Jedynie prawda jest ciekawa

Grzybowska we "wSieci": Coś się dzieje w tej Brukseli

28.01.2017

"Co się stało, że w tej poprawnej UE odbyły się demokratyczne wybory przewodniczącego PE i że wybrano polityka konserwatywnego, a nie lewicowego?" - pyta w tygodniku "wSieci" publicystka Krystyna Grzybowska.

Grzybowska w felietonie "Coś się dzieje w tej Brukseli" zauważa, że żadne głosy krytyki z Brukseli, o które zabiega opozycja w Polsce nie przynoszą skutku, co więcej, kurczą się zasoby ludzkie, do których o pomoc może wołać pan Schetyna i Petru.

"Ani Petru, ani Schetyna nie mogą liczyć, na wsparcie największego wroga Polski, czyli ustępującego przewodniczącego PE Martina Schulza, bo on ma być ministrem spraw zagranicznych po wyborczym sukcesie CDU. (...) Schulz bez wątpienia na tym stanowisku będzie się brzydko wyrażał o Kaczyńskim i PiS, ale tylko na tyle, na ile pozwoli mu Merkel" - pisze Grzybowska. 

Publicystka podkreśla, że opozycji nie pomoże już wielki przyjaciel Ryszarda Petru - Guy Verhofstadt. 

"Szef frakcji liberalnej w PE (…) wycofał się z kandydowania na następcę Schulza, bo (…) szanse na wybór miał minimalne. Chociażby dlatego, że po raz pierwszy odbyły się normalne wybory z wieloma kandydatami, a Verhofstadt ma tyle charyzmy, ile nasz Borys Budka” - czytamy. Nadzieję na lepsze czasy widzi Grzybowska w wyborze na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego. „Wybór Tajaniego to pierwszy krok w kierunku reform oczekiwanych przez obywateli. Coś się dzieje w tej Brukseli, panie Petru. Na złość panu, KOD, Nitrasowi. a to będzie jeszcze gorzej” - kończy. 

kk/wSieci

[fot. Fratria]

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook