Jedynie prawda jest ciekawa

Gowin: Bronisław Komorowski obraził się na Polaków

05.08.2015

Cały czas mam wrażenie, że Bronisław Komorowski trwa w powyborczej traumie i w szoku - mówi Jarosław Gowin oceniając ostatnie posunięcia ustępującego prezydenta.

Stefczyk info: Wśród recenzentów Bronisława Komorowskiego pan jest w tej szczególnej sytuacji, że z innej pozycji politycznej spoglądał Pan na niego, gdy obejmował urząd, a z innej patrzy pan teraz.  Z jakimi odczuciami  pan go witał z  jakimi – żegna? Suma summarum – jaki jest bilans tej prezydentury?

Jarosław Gowin, Zjednoczona Prawica: Nigdy nie byłem entuzjastą tej prezydentury. Proszę sobie przypomnieć, że w prawyborach w PO popierałem Radosława Sikorskiego i  byłem chyba jedynym znaczącym politykiem PO, który się opowiedział przeciwko Bronisławowi Komorowskiemu. Ale też muszę powiedzieć uczciwie, że w moich oczach prezydent zyskał tym,  nigdy nie wypominał mi tego barku poparcia. Przeciwnie, w paru moich sporach z Donaldem Tuskiem stawał po  mojej stronie.

Natomiast to była prezydentura, która niestety nie zapisze się w pamięci potomności żadnym znaczącym sukcesem.

Dlaczego?


To było 5 lat zmarnowanych. Po pierwsze ze względu na bierność prezydenta. Po drugie dlatego, że w zbyt dużym stopniu był prezydentem własnej partii. Brakowało mu dostatecznej odwagi i samodzielności, by przeciwstawiać się propozycjom rządowym nawet wówczas, gdy jak w przypadku ustawy o n vitro te propozycje były w ewidentny sposób sprzeczne z Konstytucją.

Jednak przez wiele miesięcy, a nawet lat, prezydent Komorowski cieszył się dużym zaufaniem Polaków. Co o tym decydowało? Czy były jakieś dobre strony tej prezydentury?

Na pewno zrobił niewiele złego. Ale też mam kłopot z tym, żeby sobie uświadomić jakieś wyraźnie pozytywne akcenty, które wybrzmiały w ciągu tych pięciu lat. Ja sam, obok tych elementów wdzięczności za wspieranie mnie w konfliktach z Donaldem Tuskiem, na pewno po stronie plusów mogę postawić Bronisławowi Komorowskiemu sposób funkcjonowania Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Byłem przez krótki czas członkiem tej rady i uważam, że tam się toczyły naprawdę ważne dyskusje i analizy jak wzmocnić bezpieczeństwo Polski.

Jaka pana zdaniem przyszłość czeka ustępującego prezydenta? To już definitywna emerytura? Początkowo mówiło się, że może chcieć kandydować do Senatu, skończyło się jednak na zapowiedzi powołania instytutu...

Wycofanie się ze startu jest w oczywisty sposób decyzją trafną. W Polsce bowiem utarł się dobry obyczaj, że byli prezydenci nie startują już w wyborach. Może się okazać, że Bronisław Komorowski zostanie przywołany przez własną partię z emerytury, gdyby PO po wyborach pogrążyła się w konfliktach. Ale raczej spodziewam się, że dziś kończy się kariera polityczna Bronisława Komorowskiego.

Oddanie władzy nie odbywa się bez zgrzytów. Bronisław Komorowski, jeśli wierzyć doniesieniom „Rzeczpospolitej”, dość hojnie szafował ostatnio swoimi środkami budżetowymi, tak że jego następca będzie miał bardzo ograniczone środki na początku kadencji. Myśli pan, że z premedytacją utrudnia start swojemu następcy?  

Jeżeli do takich faktów dochodzi, a te doniesienia wyglądają poważnie, to z całą pewnością jest to działanie z premedytacją.


Z kolei wczorajsze orędzie było skierowane tylko do jego własnych wyborców. Z czego wynikają takie małostkowe zachowania? Z obrażenia się na naród?


Wystąpienie było rzeczywiście niefortunne. Prezydent nie podziękował wszystkim Polakom. Ograniczył się do podziękowania własnym wyborcom. Cały czas mam wrażenie, że Bronisław Komorowski trwa w powyborczej traumie i w szoku. I pani pytanie trafia w moje odczucia. Mam wrażenie jakby Bronisław Komorowski był cały czas na nas, Polaków - obrażony.


Rozmawiała Anna Sarzyńska




CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook