Jedynie prawda jest ciekawa

Jacek Karnowski: jeszcze mniej informacji w TVP?

21.11.2011

"Rzeczpospolita" informuje, że w związku z trudną sytuacją TVP, władze spółki przymierzają się do likwidacji tzw. bocznych wydań "Wiadomości" - a więc programów informacyjnych emitowanych w TVP1 rano, a także o godz. 12 i 15. Pozostałoby jedno wydanie - główne, o godz. 1930.

Jedno wydanie stracić miałaby także "Panorama" TVP 2 - obecnie emitowana o godz. 15.45 i 18.

Niezależnie od bardzo krytycznej oceny obecnej linii programów informacyjnych TVP, plany dalszego ograniczenia emisji informacji należy uznać za wyjątkowo szkodliwe. Oznacza to ni mniej ni więcej tylko jeszcze więcej seriali i programów rozrywkowych - a więc tego, czego polskie telewizje widzom i tak nie żałują, serwując w ilościach trudnych do strawienia. Oznacza to także zepchnięcie informacji wyłącznie do kanałów informacyjnych, z natury rzeczy niszowych.

Dodajmy,  że towarzyszy temu proces rugowania publicystyki z głównych kanałów telewizyjnych - nie tylko nadawcy publicznego, ale także stacji komercyjnych. Przeciętny widz ma więc coraz mniejsze szanse na kontakt z debatą publiczną. Nawet stronniczą.

Po co nam telewizja publiczna, jeżeli sama rezygnuje z informowania Polaków? Dostarczenie informacji to wręcz fundamentalny obowiązek TVP. I nie da się tego obowiązku wypełnić emisją TVP Info. To droga donikąd. Programy informacyjne powinny być obecne na głównych antenach możliwie często. To kwestia prestiżu nadawcy, to kwestia podtrzymania zainteresowania obywateli sprawami publicznymi - z czym dziś w Polsce mamy problem. Koszty nie są żadnym wytłumaczeniem, bo przecież pamiętamy, że TVP nie żałowała milionów na program rozrywkowy z udziałem satanisty w roli jurora (który to program okazał się zresztą klapą).

Telewizje komercyjne, owszem, nadają programy informacyjne. Ale równie dobrze mogą nie nadawać, albo nadawać w porach najgorszych, byle tylko wypełnić obowiązek koncesyjny. Telewizja publiczna musi nadawać - niezależnie od koniunktury. Musi utrzymywać korespondentów w najważniejszych stolicach świata, i obserwować poczynania najważniejszych graczy. Musi utrzymywać ośrodki regionalne, patrzące na ręce coraz częściej pozostającej poza realną kontrolą władzy samorządowej. To jest naprawdę racja stanu.

Chyba, że chodzi o to, by Polacy interesowali się wyłącznie kolejnymi odcinkami kolejnych "szoł", albo kolejnymi odcinkami bliźniaczo podobnych do siebie seriali.

Jacek Karnowski

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook