Jedynie prawda jest ciekawa

Gorąca dyskusja o szczycie w Brukseli

11.03.2017

Wydarzenie w Brukseli nie były dla Polski korzystne; szczyt UE pokazuje, że Polska jest w izolacji, PiS się skompromitował - oceniali w sobotę politycy opozycji. Według PiS szczyt UE świadczy o głębokim kryzysie i nieprzemyśleniu błędów, które popełniają europejskie elity ws. przyszłości Unii.

W sobotę w radiowej Trójce politycy byli pytani m.in. o przyszłość Polski w UE, w związku z ostatnim szczytem Unii, podczas którego ponownie wybrano Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Polska była jedynym krajem, który sprzeciwił się tej kandydaturze.

Zdaniem ministra w Kancelarii Prezydenta Krzysztofa Szczerskiego podczas szczytu UE  "ujawnił się kolejny podział europejski". "Donald Tusk jest dziś przewodniczącym Rady Europejskiej z niepełnym mandatem, nie uzyskał poparcia wszystkich krajów członkowskich" - zaznaczył.

Jak zauważył, "wciąż żywe są stereotypy i uprzedzenia, dzielące Europę na Zachód i Wschód". "Słowa, jakie padały w emocjach, np. ze strony prezydenta Francji, pokazują, że te stereotypy są wciąż obecne na Zachodzie i ta równość deklarowana jest tylko w słowach. Naszą część uważa się za nieuprawnioną do zabierania głosu" - podkreślił Szczerski.

"Trzeba zatrzeć wrażenie, że nasz region działa w sposób niespójny. By tekst prezydenta Francois Hollande'a, wzywający by porzucić Polskę, bo Polska ma zasady, a oni pieniądze, się nie zrealizował, bo wtedy mielibyśmy do czynienia z realnym kryzysem Europy" - oświadczył minister. 

W ocenie wiceministra kultury Jarosława Sellina podczas szczytu "złamano ważną zasadę - na wysokie stanowiska w administracji Unii Europejskiej nie nominuje się ludzi, którzy nie mają poparcia własnego rządu". "Naciągano też procedury prawne, by uzasadnić, że konkluzje z tego szczytu są wiążące" - dodał.

"Ten szczyt świadczy o głębokim kryzysie i nieprzemyśleniu błędów, które popełniają europejskie elity i wielu przywódców państw europejskich w sprawie przyszłości Unii" - podkreślił Sellin.

"Mam życzenia dla Donalda Tuska, żeby odważył się twardo stawać za tym, by Unia się nie rozczłonkowywała, nie szła różnymi prędkościami, by miał odwagę przedstawiać własną agendę polityczną, a nie tylko tę, która jest podsuwana z najważniejszych stolic europejskich, zwłaszcza z Berlina" - powiedział wiceminister. 

"By - jeżeli są kryzysy takie jak imigranci czy spór o dekarbonizację - twardo stawał pamiętając o interesach Polski i krajów Europy Środkowej. Żeby przestał ingerował w wewnętrzne sprawy jakiegokolwiek kraju członkowskiego" - zaznaczył Sellin.

Poseł Kukiz'15 Grzegorz Długi odnosząc się do przyszłości Wspólnoty zaznaczył, że "Europa +różnych prędkości+ jest od dawna". "Przede wszystkim mam tu na myśli strefę euro, która jest już odrębną prędkością. Polski w tej strefie nie ma" - zauważył. "Teraz jest kwestia tego, czy pierwsza prędkość jeszcze bardziej się zintegruje i oddali, czy też będzie nowy kierunek rozwoju" - dodał Długi.

Jak ocenił, wydarzenia w Brukseli nie były dla Polski korzystne. "Z jednej strony mamy kłopot wizerunkowy i świadomość jakości - fatalnej - naszej dyplomacji. Nie potrafiono nawet jednego państwa namówić, aby było na tym samym statku, co Polska. Najgorsze jest to, co będzie dalej. Tylko rząd myśli, że jesteśmy liderem regionalnym. Jeszcze bardziej poróżniliśmy się z sąsiadami" - podkreślił. 

Zdaniem Andrzeja Halickiego (PO) podczas szczytu "skompromitował się PiS, nie Polska". "Całe szczęście, że przewodniczący Donald Tusk scala Europę. Cała ta kampania, skierowana do wewnątrz, nie służy interesom Polski" - podkreślił.

"Sprzeniewierzyliście się najważniejszemu polskiemu interesowi - budowaniu silnej pozycji. Jak chcecie dzisiaj bronić dopłat rolnych, funduszy strukturalnych?" - pytał poseł przedstawicieli PiS. "Trzeba zmienić ton, zmienić sposób działania" - apelował.

Europoseł PSL Jarosław Kalinowski zastanawiał się, "kiedy uda się nadrobić błędy, które do tej pory były popełniane". Nawiązując do nieformalnego spotkanie czterech państw w Wersalu (Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania) w przededniu szczytu ocenił, że tam powinna być Polska. 

"W momencie, w którym Unię opuszcza Wielka Brytania, Polska powinna zająć jej miejsce i dyskutować z największymi o przyszłości Unii. Nie była, bo taka jest dziś pozycja Polski w Unii Europejskiej i szczyt, który wszyscy obserwowaliśmy ze smutkiem, pokazuje tę pozycję: samotność, izolacja. Z całym szacunkiem do pani premier - jej argumenty spotykały się z irytacją i zażenowaniem. Choćby to żądanie, że każde państwo ma prawo weta. To wywoływało zażenowanie" - zauważył polityk PSL.

Jak ocenił, w znacznej mierze wszyscy głosowali przeciwko Polsce. "Doświadczenie tego szczytu powinno być punktem zwrotnym. Trzeba szukać sojuszników. Nie można obrażać Niemiec, mówiąc że oni zastraszyli i przekupili wszystkich. Jeżeli nie będziemy mieli tam przyjaciół, stracimy i to bardzo dużo - w zakresie możliwości rozwoju i naszego bezpieczeństwa. Unia nie pozwoliła, przez swoje głosowanie, na manipulowanie przez Jarosława Kaczyńskiego tym, co się w niej dzieje" - dodał.

Według wicemarszałek Sejmu Barbary Dolniak (Nowoczesna) "Unia Europejska bez Polski da sobie radę. Ale Polska niekoniecznie bez Unii Europejskiej. "PiS pokazało, że usiłuje przenosić formułę działania, jaką stosuje na miejscu, w Polsce, czyli formułę dyktatu - tylko nasze jest ważne, tylko my mamy rację - na poziom Unii Europejskiej. Tam okazało się, że taka formuła nie ma szansy" - podkreśliła.

PAP/frost

[Fot. PAP/EPA]

CS150MINIfot

Czas Stefczyka 150/2017

PDF (4,60 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook