Jedynie prawda jest ciekawa

Gontarczyk: Co z tym wrześniem 1939?

04.09.2014

Polecamy ważny esej dra Gontarczyka na łamach "wSieci"!

"Wbrew hałaśliwej kampanii tzw. rewizjonistów historycznych optujących za sojuszem z III Rzeszą decyzja o sojuszu z Francją i Wielką Brytanią była po prostu słuszna" - pisze na łamach tygodnika „wSieci” dr Piotr Gontarczyk.

Historyk i politolog rozprawia się z pomysłami tych historyków, którzy sugerują, że najlepszym rozwiązaniem sytuacji międzynarodowej w Polsce po roku 1939 byłby sojusz z Adolfem Hitlerem. Gontarczyk pokazuje wszystkie wady takiego rozwiązania, począwszy od olbrzymich obciążeń natury moralnej i ogromu hańby wynikającej z konieczności akceptacji polityki nazistowskich Niemiec, aż po zupełną ignorancję rewizjonistów dla faktów historycznych.

"Kluczowe znaczenie odegrałyby znów możliwości mobilizacyjne Rosji, wola walki, warunki klimatyczne i ogrom przestrzeni. Wojsko Polskie podzieliłoby los Wehrmachtu. Cała zabawa skończyłaby się tak samo, jak kampania Napoleona, który wyruszył na wschód ponad wiek wcześniej z dużym kontyngentem sojuszniczych Polaków. Skończyłoby się setkami tysięcy polskich grobów rozrzuconych po różnych częściach ZSRS, dużą liczbą jeńców na dożywociu w tajdze i syberyjskich kopalniach" - pisze Piotr Gontarczyk.

O tym, jak duże były różnice w potencjale armii pisze Andrzej Rafał Potocki: "Proporcje były dla nas miażdżące. Niemcy wystawili niemal dwukrotnie więcej żołnierzy, o liczbie i jakości broni czy zaplecza technicznego nawet nie wspominając. W tej sytuacji naszą siłą była zawziętość i brawurowa wręcz odwaga. Przez trzy tygodnie zachowaliśmy pełną zdolność operacyjną, zadając duże straty nie tylko Niemcom, lecz również wkraczającym od wschodu Sowietom" - przypomina autor.

Dziennikarz rozprawia się również z popularnymi mitami dotyczącymi rzekomych dysproporcji strat ścierających się we wrześniu armii i słusznie zauważa, że wbrew pokutującym do dzisiaj teoriom, koszta ataku na Polskę były dla obu agresorów bardzo duże:

"Według danych niemieckiego szefa sztabu gen. Alfreda Jodla zużycie zapasów amunicji było tak wielkie, że po kampanii wrześniowej starczyłoby jej zaledwie na 2 tygodnie walki, podobnie bomb lotniczych. Historia potoczyłaby się zupełnie inaczej, gdyby sytuację tę wykorzystali alianci, uderzając z zachodu na Rzeszę jeszcze jesienią 1939 r. Polska swój plan oporu za wszelką cenę i zadania wrogowi jak największych strat wykonała" - pisze Andrzej Rafał Potocki.

"Cała doktryna blitzkriegu została obnażona. Sztaby aliantów całkowicie zlekceważyły jednak ten fakt. Dzięki temu Wehrmacht we Francji w 1940 r. posuwał się z prędkością 14 mil dziennie w strefie ufortyfikowanej, a 30 poza nią. W Polsce, na terenie gładkim jak stół, armia niemiecka ograniczyła się do 12 mil dziennie. To mówi samo za siebie" - zauważa dziennikarz.

svit

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook