Jedynie prawda jest ciekawa

Girzyński: Inwestycje potrzebne zawsze

15.10.2012

O powrocie rządu do polityki inwestycji oraz zapowiedziach powołania specjalnej instytucji zajmującej się inwestycjami portal Stefczyk.info rozmawia z posłem PiS Zbigniewem Girzyńskim.

Stefczyk.info: W marcu 2010 roku na konwencji PiS wzywaliście Państwo do opracowania planu inwestycji w Polsce. Wtedy zostaliście ostro skrytykowani i obśmiani. Obecnie w tzw. drugim expose premier Donald Tusk zapowiada inwestycje. Chce nawet powołać specjalną instytucję, która ma się tym zająć. Wydaje się, że wychodzi na to, że mieli Państwo rację.

Zbigniew Girzyński: Liczę na to, że rząd zaczyna dojrzewać do tego, co myśmy mówili już kilka lat temu. Jednak obawiam się, że obecne plany rządu przypominają nasz program jedynie nazwą. Pamiętam, że kilkanaście dni temu minister Jacek Rostowski na konferencji prasowej z kalkulatorem w ręku mówił, ile będą kosztowały pomysły Jarosława Kaczyńskiego. Ja nie wiem, czy obecnie minister zgubił kalkulator, czy przestał on działać. Faktem jest, że minister nie policzył, ile będą kosztowały pomysły rządu. Wracając do inwestycji, oczywiście dobrym jest pomysł, żeby pobudzić inwestycje w Polsce. Szkoda jedynie, że Vincent Rostowski i Donald Tusk potrzebował pięciu lat, żeby to zrozumieć. Gdyby zaczęli działać wcześniej, być może dziś byśmy się znajdowali w zupełnie innym miejscu. Niektórzy jednak uczą się na błędach. Szkoda, że uczą się na naszych grzbietach.

Powołanie specjalnej spółki zajmującej się inwestycjami to dobry pomysł?

Mam nadzieję, że to nie będzie spółka, której działalność zakończy się na zatrudnianiu "swoich" ludzi. Boję się, że to będzie taka sama sytuacja, jak ze spółką, której prezesem jest Aleksander Grad. On otrzymuje 100 tysięcy miesięcznie. Boję się, że tu będzie chodziło jedynie o zatrudnianie kolejnych działaczy Platformy. Pytanie, jakie są konkretne pomysły, by wzmocnić inwestycje w Polsce oraz, jakie intencje przyświecają inicjatorom. Niestety ten rząd przyzwyczaił nas, że żadna deklaracja nie przekłada się na pozytywne działanie. Nie ma żadnych pozytywnych skutków takich zapowiedzi.

Inwestowanie to dobry pomysł na każdy czas?

Inwestować trzeba było pięć lat temu. Przespaliśmy ten czas. Minister Vincent Rostowski i Donald Tusk byli ludźmi, którzy dusili polską gospodarkę. Szkoda, że po pięciu latach doszli do tego, co my mówimy od lat. Mam poważne obawy, że skutkiem obecnych zapowiedzi będzie znów duszenie gospodarki.

Wielu komentatorów zauważyło drobną zmianę w retoryce rządu. Od tzw. drugiego expose premiera ministrowie organizują konferencje i przedstawiają swoje plany. Wskazuje się, że zmianę działania rządzących wymusza pisowska ofensywa. Ma Pan takie poczucie?

Rolą opozycji jest wymuszanie na rządzie pozytywnych zmian i lepszego działania. Jeśli nasze działania temu właśnie służą, to należy się jedynie cieszyć. Rzeczywiście mam poczucie, że to dzięki naszej ofensywie, szczególnie mocnej w ostatnich tygodniach, rząd koryguje retorykę. Szkoda, że Tusk do pewnych zmian dochodzi po tylu latach. Dobrze, że w ogóle dochodzi.

Obecna ekipa rządowa jest w Pana ocenie zdolna do prawdziwej zmiany działania?

Ja w to nie wierzę. Nie wierzę w tę ekipę. Oni już pięć lat nie pokazują, by umieli coś robić. Wątpię, by byli w stanie coś zdziałać. Oczywiście, zobaczymy jak będzie. Jednak do tej pory ta ekipa rozczarowała mnie skutecznie.

Rozmawiał Nal
[Fot. PAP/Radek Pietruszka]
CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook