Jedynie prawda jest ciekawa

Girzyński: Mediów mainstreamowych nie interesuje prawda

05.12.2014

Rozmowa z byłym już posłem PiS Zbigniewem Girzyńskim.

Stefczyk.info: Lektura Pana tekstu, w którym informuje Pan o odejściu z PiSu i klubu PiS wprowadza w konsternację. Pisze Pan, że nie ma Pan sobie nic do zarzucenia, ale jednocześnie przeprasza Pan tych, których mógł zawieść. Skoro nie ma afery, dlaczego podejmuje Pan takie decyzje?

Zbigniew Girzyński: Trwa ogromna nagonka na PiS, ale i na mnie przy okazji. W związku z tym wszyscy są tym zamieszaniem zdenerwowani. Przykro mi z tego powodu. Ja w tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia. Wszystkie moje wyjazdy i pod względem formalnym, i pod względem finansowym były sprawnie rozliczane. Jednak większości mediów mainstreamowych prawda nie interesuje. Ich interesuje robienie zamieszania i odwracanie uwagi od prawdziwych problemów, a często nawet robienie sztucznych problemów. Właśnie takie rzeczy obserwujemy.

Jednak skoro Pan odchodzi z PiSu i klub nie daje Pan sygnału, że coś ma Pan za uszami? To podsyca spekulacje...

Wolę poczekać, aż sprawa zostanie wyjaśniona i nikt nie będzie mógł już czynić mi żadnych złośliwych uwag i komentarzy. Podejmując takie decyzje chce oszczędzić ugrupowanie, które jest mi bliskie. Nie chcę, by ono było atakowane z mojego powodu.

Podjął Pan suwerenną decyzję, czy też ktoś z PiSu wskazywał, że staje się Pan obciążeniem?

Nikt takich sugestii mi nie czynił. To była moja osobista, suwerenna decyzja.

Czego właściwie Pan oczekuje obecnie? Kiedy uzna Pan, że sprawa już jest wyjaśniona? Kto jest w stanie Pana oczyścić?

Na razie nie muszę się oczyszczać, ponieważ nikt formalnie nie postawił mi żadnego zarzutu. Moim zdaniem taki zarzut nie ma racji bytu. Ale gdyby się pojawił, będę się zmagał, by prawda zwyciężyła. W tej sprawie robi się wszystko, by siać dezinformację i wprowadzać opinię publiczną w błąd.

W swoim tekście wskazał Pan, że nie istnieje coś takiego jak słynna „kilometrówka”, która miała być podstawą wyłudzania pieniędzy przez posłów. Jak wygląda rozliczanie wyjazdów przez Sejm?

Od sześciu lat w Sejmie nie istnieje „kilometrówka”. Posłowie mogą albo otrzymać bilet na samolot, który kupuje Kancelaria Sejmu, albo mogą otrzymać ekwiwalent samolotowy w cenie najtańszego takiego biletu, który Kancelaria by kupiła. W tym drugim przypadku posłowie podróż muszą odbyć we własnym zakresie. Środki nie są rozliczane, ponieważ są wypłacane na zasadzie ryczałtu. Nie jest również prawdą, że posłowie wypisują jakieś wnioski o podróż samochodem czy samolotem. Nie ma żadnych wniosków o takie czy inne podróże. Poseł zgłasza ustnie zlecenie na zakup biletu lub przyznanie ekwiwalentu.

W takim razie mamy do czynienia ze sprawą wyssaną z palca? Przez tygodnie zajmujemy się aferą, której nie ma?

To jest wszystko sprawa stworzona zupełnie sztucznie. Wykorzystano okazję, jaka się nadarzyła przed wyborami samorządowymi. Uderzono w polityków PiS, ponieważ była taka sposobność. Obecnie próbuje się utrzymywać, że zrobiono to w sposób zasadny, biorąc się przed zarzutem, że było to nietrafione.

Czy zatem PiS bezpodstawnie usunął z partii posłów Hofmana, Rogackiego i Kamińskiego? Przecież partia sama podjęła w tej sprawie radykalne kroki?

Nie znam szczegółów tamtych spraw, ale proszę pamiętać, że działo się to pod dużą presją mediów i kampanii wyborczej. Z całą pewnością ta decyzja była wymuszona tymi okolicznościami. Czy była zasadna i słuszna, okaże się, gdy sprawa zostanie wyjaśniona. Wydaję mi się, że to wyjaśnienie będzie na korzyść tych trzech posłów.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. ansa/wPolityce.pl]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook