Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Buldożer Hall tędy nie przejedzie!

19.09.2011

Dziecko ma być zabierane z domu jak najwcześniej, by stać się przedmiotem oddziaływania wyszkolonych edukatorów. Przygotują oni bezmyślnych i źle wykształconych robotników nowoczesnych technologii.

Reforma edukacji, którą przeprowadziła Katarzyna Hall ma dwa oblicza. Po pierwsze, zastosowała edukacyjny buldożer, który zrównuje z ziemią wszystko, co może mieć jakiś wpływ na ukształtowanie kulturowej tożsamości ucznia. A więc ma być on zabierany z domu jak najwcześniej po to, by stać się przedmiotem oddziaływania wyszkolonych edukatorów. Przygotują oni na rynek pracy bezmyślnych i źle wykształconych robotników nowoczesnych technologii. Ten robotnik nie zapyta o sens tego, co robi, o to, skąd pochodzi i w jaką stronę zmierza kraj, w którym przyszło mu się urodzić (bo pracować już w nim nie musi).

Po drugie jednak, otwierane są coraz to nowe furtki ucieczki z tego ogłupiającego systemu, jakim jest współczesna edukacja. A więc – zamiast narzekać, że twojemu dziecku robią wodę z mózgu – możemy go z tej szkoły po prostu zabrać i uczyć samemu.

Dość proste i przejrzyste zasady podejmowania edukacji domowej mogą okazać się prawdziwą rewolucją społeczną w Polsce. Być może za dwadzieścia lat nie pozostanie żaden ślad po reformach Katarzyny Hall. Trwałym skutkiem okaże się natomiast jedna z reakcji na nią – czyli tworzenie alternatywnych form edukacji.

Kiedy w 2007 roku jeszcze w ministerstwie kierowanym przez prof. Ryszarda Legutkę podejmowano pracę nad nowymi regulacjami w tym zakresie, edukatorów domowych było mniej niż stu w całej Polsce. Dziś to już prawie ruch masowy. Wypowiadanie posłuszeństwa systemowi szkolnemu jest różnie motywowane. Skutek jest jednak przeważnie ten sam: wzmocnienie rodziny, która zaczyna się czuć odpowiedzialna za to, czego uczą się jej dzieci. Dawny model edukacji – ten systemowy – spychał odpowiedzialność za edukację na anonimowe struktury. A przy modelu domowym już nie ma zmiłuj.

Zasady są proste: zapisać dziecko do dowolnej szkoły, zadeklarować dyrektorowi, że będzie się uczyło samemu i uzyskać zgodę. A potem do roboty. Buldożer minister Hall tędy nie przejedzie.

Mateusz Matyszkowicz

CS143fotMINI

Czas Stefczyka 143/2017

PDF (5,50 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook