Jedynie prawda jest ciekawa

Gmyz: Byliśmy okłamywani

24.10.2012

O wraku tupolewa, nowych szczątkach maszyny znalezionych w Smoleńsku oraz działaniu polskiej prokuratury portal Stefczyk.info rozmawia z Cezarym Gmyzem.

Stefczyk.info: Pisze pan w "Rzeczpospolitej", że na miejscu katastrofy smoleńskiej znaleziono nowe szczątki tupolewa, który rozbił się w Smoleńsku. Informuje pan również, że negocjacje dotyczące wraku polskiego samolotu zostały wstrzymane. Jak Pan komentuje te sprawy?

Cezary Gmyz: Ocena tych wydarzeń jest jednoznaczna. W kwietniu przyszłego roku będziemy obchodzić trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej. Tymczasem wrak polskiego samolotu wciąż przebywa w Rosji, w Smoleńsku. A szans na jego powrót nie widać. To jest jeden z elementów szerszej układanki. Wiadomo, że w kwietniu 2013 roku nie stanie również pomnik na miejscu katastrofy. Tam należy przeprowadzić kolejne badania. Tymczasem przedstawiciele władzy mówili, że nie dopuszczą, by pomnik w Smoleńsku staną przed wykonaniem wszelkich potrzebnych badań.

One wciąż są potrzebne?

Ten teren trzeba zbadać, skoro wciąż znajdowane są tam szczątki. Niektórzy mówią, że są to wielkogabarytowe szczątki naszego samolotu. Mamy kolejną kompromitację Ewy Kopacz, która zapewniała, że doszło do przesiania ziemi na metr w głąb ziemi. Rodzi się pytanie o rzetelność prowadzonego do tej pory śledztwa. Mam nadzieję, że prokuratorzy po serii blamaży wezmą się poważnie do pracy. Nie wierzę jednak w zapowiedzi prokuratora Andrzeja Seremeta, który mówił, że do trzeciej rocznicy Smoleńska będzie można zamknąć śledztwo. Nie da się śledztwa zamknąć bez przebadania wraku polskiej maszyny. Obecnie już wiadomo, że wrak jest niekompletny. Mamy do czynienia z brakiem woli politycznej. Prokuratura jest formalnie niezależna, ale widać ewidentnie, że rząd nie robi nic, brak mu woli do działania. Brak działań związanych ze zwrotem wraku uważam za skandal.

Obecnie negocjacje zostały przerwane. Co to oznacza? Wrak trafi do nas w ogóle?

Wrak zgodnie z prawem jest własnością Polski. On wcześniej czy później musi zostać nam przekazany. To, że Rosjanie nie chcą go oddać świadczy o tym, że zapewne mają coś bardzo ważnego do ukrycia. W tym kontekście warto wspomnieć o konferencji naukowców, jaka miała miejsce w Warszawie. Specjaliści wskazywali, że na pokładzie tupolewa musiało dojść do eksplozji. Również to musi być wyjaśnione.

Jak pan ocenia procedurę identyfikacji zwłok śp. Ryszarda Kaczorowskiego? Pisze pan, że dokonano tego metodą eliminacji...

To, czego dopuszczono się podczas identyfikacji ciała prezydenta Kaczorowskiego, pokazuje jak rzetelny był proces identyfikacji. Ciało Ryszarda Kaczorowskiego został przypisane Prezydentowi RP bez badań DNA. Uznano, że skoro wszystkie ciała zostały przypisane do ofiar, a jedno nie, to znaczy, że to ciało Prezydenta Kaczorowskiego. Badań DNA nie przeprowadzono, ponieważ nie było od kogo pobrać próbek. To znaczy, że byliśmy okłamywani przez wiele miesięcy. Słyszeliśmy o polskich specjalistach, którzy dokonywali sekcji zwłok. To wszystko było kłamstwo.

Rozmawiał TK
[Fot. Raport Millera]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook