Jedynie prawda jest ciekawa

Jachowicz: To zachowania rodem z dzikiej Azji

11.10.2012

Rola dziennikarza lokalnego jest niezwykle ważna, ponieważ on jest w gruncie rzeczy, poza policją, jedynym strażnikiem przestrzegania takich podstawowych norm współżycia społecznego - sprawę gróźb wiceprezydenta Częstochowy w rozmowie ze Stefczyk.info komentuje Jerzy Jachowicz, publicysta "Uważam Rze".

Stefczyk.info: "Jak nie przestaniesz pisać, moi koledzy cię połamią..." - tymi słowami miał zwrócić się do jednego z lokalnych dziennikarzy, wiceprezydent Częstochowy Jarosław Marszałek. Jak Pan, jako dziennikarz z tak dużym doświadczeniem, to skomentuje?

To już nie tylko demoralizacja wielu ośrodków władzy, w tym tej lokalnej, ale w tym przypadku można mówić wręcz o gangsterstwie, bandytyzmie i zezwierzęceniu. To są rzeczy po prostu niespotykane. Groźby wygłaszane przez gangsterów pod adresem dziennikarzy należą do niezwykłej rzadkości. Mnie, mimo tego, że zajmowałem się tematyką gangsterską przez ponad dwadzieścia lat, spotkało to zaledwie dwa-trzy razy. Natomiast w tym przypadku grożenie, że dziennikarz nie będzie mógł znaleźć pracy, że będzie nękany to szantaż większy od pobicia. Dla wielu ludzi szantaż ekonomiczny jest czymś bardziej niebezpiecznym i uciążliwym niż dostanie raz czy drugi po krzyżu, byle nie stracić na tym zdrowia. To pokazuje, jak bardzo władza jest zdemoralizowana – i odchodzę tutaj od partyjnego sporu, czy władza jest z SLD, PO czy Prawa i Sprawiedliwości. Jak może takiemu politykowi przyjść do głowy, by podejść do dziennikarza i mu grozić?! Przecież on nie ma prawa grozić wyrzuceniem z pracy czy utrudnieniami nawet sprzątaczce w urzędzie. A przecież zawód dziennikarza polega na ujawnianiu różnych spraw związanych ze społecznością lokalną – raz to jest zrelacjonowanie uroczystości z udziałem władz miasta, a innym razem ujawnienie kulisów przyznania jakiejś koncesji czy opis jakichś nieprawidłowości.

Na czym polega specyfika dziennikarstwa lokalnego?

Rola dziennikarza lokalnego jest niezwykle ważna, ponieważ on jest w gruncie rzeczy, poza policją, jedynym strażnikiem przestrzegania takich podstawowych norm współżycia społecznego. Grożenie dziennikarzowi to po prostu zwyczaje rodem z dzikiej Azji. Jeżeli w ogóle komukolwiek przychodzi do głowy możliwość słownego szantażu, to za chwilę może mu przyjść do głowy realizacja tych gróźb i zrobienie rzeczywistej krzywdy. Krótko mówiąc, jeśli ktoś pomyśli, że można sąsiadce przebić opony, to znaczy, że istnieje realne prawdopodobieństwo, że to zrobi. Jeżeli zatem ten wiceprezydent wypowiada takie słowa, to praktycznie jest to równoznaczne z tym, że kiedyś, w bardziej czy mniej sprzyjających warunkach, on to zrealizuje. To po prostu straszne.

not. sv

[Częstochowski ratusz. Fot. Wikipedia]

Słowa kluczowe:

szantaż

,

strażnik

,

SLD

,

dziennikarze

,

władza

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook