Jedynie prawda jest ciekawa

Gen. Polko: Rosja wciąż dyktuje warunki

30.07.2014

Deklaracje ze strony UE zawsze są silne, a czyny słabe. Rosja działa odwrotnie – nie składa żądnych deklaracji, ale potrafi czynami pokazać, że inicjatywa leży po jej stronie – mówi w rozmowie z portalem Stefczyk.info gen. Roman Polko, były dowódca GROM.

Stefczyk.info: Unia Europejska zatwierdziła kolejne sankcje sektorowe dla Rosji, która wspomaga militarnie tzw. separatystów działających na Ukrainie. Czy gospodarcze kary mogą być jeszcze skuteczne w tym konflikcie?

Gen. Roman Polko: Wyczytałem w prasie te głośne tytuły o kolejnych sankcjach dla Rosji, które informują, że teraz - wreszcie Moskwa odczuje na własnej skórze karę wystosowaną na nią przez Unię Europejską. Jednak kiedy wejdziemy w szczegóły to zobaczymy, że w rzeczywistości wszystko jest odłożone w czasie i mimo wszystko mamy do czynienia z grą pozorów.

Czyli nie ma mocnego wejścia Unii Europejskiej do gry?

Dystansowałbym się od opinii, że UE uderzyła pięścią w stół. Rosja ma wciąż inicjatywę i wciąż dyktuje warunki. Wprowadzane sankcje mają spowodować, że Władimir Putin ulegnie. Nie sądzę jednak, żeby to się stało, gdyż to jest wciąż tupanie nóżkami. Warto przypomnieć, że żadna kara na Rosję nie została nałożona. Sankcje o których rozmawiamy dopiero są procedowane, a jak wiemy UE potrafi bardzo długo procedować.

Rozumiem, że wszelkie rozwiązania pozamilitarne nie mają już sensu?

Po pierwsze powinniśmy się wycofać z tych wszystkich gier militarnych – nawet ze stratą. UE musi się z tym liczyć, a jednak nadal są realizowane kontrakty i Rosja jest doposażana i dozbrajana przez Europę mimo, iż stała się państwem nieobliczalnym i groźnym.

Chciałem właśnie zapytać o postawę Francji, która stanowczo stwierdziła, że musi zrealizować podpisany z Rosją kontrakt na okręty.

To jest oportunizm, który Francja pokazuje działając w ten sposób. Po tym przypadku widać jak wyglądają w rzeczywistości wprowadzane sankcje. Deklaracje ze strony UE zawsze są silne, a czyny słabe. Rosja działa odwrotnie – nie składa żądnych deklaracji, ale potrafi czynami pokazać, że inicjatywa leży po jej stronie.

Czy jest możliwa pomoc militarna państw UE na wschodniej Ukrainie?

W tej chwili nie widać nawet chęci do podjęcia pomocy doradczej, a co dopiero o obecności militarnej na Ukrainie. Przypominam, że również w Polsce mieliśmy problemy z pomocą, kiedy na granicy zatrzymano Ukraińców, chcących kupić hełmy i kamizelki dostępne w sklepach militarnych. Jeżeli nasz kraj ma problemy, żeby sprzedawać na Ukrainę środki ochrony, to co mamy mówić o militarnym zaangażowaniu.

A czy możemy w jakiś sposób rozważać pewną zbieżność dwóch konfliktów, które obecnie obserwujemy: Ukraina-Rosja i Palestyna-Izrael. Czy Rosjanom może w obecnej sytuacji zależeć na wspieraniu i destabilizacji Bliskiego Wschodu np. w kontekście ceny ropy?

Europa właśnie to łączy. Zostałem zaproszony na konferencję w Madrycie, która mówi o „Arabskiej Wiośnie” i konflikcie na wschodzie Ukrainy. Obecnie znajdujemy się w sieci powiązań i pewne rzeczy mimo, że pozornie oddalone od siebie - w jakiś sposób wpływają na działania różnych stron konfliktu. Jednak precyzyjne określenie roli każdego państwa wymaga studiów geopolitycznych i surowcowych. Wówczas będziemy wiedzieć o co chodzi w wojnie i biznesie poszczególnego kraju.

Rozmawiał Łukasz Żygadło

[fot: youtube]

CS145fotMINI

Czas Stefczyka 145/2017

PDF (8,85 MB)

pobierz najnowszy numer
archiwum numerów

Facebook