Jedynie prawda jest ciekawa


Istota kryzysu finansowego

07.08.2012

Mimo że wiedza na temat kryzysu finansów publicznych, a zwłaszcza spadku efektywności fiskalnej systemu podatkowego, jest już dość powszechna, w naszej zbiorowej świadomości jednocześnie królują na ten temat uproszczenia, schematyzm oraz zwykłe zabobony. Są one subiektywnie najistotniejszą przeszkodą dla podjęcia jakichkolwiek działań naprawczych.

Jest oczywiste, że zanim podejmie się jakąkolwiek terapię, trzeba  umieć zdiagnozować istotę schorzenia - tak jest nie tylko w medycynie - a ze zrozumieniem istoty naszej choroby mamy masę kłopotów. Postaramy się przedstawić tylko cztery fałszywe schematy, którymi nieudolnie staramy się wytłumaczyć to, co się wokół nas dzieje. Nie mamy już czasu na jałowe spory.
 
Dochody i podatki

Schemat pierwszy: wzrost obciążeń podatkowych musi (jakoby) wpłynąć negatywnie na tempo wzrostu gospodarczego, a zwłaszcza wielkość inwestycji.

Typowy zabobon, którego istotą jest uznanie wszystkich podatników za homogeniczną grupę, która w dodatku o niczym innym nie myśli, jak o inwestowaniu i w dodatku - co szczególnie zabawne - decyzje inwestycyjne uzależnia od wielkości dochodów po opodatkowaniu. Wiadomo przecież, że duże inwestycje robi się za cudze pieniądze. Dochody będące źródłem oraz przedmiotem opodatkowania trzeba z grubsza podzielić na trzy grupy:

* dochody nietransferowane, które obiektywnie mogą być przeznaczone na cele inwestycyjne,
* dochody nietransferowane, które obiektywnie lub subiektywnie nigdy nie są inwestowane,
* dochody transferowane, które nigdy nie są obiektywnie (u nas) inwestowane.

Tylko zwiększenie obciążenia tych pierwszych ma znaczenie negatywne  dla wielkości inwestycji i wzrostu gospodarczego. W kraju, w którym  jakże istotną grupą jest trzecia grupa dochodów, każdy przypadek ich  opodatkowania lub zwiększenia ich opodatkowania wzbogaca nas, a nie  zubaża. Nawet gdy za te pieniądze władza zatrudniłaby nowych 100 tys.  urzędników, jest to dla gospodarki korzystniejsze niż bezpowrotny  transfer tych dochodów za granicę. Oczywiście lepiej, aby te pieniądze  były wydane na coś pożytecznego, ale to zupełnie inny problem.
 
Gra z bankami

Schemat drugi: najgroźniejszy dla podatników prowadzących działalność  gospodarczą jest (jakoby) fiskus, natomiast cała reszta tzw. otoczenia jest "przyjazna" i "wolnorynkowa".

Jest to teza lansowana głównie przez media powiązane z instytucjami finansowymi. Dlaczego? Bo najgroźniejszym przeciwnikiem dla biznesu są  dziś niektóre banki (istnieją wyjątki), które pozostają w naszym kraju  poza jakąkolwiek kontrolą. Są one w stanie narzucić najbardziej  absurdalne warunki umowne, przekształcić kredyty w grę hazardową (np. tzw. kredyty frankowe), a przede wszystkim zniszczyć każdego, kogo będą  chciały. Wszystkie instytucje nadzoru nad tym systemem mają charakter  fasadowy, a osoby obsługujące spory sądowe z bankami zgodnie twierdzą, że przed polskimi sądami nie da się tu wygrać.

Jedyną szansą dla biznesu jest unikanie jak ognia zwłaszcza zaciągania kredytów - tak postępuje w  zasadzie cały nasz small business i wie, co robi. Władze publiczne stworzyły nad tym systemem parasol ochronny. Płacą za to podatnicy i  pośrednio - przez brak dochodów na rzecz sektora finansowego - budżet  państwa.
 
Państwo dla wszystkich

Schemat trzeci: państwo zawłaszczane przez rodziny polityków,  nierobów i dyletantów jest z istoty złem, więc trzeba tylko "obniżać  podatki", a przede wszystkim sabotować naprawę finansów publicznych.

Typowe stawianie konia przed wozem. Oczywiście, że państwo pojmowane w  sposób liberalny, czyli jako zdobycz dla "swoich", jest czymś w  najlepszym wariancie całkowicie zbędnym i szkoda pieniędzy na etaty dla  żon i kumpli polityków. Ale kompetentne państwo jest bardziej potrzebne niż jakakolwiek instytucja ekonomiczna: bez sprawnie działających sądów,  prokuratur, nadzoru publicznego nad sektorem finansowym, pomocy  publicznej nie da się prowadzić biznesu i uczciwie zarabiać.

Czy zbadał  ktoś, jaka jest skala wymuszeń, zwłaszcza na małych i średnich firmach  ze strony różnego rodzaju "cywilizowanych" przestępców? Czy ktoś to zwalcza? Dlatego trzeba zacząć od naprawy państwa, które musi przestać  być "liberalne" w naszym, polskim znaczeniu.
 
Liczy się człowiek

Schemat czwarty: spadek dzietności i masowa emigracja zarobkowa  młodego pokolenia nie mają (jakoby) znaczenia ekonomicznego i są  "naturalną tendencją w gospodarce".

Typowy przykład poglądów egoistów, którzy nigdy nie prowadzili  żadnego biznesu. Dla przedsiębiorców prowadzących u nas działalność  gospodarczą zagrożenie to jest niewiele mniejsze niż wrogie działanie  banków.

Już dziś co lepsi pracownicy są nieosiągalni, bo na rynku pracy  zawsze przebije nas bogaty pracodawca zza Odry czy kanału La Manche.  Przy obiektywnie dużym bezrobociu wcale nie jest łatwo znaleźć dobrych  pracowników. Większość szkół niczego nie uczy (poza językiem  angielskim), a mitologia "świetnie wykształconego pokolenia" jest tyle  samo warta, co wiara w znajomość gospodarki przez rządzących liberałów.

Dlatego też w interesie biznesu jest aktywna polityka zatrudnienia i  wzrost dzietności, a tym musi zająć się zupełnie nieliberalne państwo. Jeżeli  kiedyś uda się nam przełamać te schematy, może wreszcie stworzymy drogę  wyjścia z obecnego dołka. Oby jak najszybciej, choć nie mamy złudzeń.
 
Myślenie propaństwowe

Nasze utyskiwania nie mają jednak większego znaczenia, bo - jak  zawsze w czasach kryzysu - istotna jest świadomość rządzących. Wszystkie  znane z przeszłości udane operacje wyjścia z ekonomicznego dołka były  dziełem światowych polityków, którzy potrafili zmobilizować aparat  państwa do realizacji swoich wizji.

Wbrew liberalnej paplaninie, nawet jak najbardziej wolnorynkowe  reformy wprowadziła siłą swojego imperium władza publiczna, która  później - również na sposób władczy - chroniła wolną konkurencję przed  jej rynkowymi organizacjami. To tylko przykład, bo nie potrzebujemy  kolejnych "radykalnych transformacji", "deregulacji" czy innych  "reform". Wręcz odwrotnie: konieczna jest odbudowa świadomości  państwowej w codziennym działaniu władzy publicznej.

Trzeba sobie przypomnieć, że stanowienie prawa publicznego ma służyć  interesowi publicznemu, a nie powinno być robione po to, aby ktoś mógł  zarobić na jego stosowaniu. Wiemy aż nadto dobrze, że przepisy  podatkowe, które są - a w zasadzie powinny być - kwintesencją tego  interesu, od lat pisane są w większości przez biznes podatkowy i w  najlepszym wariancie służą interesowi tych, którzy zlecili ich  napisanie.

Jakakolwiek inicjatywa naprawy istniejącego stanu rzeczy w  imię czegoś tak egzotycznego jak interes fiskalny państwa zostanie wdeptana w ziemię przez przedstawicieli władzy publicznej, nie mówiąc  już o wszystkich wpływowych beneficjentach status quo. Dla nich tego  rodzaju pomysły są czymś dziwacznym i głęboko podejrzanym. Czy ktoś o zdrowych zmysłach przejmowałby się jakimś tam "interesem publicznym"?

Pogubiliśmy się już dawno. Sprywatyzowane państwo trzeba przywrócić  służbie dobra publicznego, pomoże to nie tylko przywrócić ład moralny,  ale zapewni również jak najbardziej wymierną treść ekonomiczną. Państwo  ma chronić gospodarkę przed jej wyniszczaniem przez pasożytnicze  struktury żyjące tylko dzięki kłopotom innych, eliminować wrogą  konkurencję (kapitał, który umie przetrwać, miał zawsze charakter  narodowy, działając w rozsądnym sojuszu z władzą), wspierać tworzenie  nowych miejsc pracy zwłaszcza dla ludzi młodych, którzy dziś w większości myślą o emigracji, a przede wszystkim zagwarantować na co  dzień sprawny wymiar sprawiedliwości, bo bez niego rządzić będą  przestępcy i oszuści.

Oczywiście nie da się tego zrobić, gdy struktury państwa są głównie  sposobem na znalezienie synekur dla żon, dzieci oraz bliższych i  dalszych krewnych. Sprawy państwowe nie mogą być jednak dalej  prywatyzowane: to droga donikąd. Wiemy, że są dość naiwne wizje, na które reaguje się wzruszeniem ramion: któż byłby zainteresowany taką wizją państwa? Gdzie znaleźć chętnych dla służby publicznej, niemających  znajomych i krewnych, którym przecież trzeba pomóc w potrzebie?

Naiwnie  wierzymy jednak, że nie powiedzieliśmy tu nic przesadnie nowego, a  potrzeba odrzucenia schematyzmu w myśleniu o gospodarce i wizja naprawy  państwa jest bliska wielu. Może nawet większości?

Jerzy Bielewicz, prof. Witold Modzelewski

[fot. SXC.HU]

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270hejtlis 04.07.2018

    Tomasz Lis wyzywa premiera Morawieckiego. Pinokiusz przechodzi samego siebie

    Tomasz Lis, to bez wątpienia przykład „dziennikarza zaangażowanego”. Nic dziwnego – za swoje zaangażowanie dostaje sute wynagrodzenie od niemiecko-szwajcarskiego wydawcy „Newsweeka”, który skoro płaci, to wymaga.

  8. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook