Jedynie prawda jest ciekawa

Gorące tematy:

Gmyz o artykule „Wyborczej”: Odgrzewany kotlet wymierzony w PiS

21.09.2011

Jeśli służby nie zainteresowałyby się informacjami o możliwych powiązaniach Jarosława Wałęsy z gangsterami, to byłby skandal – mówi portalowi Stefczyk.info, Cezary Gmyz, komentując insynuacje „Gazety Wyborczej”.

Służby specjalne za rządów Prawa i Sprawiedliwości inwigilowały Jarosława Wałęsę – grzmi „Gazeta Wyborcza”. Według niej ABW miała nadzieję, że przy okazji znajdzie coś na jego ojca, Lecha. „GW” donosi, że w tej sprawie miało się odbyć spotkanie Jarosława Kaczyńskiego, szefa ABW Bogdana Święczkowskiego, ministra Zbigniewa Ziobro, szefa CBA Mariusza Kamińskiego i szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. To właśnie ten ostatni złożył zeznania w prokuraturze dotyczące domniemanego rozpracowywania Wałęsy.

ABW badała powiązania „Zachara”

Politykiem PO ABW miała się zainteresować, gdy funkcjonariusze trafili na doniesienia świadczące o możliwych powiązaniach Wałęsy ze światem przestępczym. Miał on prowadzić interesy m.in. z "Zacharem", znanym gangsterem z Trójmiasta. „Na podstawie niepotwierdzonych informacji ustalono, iż syn b. prezydenta RP Jarosław Wałęsa ma być rzekomo powiązany z wyżej wymienionym Andrzejem Zacharzewskim. Powiązania te polegać mają na prowadzeniu na terenie Trójmiasta wspólnych przedsięwzięć o charakterze biznesowym, zatrudniających prostytutki klubów nocnych, których nieformalnym udziałowcem miał być właśnie Jarosław Wałęsa" – pisał funkcjonariusz ABW w notatce służbowej. Funkcjonariusze zaczęli sprawdzać wiarygodność doniesień. Zdaniem „GW” Święczkowski oraz były premier Jarosław Kaczyński liczyli, że uda się w tej sprawie dotrzeć do byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Funkcjonariusze ABW zajęli się sprawą i uznali, że powiązania między Wałęsą a gangsterami nie są potwierdzone.

W związku z doniesieniami „Wyborczej” Bogdan Święczkowski zwołał konferencję prasową. Ma się na niej odnieść do tez Kaczmarka nagłośnionych przez gazetę. W rozmowie z „GW” były szef ABW informował, że Agencja nie podejmowała żadnych działań wobec członków rodziny Lecha Wałęsy. Zapewnił, że słowa Kaczmarka to kłamstwo wyssane z brudnego palca.

Zdaniem Cezarego Gmyza z „Rzeczpospolitej” sprawa opisywana przez „Wyborczą” to odgrzewane kotlety. „Opisy tej sprawy były już zamieszczane przez media wcześniej. Ta sprawa nie jest nowa” – tłumaczy dziennikarz. Zaznacza, że w doniesieniach „GW” nie widzi niczego dziwnego. „Jeśli służby nie zainteresowałyby się informacjami o możliwych powiązaniach polityka PO z gangsterami, to byłoby to skandalem. ABW nie może zaniechać działań tylko dlatego, że chodzi o rodzinę byłego prezydenta” – zaznacza Gmyz w rozmowie z portalem Stefczyk.info.

Sądy nie wierzą w państwo policyjne PiS

Artykuł „Gazety Wyborczej” stylem nawiązuje do znanej z ostatnich lat kampanii siania podejrzeń wobec Prawa i Sprawiedliwości. To właśnie medium Adama Michnika było jedną z najaktywniejszych gazet, które formułowały kuriozalne oskarżenia o budowanie policyjnego państwa w latach 2005-2007. Jak przypomina Cezary Gmyz, z dotychczasowych oskarżeń niewiele jednak wyniknęło. „Jak do tej pory wszystkie sprawy dotyczące rzekomych zbrodni PiS zostały umorzone lub jeszcze się toczą. Cztery lata działania komisji śledczej w Sejmie również nie wystarczyło, by dowieść, że wywierano nielegalne naciski na organa ścigania” – zaznacza Gmyz.

Co ciekawe, ostatnie doniesienia „Gazety Wyborczej” dotyczące działań ABW, choć dotyczą spraw znanych, zostały opublikowane na kilkanaście dni przed wyborami parlamentarnymi. „Czas publikacji wskazuje na to, że artykuł może być elementem kampanii wyborczej. To materiał dotyczący kolejnej domniemanej zbrodni PiSu. Fakt, że on się pojawia teraz, rodzi podejrzenia, że to podobne działania do tych, podejmowanych wobec prawicy w latach 90. Ten tekst jest wymierzony w PiS” – zauważa Cezary Gmyz.

Ranny poseł jako maczuga na PiS

Dziennikarz wskazuje również na dodatkowe okoliczności publikacji. Wskazują one, że syn byłego prezydenta mógł zostać wykorzystany politycznie przez „GW”. Uległ on niedawno wypadkowi. Jego motocykl zderzył się z samochodem. „On znajduje się obecnie w ciężkim stanie. To w sposób naturalny budzi w ludziach poczucie współczucia” – tłumaczy Gmyz. Na tym współczuciu został zbudowany kolejny kuriozalny artykuł dotyczący rzekomych niegodnych praktyk polityków PiSu. Ranny w wypadku europoseł Platformy posłużył „Wyborczej” jako narzędzie walki z nielubianą formacją polityczną.

Kwitując artykuł w gazecie Michnika Cezary Gmyz zaznacza, że media zamiast ekscytować się kolejnymi doniesieniami dotyczącymi rzekomej inwigilacji polityka Platformy powinny wymóc na prokuraturze wyjaśnienie okoliczności zderzenia europosła. „Powinniśmy się dowiedzieć, z jaką prędkością jechał polityk PO oraz czy w jego krwi znaleziono niedozwolone substancje” – tłumaczy Gmyz. Zaznacza, że choć od wypadku minęło już sporo czasu, wciąż nie znamy jego okoliczności.

Stanisław Żaryn

[Fot. PAP/Wiktor Dąbkowski]

CS139fotoMINI

Czas Stefczyka 139/2017

PDF (4,73 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook