Jedynie prawda jest ciekawa

Gen. Polko: Sprawa estońska jest poważna

11.09.2014

Rozmowa z gen. Romanem Polko, byłym dowódcą GROM, byłym wiceszefem BBN.

Stefczyk.info: Jak oceniać ostatnie wydarzenia na styku rosyjsko-estońskim? Tallinn twierdzi, że z terytorium estońskiego rosyjskie FSB porwało oficera służb bezpieczeństwa. Obecnie jest on oskarżony w Moskwie o nielegalne posiadanie broni, przekroczenie granicy i szpiegostwo. Jak oceniać te wydarzenia?

Gen. Roman Polko: To, w jaki sposób ta sytuacja została potraktowana przez samych Rosjan, pokazuje, że było zapotrzebowanie na prowokowanie, na taką grę, na destabilizowanie opinii publicznej. To może być również próba dzielenia społeczeństwa estońskiego. Wiadomo, że w tym kraju mieszka wielu Rosjan. To działanie rosyjskie powinno się spotkać z odpowiednią reakcją. Dobrze byłoby, gdyby Estończykom udało się złapać jakiegoś rosyjskiego szpiega. Tak postępuje się w świecie dyplomacji. Na dogadanie się, zmuszenie Rosji do przyznania, że całe wydarzenie jest celową prowokacją, nie widzę szans.

Co będzie oznaczało jeśli potwierdzą się tezy estońskich władz? Co jeśli FSB rzeczywiście porwała Estończyka?

Pewnie NATO wystosuje w takiej sytuacji kolejną notę dyplomatyczną. I nic więcej się nie stanie. To kolejne pytanie zasadnicze, w jakim momencie mamy do czynienia z agresją. Rosja wyspecjalizowała się w stopniowaniu napięcia. Widzieliśmy to na Krymie. Najpierw doszło tam do wsparcia „piątej kolumny”. Potem pojawiły się „zielone ludziki”, a dziś w Donbasie mamy wojska rosyjskie, tyle że w przemalowanych pojazdach. A w Moskwie mówią, że żołnierze na urlopy jeżdżą sobie czołgami... Do sprawy estońskiej należy podchodzić poważnie. Dlatego powinniśmy poważnie myśleć o stałej licznej obecności NATO w Europie Środkowej. Mówię o obserwatorach i siłach natychmiastowego reagowania. Oni powinni być obecni tam, gdzie mają miejsce prowokacje.

Taki scenariusz, jak w Estonii, jest możliwy i w innych krajach, np. w Polsce?

Ten scenariusz jest przez Rosję konsekwentnie realizowany. Jeśli on będzie miał dalsze zastosowanie, to na pewno na flance wschodniej, czyli w krajach nadbałtyckich oraz wobec Polski.

NATO jest przygotowane na takie scenariusze?

Różnego rodzaju eksperci i dyplomaci każą nam się zachwycać tym, że NATO dokonało ogromnego postępu i na ostatnim szczycie zmieniło swoją retorykę. Jednak to nie zmienia nic w kwestii działań praktycznych. Widać budowanie image, legendy „szpicy”, choć ona de facto jest zbieraniną, zlepkiem ludzi „z innej parafii”. W szpicy mają brać udział dowództwa batalionów, ćwiczyć mają kompanie. To jest poziom kapitana, to nie jest poziom, który pozwalałby na odpowiednią odpowiedź. Siły natychmiastowego reagowania NATO były już w Sojuszu. Sam brałem udział w ćwiczeniach tych sił w 1990 roku we Włoszech. Wtedy to była brygada pod konkretnym dowództwem. Obecnie mamy zlepek różnych jednostek. Na dodatek nie ma planów ich rozmieszczenia również na Węgrzech czy w Czechach.

Rozmawiał Stanisław Żaryn
[Fot. Facebook Romana Polko]

CS148fotMINI

Czas Stefczyka 148/2017

PDF (10,17 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook