Jedynie prawda jest ciekawa

Gruzja walczy o przetrwanie

28.09.2012

W najbliższy poniedziałek, 1 października, w Gruzji odbędą się decydujące dla jej przyszłości wybory parlamentarne. O ocenę sytuacji w tym kraju i możliwe scenariusze powyborcze poprosiliśmy politologa Krzysztofa Szczerskiego, byłego wiceministra spraw zagranicznych, a dziś posła Prawa i Sprawiedliwości.

Stefczyk.info: - Po raz pierwszy od dawna, Saakaszwili ma bardzo poważną opozycję w postaci ugrupowania "Gruzińskie marzenie" miliardera Bidziny Iwaniszwilego. Czy to oznacza, że rządy w Gruzji może przejąć opozycja?

- Rzeczywiście, przeciwko Saakaszwilemu skierowały się siły, których pochodzenie znajduje się w Moskwie, gdyż pan Bidzina Iwaniszwili wyjechał z Gruzji do Rosji i powrócił z niej z gigantycznymi pieniędzmi niewiadomego pochodzenia. Co istotne, kiedyś, w wyborach w Rosji popierał np. gen. Lebiedzia, który jak wiadomo zrosił krwią Kaukaz. Jego pojawienie się na scenie politycznej Gruzji jest nową jakością - do tej pory próbowano Saakaszwilego obalić siłami wewnętrznej, gruzińskiej opozycji - tym razem przysłano do Gruzji osobę, która ma tego dokonać. Jest to niezwykle bogaty człowiek, który przeciwko Saakaszwilemu jest w stanie rzeczywiście postawić dużą siłę medialnej propagandy, chociażby własnych mediów.

Faktycznie po raz pierwszy mamy sytuację, w której bezpośrednio przeciwko Saakaszwilemu rzucono nie tylko czołgi, jak w 2008 r., ale też poważną siłę polityczną.

Stefczyk.info: - Ale czy to tylko pieniądze Iwaniszwilego? Można odnieść wrażenie, że to Gruzini mają już dość rządów Saakaszwilego - od tygodnia mają miejsce potężne demonstracje antyrządowe, w związku z ujawnieniem faktów torturowania w więzieniach opozycjonistów, demonstracje, w których największą część stanowią młodzi, studenci?

- To jest pytanie, zobaczymy, jakim wynikiem zakończą się wybory. Ale to też jest taki przekaz medialny, obraz, który ma wywołać pewne napięcie. Nie sądzę też, żeby sprawa tortur w więzieniach została przypadkiem ujawniona tuż przed wyborami.

Fakt jest faktem, że każdy kto dzisiaj wraca z Gruzji, mówi, że po raz pierwszy od dawna na ulicach Gruzji słyszy się także krytyczne zdania o prezydencie Saakaszwilim, więc element takiego naturalnego zmęczenia się politykiem rządzącym ma tam miejsce. Ale skalę tego zjawiska będziemy mogli ocenić dopiero po wynikach wyborów. Ja jednak przestrzegałbym przed takim przekonaniem, że oto mamy taki scenariusz, w którym Saakaszwili jest broniącym władzy satrapą, a przeciwko niemu staje młodzież skupiona wokół Iwaniszwilego, bo to raczej nie jest dobry opis tego, co się dzieje w Gruzji.

Pamiętajmy, że to dotyczy Gruzji, która - dziś jesteśmy już tego pewni - od 2008 r. jest przedmiotem rozgrywki geopolitycznej. Tu nie tylko chodzi o wewnętrzną politykę gruzińską, ale o część znacznie większych manewrów geopolitycznych, na które Gruzja została wytypowana przez Władymira Putina w 2006 r. - co niedawno powiedział, że dwa lata planował inwazję na Gruzję. Dlatego wszystko co tam się dzieje, trzeba też w takim kontekście rozpatrywać.

Stefczyk.info: - Czy ta rozgrywka Putina może okazać się skuteczna? Czy Gruzja może, mimo swoich usilnych dążeń, wypaść ze strefy wpływów Zachodu, który chyba z obojętnością przygląda się sytuacji w tym regionie i wpaść w orbitę wpływów Rosji, która jak widać za wszelką cenę chce odzyskać nadzór nad swoją byłą... kolonią?

- Gruzja nie była kolonią Rosji, ale krajem podbitym przez najpierw carską Rosję, a potem Rosję radziecką. Ale oczywiście to jest możliwe, że Gruzja wypadnie z kręgu naszego oddziaływania i wpadnie w ręce rosyjskie. Tym bardziej, że Gruzja nigdy nie miała zbyt wielu takich zdecydowanych przyjaciół i sojuszników na Zachodzie - jeszcze niedawno miała takich dwóch - Stany Zjednoczone, które jeszcze do szczytu NATO w Bukareszcie broniły Gruzji, ale potem, w ramach resetu z Rosją Obama tę Gruzję odstawił, oraz Polskę, która była takim drugim strategicznym partnerem Gruzji na Zachodzie. Po 2010 r. prezydent Komorowski też zasadniczo zmienił politykę wobec Gruzji, uznając, że to co dzieje się w Gruzji nie jest istotne dla Polski.

Tak więc dzisiaj Gruzja w wyniku resetu obamowskiego i desinteressement Polski pod rządami Komorowskiego i Tuska rzeczywiście może mniej liczyć na takie twarde partnerstwo z Zachodem. Co ciekawe Minister Sikorski pojechał do Gruzji w towarzystwie ministra spraw zagranicznych Szwecji, choć 2 tygodnie później jechali szefowie dyplomacji państw naszego regionu - a Polski, która dotąd była w Gruzji liderem nowych państw Unii Europejskiej tam nie było - to było takie symboliczne zerwanie z dotychczasową polityką prezydenta Kaczyńskiego. I jeszcze Sikorski oferował tam Gruzji Partnerstwo Wschodnie, a jak wiadomo, Gruzji nie intersuje Partnerstwo Wschodnie tylko chodzi o strategiczne partnerstwo z krajami Zachodu.

To są wszystko takie ważne gesty i ruchy ze strony polskiej dyplomacji, które powodują, że Gruzja może dzisiaj rzeczywiście czuć, że nie ma strategicznych partnerów w zakresie bezpieczeństwa na Zachodzie, jak miała jeszcze kilka lat temu, kiedy w Polsce rządził prrezydent Kaczyński a administracja obamowska nie była jeszcze zdecydowana do resetu z Rosją.

Stefczyk.info: - Czy to wszystko oznacza, że kończy się era Saakaszwilego? Jego druga i ostatnia kadencja kończy się na początku przyszłego roku...

- Saakaszwili musi faktycznie jakoś zorganizować swoje odejście. Jeśli te wybory poszłyby po jego myśli, to jego obecność w polityce gruzińskiej na pewno będzie jakoś zabezpieczona. Jeśli jednak te wybory zostaną przegrane przez obóz Saakaszwilego, to rzeczywiście sytuacja mocno się skomplikuje i może on podzielić los tych osób, którzy kiedyś bardzo ostro sprzeciwiali się Putinowi - walczyli o wolną Ukrainę, silną Polskę i o wolną Gruzję, a dzisiaj już prezydenta Kaczyńskiego nie ma, bo zginął, Ukraina jest coraz mniej wolna, a Gruzja jeszcze walczy.

not. zrk
[fot. PAP/EPA]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook