Jedynie prawda jest ciekawa


III RP jak PRL

07.11.2013

Co do oceny historii III RP, to rzeczywiście pewne patologie w funkcjonowaniu gospodarki, społeczeństwa i państwa długo były częściowo ukryte, rozmazane, równoważne przez inne czynniki, a teraz stają się coraz bardziej widoczne – mówi prof. Marek Latoszek, socjolog z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego i Kaszubsko-Pomorskiej Szkoły Wyższej, członek NSZZ „Solidarność” od 1980 r.

Niedawne premiery dzieł poświęconych Lechowi Wałęsie, a pośrednio także historii „Solidarności” – mam na myśli film Andrzeja Wajdy „Wałęsa. Człowiek z nadziei” oraz książkę Sławomira Cenckiewicza „Wałęsa. Człowiek z teczki” – po raz kolejny otworzyły dyskusję o początkach „Solidarności”. Jest Pan autorem unikatowych badań socjologicznych dotyczących wspomnień uczestników strajków w sierpniu 1980 r. Jak z tej perspektywy jawi się Sierpień ’80 i „Solidarność”?

To wyjątkowe wydarzenie i ruch w historii najnowszej Polski z jednego, najkrócej mówiąc, powodu – zwykli ludzie zrobili coś wielkiego. Z punktu widzenia socjologa wyjątkowe było też połączenie wysiłków dwóch klas – jak powiedzielibyśmy wówczas, a dziś – grup społecznych, czyli robotników i inteligencji. W pamiętnikach uczestników strajków, które opracowywałem, regularnie zauważałem te same wartości i emocje, głównie determinację, niezgodę na swoją sytuację, chęć do rewanżu za wcześniejsze lata, represje i trudną sytuację materialną.

Rewanżyzm – to brzmi dość brutalnie i pejoratywnie. „Solidarność” była zwykłą zemstą robotników na władzy?

Była rewanżem w dobrym znaczeniu tego słowa. Społeczeństwo – czy raczej jego część, w tym zawsze niepokorni stoczniowcy – chciało zmiany i uzyskania podmiotowości w państwie. W sierpniu 1980 r. ludzie przełamali strach, ale dojrzewali do tego stopniowo już wcześniej. Pod koniec lat 70. badałem rodziny robotnicze w Gdańsku i widziałem tam niezgodę na rzeczywistość. Nie do końca umiałem to zinterpretować. Po kilku latach, gdy wybuchła „Solidarność”, zrozumiałem, że to było jej podglebie.

Czy podobne nastroje, zachowując wszelkie ustrojowe i historyczne proporcje, zauważa Pan w obecnej Polsce? Niedługo minie ćwierć wieku od początku transformacji i wydaje się, że klimat społeczny w dotychczasowej historii III RP nie był tak gorący jak obecnie?

Zauważam pewne analogie, pamiętając o zasadniczych różnicach, o których Pan wspomniał. Nie żyjemy przecież w państwie totalitarnym. Ale dziś, podobnie jak w latach 70. i 80., duża część społeczeństwa jest trwale niezadowolona ze swojej sytuacji, z braku możliwości robienia dobrze rozumianej kariery, choć obecnie oznacza to coś innego niż 30, 40 lat temu, kiedy prowadziłem badania nad gdańskimi rodzinami robotniczymi. Dostrzegam jeszcze inne podobieństwo. W PRL brakowało zaufania społecznego, ludzie byli zintegrowani w ramach jednej grupy społecznej, ale nieufnie, wręcz wrogo, patrzyli na inne grupy. Dziś jest podobnie. Co do oceny historii III RP, to rzeczywiście pewne patologie w funkcjonowaniu gospodarki, społeczeństwa i państwa długo były częściowo ukryte, rozmazane, równoważne przez inne czynniki, a teraz stają się coraz bardziej widoczne.

To podobieństwa w diagnozie sytuacji. A podobieństwa w szansach na jej zmianę?

„Solidarność” powstała, gdy ludzie w PRL zrozumieli, że nikt nie zrobi niczego za nich. Czy obecnie polskie społeczeństwo ma taki potencjał zmiany? Nie wiem. Widzę pierwsze oznaki, jak np. aktywizację „Solidarności” w ostatnich latach.

No właśnie, przejdźmy do samej „Solidarności”. W latach 80. był to zarówno klasyczny związek zawodowy, zajmujący się sprawami pracowniczymi, jak i wielki ruch społeczny, który wyrażał i instytucjonalizował oczekiwania i interesy większości społeczeństwa. Jaką rolę widzi Pan dla Związku w obecnych realiach. Jako socjologowi bliżej Panu zapewne do roli ruchu społecznego…

Tych ról „Solidarności” – związku zawodowego i organizacji społecznej – nie można do końca ani rozdzielić, ani nawet rozróżnić. Takie są realia funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego i demokratycznego państwa prawa.

Ale zmienia się przecież sama „Solidarność”. Zmienia się gospodarka, która jest bazą dla działalności organizacji związkowych. Przykładem mogą być zmiany w przemyśle stoczniowym, który zawsze stanowił naturalny filar zaplecza dla Regionu Gdańskiego.

Dziś pracownicy to grupa dużo szersza niż tylko robotnicy, jak było w latach 80. Ale unifikacja stylów życia, potrzeb i oczekiwań społecznych jest w XXI wieku tak daleko posunięta, że nawet tak duża organizacja jak „Solidarność” może reprezentować skutecznie interesy wielu mniejszych grup składających się na większą całość, na większy podmiot społeczny.

Jakie widzi Pan zatem szanse, a jakie zagrożenia dla Związku w najbliższym czasie?

Zacznę od tych drugich. W latach 80. była większa naturalna integracja w zakładach pracy, zarówno między pracownikami, jak i w relacjach pracownicy – zakładowa organizacja związkowa. Także strajki były częściej wykorzystywanym przez związkowców narzędziem. To kanalizowało wewnętrzne emocje. Dziś Związek również musi być zintegrowany, ale trzeba szukać nowych pomysłów na działalność, uczestnictwo w życiu organizacji, także na nowe formy wspólnego przeżywania emocji, które tworzą świadomość i tożsamość członków „Solidarności”.

Gdzie szukać inspiracji, przykładów?

Trudno mi w tej chwili doradzić konkretne rozwiązania. Najlepsza jest droga empiryczna, czyli próbowanie nowych sposobów, i sprawdzanie, który z nich jest najskuteczniejszy. Jedno jest pewne. Nie wolno zmarnować tej szansy, energii społecznej, która pojawiła się w ostatnich miesiącach.

Rozmawiamy o Związku, ale przecież nie jest to jakiś abstrakcyjny, wirtualny byt. Każda organizacja jest taka, jacy są jej członkowie. Co by Pan zatem doradził nie „Solidarności” jako całości, ale konkretnemu członkowi Związku?

Aby odpowiedzieć jako socjolog, musiałbym posiadać dokładny profil społeczny członków Związku, a takich wyników badań nie mam. Intuicyjnie, patrząc z boku, także poprzez przekaz medialny, oceniam, że członkowie „Solidarności” to grupa uczulona na prawdę, uczciwość w każdym wymiarze życia, także relacji społecznych. Dlatego, jak sądzę, są tak mocno zmobilizowani w ostatnim czasie – zauważyli, że chce się ich, właśnie tak jak w latach komunizmu, pozbawić podmiotowości, zrobić – mówiąc kolokwialnie – w konia. Jednak sama mobilizacja nie wystarczy. Trzeba być oczytanym, zdobywać wiedzę i nowe umiejętności. Rozwój osobisty jej członków to podstawa rozwoju każdej organizacji.

Ta puenta przywiodła mi na myśl fragment jednej z Pańskich prac, którą przeczytałem przed spotkaniem z Panem. Dotyczył on wagi zasobów wolicjonalnych i intelektualnych, a nie tylko materialnych. W tym kontekście wymieniał Pan tradycyjne cechy mieszkańców Pomorza, wyłaniające się z badań socjologów. Może je Pan przypomnieć?

Ta praca dotyczyła wprawdzie nie bieżącej działalności „Solidarności”, a walki o zgodną z prawdą pamięć historyczną o Związku, ale waga cech wolicjonalnych jest uniwersalna. Może rzeczywiście warto podkreślić, że pomorskie cechy, takie jak wytrwały upór, uczciwość i oszczędność, stanowią odpowiednią inklinację „nieoddawania tego, co jest nasze i co nam się należy”.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Adam Chmielecki

[na zdjęciu prof. Marek Latoszek; fot. Adam Chmielecki]

Wywiad ukazał się pierwotnie w numerze listopadowym „Magazynu Solidarność”.

www.solidarnosc.gda.pl

Zapraszamy na profil Stefczyk.info na Facebooku!

Warto poczytać

  1. stop-pedofilii-14072018 14.07.2018

    Czy to krok w celu akceptacji pedofilii? Amerykańska strona internetowa chce zmiany słowa "pedofil" bo jest obraźliwie

    Thepreventionproject.org to strona internetowa o charakterze profilaktycznym, która zajmuje się badaniem oraz pomocą osobom, które posiadają skłonności pedofilskie

  2. 1270tuseksmieszek 13.07.2018

    Tusk wyśmiany przez amerykańskich dziennikarzy. Mocny komentarz Antoniego Macierewicza

    Donald Tusk chyba nie zdaje sobie sprawy z faktu, że w Europie niewielu traktuje go poważnie. Choć wielokrotnie dano mu to odczuć, on niezrażony stara się pokazac, że jest politykiem „z pierwszej ligi”. Próbował to udowodnić, pouczając Donalda Trumpa

  3. walesa02022018 09.07.2018

    Czy to atak sztabu wyborczego PO? Przychylne dla Jarosława Wałęsy komentarze pochodzą z tego samego komputera

    Zobacz zdjęcie z komentarzami dla Jarosława Wałęsy

  4. 1270prezydentandrzejwolyn 09.07.2018

    Prezydent oddający hołd wymordowanym Polakom? Dla lewactwa to powód do śmiechu!

    Trudno o większe zezwierzęcenie, niż wyśmiewanie się z osoby, która oddaje hołd ofiarom ludobójstwa. Jednak to, co dla przyzwoitych ludzi jest niedopuszczalne, dla wielu, wychowanych na publicystyce wiadomej gazety, jest rzeczą naturalną

  5. 1270jaroslawkacz1 06.07.2018

    Ordynarny atak na Jarosława Kaczyńskiego. „Totalni”, chcą „odstrzelić” prezesa PiS

    Opozycjo, opamiętaj się, bo może dojść do tragedii

  6. amnesty-international-5072018-r 05.07.2018

    Nie mogli się zaangażować w sprawę Alfiego Evansa, ale nie mieli obiekcji przed protestami pod SN. Jaki jest prawdziwy cel Amnesty International?

    Emocje związane z ustawą o Sądzie Najwyższym oraz odwołaniem sędzi Małgorzaty Gersdorf ze stanowiska Pierwszej Prezes SN przyciągnęły uwagę wielu ludzi

  7. 1270gasiukpawlowicz222 03.07.2018

    Nie ma Petru, a gafa goni gafę. Nowoczesna nie potrafi poprawnie wpisać nazwy kraju

    Nieznajomość ortografii, zwykła niechlujność czy może brak elementarnego szacunku dla ojczyzny? Nowoczesna znowu poraża błędami.

CS157fotoMINI

Czas Stefczyka 157/2018

PDF (9,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook