jestem jednak chory na raka. Mimo że powód podjęcia terapii przestał być aktualny, nie przerwałem jednak leczenia. Był to trudny proces, od alkoholu byłem uzależniony wiele lat. Uświadomiłem sobie jednak, że jeśli wrócę do picia, po prostu zdechnę. Było wiele pokus, musiałem z nimi walczyć. Nie raz miałem ochotę się napić po to, żeby uciec od świadomości, ile w swoim życiu straciłem właśnie przez alkohol. Nie raz zadawałem sobie pytanie: "jak można było być aż tak głupim?" Teraz odkryłem inne wartości, inne zabawy i inne rodzaje relacji. Kiedyś byłem na to zablokowany.  

Obracał się Pan w kręgach przestępczych, większą część dorosłego życia spędził Pan w więzieniu. Co było dla Pana najtrudniejsze w tej rzeczywistości?


Była ona dla mnie zupełnie normalna. Nie znałem innego życia. Zmieniło się to dopiero po terapii. Dziś realizuję swoje życie inaczej, próbuję iść do przodu.

Życie Pana cieszy?


Odczuwam dużo radości. Ale także widzę siebie w innych ludziach – tych, którzy znaleźli się na dnie, brudnych i zawszonych. I myślę, że też mogłem tak skończyć. Nie czuję się lepszy od nich ani nie napawam się pychą, wiem, że też mogłem wyglądać identycznie. Dzięki różnym ludziom i okolicznościom jestem dzisiaj tu, gdzie jestem.

Co było dla Pana najistotniejsze w procesie wychodzenia z nałogu?


Otrzymałem od ludzi dużo pozytywnego wsparcia, ale chyba najważniejsze było to, że ja sam nabrałem przekonania, iż moje życie może zmienić się na lepsze. Uwierzyłem, że mogę być inaczej odbierany i w to, że mogę odzyskać radość – bardzo mi jej brakowało.

Miał Pan depresję?


Może nie aż depresję, ale ogarniało mnie zniechęcenie, a wiele spraw mnie przerastało. Porównywałem się z innymi i zadawałem sobie pytanie, jak to się dzieje, że ktoś, kto ma niższy iloraz inteligencji niż ja, a radzi sobie w życiu lepiej ode mnie – ma znajomych, dziewczynę… Zastanawiałem się, dlaczego ja tego nie mam – wypływało to chyba z moich kompleksów i niedowartościowania. Powoli jednak zaczynałem sobie z tym radzić. Nauczyłem się funkcjonować bez alkoholu. Od tamtej pory uczestniczę w zabawach, gdzie na stole stoi alkohol. Ja jednak nie sięgam po niego. Nawet jeśli spotykam swoich znajomych z dawnych lat, którzy potrafią ze mnie drwić i namawiać mnie do picia, ja idę swoją drogą, już inną.

Pomaga Pan także ludziom znajdującym się w podobnej sytuacji, w jakiej był Pan kiedyś. Jest Pan dla nich wiarygodny.


Tak, skończyłem szkołę, jestem instruktorem terapii uzależnień, bywam na spotkaniach z młodzieżą, z dorosłymi, ze studentami. Jestem odbierany pozytywnie, także moja książka spotkała się z ciepłym przyjęciem. Bywa, że nieznajomi podchodzą do mnie na ulicy i gratulują. Cieszę się, że moja książka na kogoś oddziałuje, że pokazuje, iż można zmienić swoje życie, że nie trzeba „zejść na psy”, jak śpiewał Rysiek Rydel.

Pana życie to także dowód na to, że nawet z bardzo trudnej sytuacji może wyniknąć dobro. Gdyby nie Pana wcześniejsze doświadczenie, nie mógłby Pan pomagać dzisiaj ludziom znajdującym się w tej samej sytuacji, w jakiej Pan był kiedyś.


Na pewno kiedyś nie pomagałbym im w ten sposób. Może pomagałbym po to, żeby kogoś oszukać albo okraść. Moje niegdysiejsze doświadczenie przekłada się na dzisiejsze. Dzięki temu, co przeżyłem, ostrzegam innych. Alkohol jest takim środkiem, przez który szybko tracimy nasze poczucie człowieczeństwa, poczucie własnej wartości.

Młodzi ludzie Pana słuchają?


Zdecydowanie tak. Kiedy kończyłem szkołę, w tym czasie także w niej pracowałem. Miałem zajęcia z młodzieżą – i to taką dość trudną. Sami do mnie podchodzili, zadawali pytania, rozmawialiśmy. Może byłem dla nich wiarygodny, bo nie było we mnie pychy, mówiłem im jasno o swoich błędach, a oni widzieli we mnie przykład pozytywnych zmian. Stanowię żywy dowód na to, że choć nie jest łatwo, to jednak można.



Rozmawiała Agnieszka Żurek
[fot. J. Michalski]

Zainteresował Cię artykuł? Znajdź nas na Facebooku!

Warto poczytać

  1. 1270lenin12 17.07.2018

    Rosyjski zbrodniarz twarzą reklamy polskiej firmy. Przesadzili

    Lenin, to wbrew komunistycznej propagandzie, jeden z najkrwawszych dyktatorów ubiegłego stulecia.

  2. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  3. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  4. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  5. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  6. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  7. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  8. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook