Jedynie prawda jest ciekawa

Gen. Polko: "Szczyt NATO nic nie przyniósł"

06.09.2014

Propaganda rządowa ogłosiła pełen sukces szczytu NATO. Czy tak jest w rzeczywistości i czy nasze bezpieczeństwo poprawi się pytamy żołnierza - gen. Romana Polko, byłego dowódcy jednostki GROM.

STEFCZYK.INFO: Jak pan ocenia efekty szczytu NATO z perspektywy polskiego bezpieczeństwa?

Gen. Roman Polko: No chyba raczej z oczekiwaniami, czyli niczym. Jeśli chodzi o Ukrainę to jakieś mgliste obietnice finansowe na przyszłość, gdy już będzie spokojnie.

Jeżeli zaś chodzi o szpicę, to ona istniała już. Takie siły natowskie szybkiego reagowania istniały od lat 60. do 2002 r. w Heidelbergu (w Niemczech – przyp. red.). Sam byłem częścią tych sił jako dowódca 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego, bo ta nasza jednostka w tych siłach była. Te wszystkie jednostki sobie tam były, ćwiczyły razem i tak naprawdę to nie wiadomo, dlaczego rozwiązano te siły w liczbie 5 tys. żołnierzy. Teraz to się ma odtwarzać.

Czy ma jakieś znaczenie fakt, że dowództwo tej szpicy ma być w Szczecinie?

Nie, żadnego. Po pierwsze dlatego, że jest to niewielkie zgrupowanie. Nie będzie ich na zagrożonych kierunkach, tak, aby mogły natychmiast reagować. Nie mówi się nawet o bazie materiałowo-sprzętowej dla tej szpicy na wschodniej flance Sojuszu. Różnego rodzaju „ale”, pytań jest w tej sprawie wiele.

Umieszczenie dowództwa szpicy w Szczecinie nie zwiększy realnie naszego bezpieczeństwa. Dla Rosji będzie to przydatne o wiele bardziej, bo zaczną się jej krzyki o dziejącej się krzywdzie i będzie miała pretekst, żeby samej się wzmacniać.

Państwa NATO kolejny raz pokazały, że wyspecjalizowały się w chowaniu głowy w piasek i udawaniu, że się nic nie dzieje. Podczas rozpoczętego właśnie rozejmu Francja sprzeda wreszcie Mistrale Rosji i wszystko wróci do normy.

Skąd się bierze ta indolencja Zachodu? Wróg stoi u ich bram, a oni tego nawet po imieniu nie potrafią nazwać.

Owszem, znowu mamy wojnę w Europie i nie chcemy tego nazwać. Pomoc wojskową dla Ukrainy odkładamy na „spokojne czasy” nie patrząc w ogóle na to, że ten kraj nie prowadzi działań agresywnych. Podobnie zaczyna się dziać wokół Estonii, ta ostatnia sprawa z uprowadzonym oficerem kontrwywiadu. Tak więc Zachodowi chodzi o spokój za wszelką cenę i taka jest filozofia tego myślenia.

Nawet mina ministra Tomasza Siemoniaka pokazuje, że większość rzeczy dzieje się ponad naszymi głowami i jak niewielki wpływ mamy na działania Sojuszu. To wszystko każe nam poważnie zastanowić się nad spójnością tego ciała.

ROZMAWIAŁ: Sławomir Sieradzki

[FOTO: PAP/ EPA]

Słowa kluczowe:

NATO

,

wojna

,

wojsko

CS147fotMINI

Czas Stefczyka 147/2017

PDF (5,87 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook